Tag Archive: znaczki


Obraz erotyczny zatytułowany „Le Sommeil” („Sen„) powstał w 1866 roku i przedstawia dwie kobiety – lesbijki. Dzieło znane także pod innymi tytułami – „Przyjaciółki” oraz „Lenistwo i rozwiązłość”.

Obraz został nabyty pierwotnie przez tureckiego dyplomatę, który mieszkał w Paryżu w latach 60-tych XIX wieku. Zakaz pokazywania obrazu publicznie obowiązywał do 1988 roku, podobnie jak innych dzieł Courbet’a np. „L’origine du monde” („Początek świata”).

Gdy „Le Sommeil” został wystawiony po raz pierwszy przez marchanda dzieł sztuki w 1872 roku, fakt ten został zgłoszony na policję. Jedną z modelek pozujących do obrazu była Joanna Hiffernan, która była kochanką znajomego artysty James’a Abott’a Whistlera. Ta relacja wkrótce potem się zakończyłą, a kontakty Whistlera z Courbetem uległy oziębieniu.

The Encyclopedia of Lesbian and Gay Histories and Cultures określa obraz „Le sommeil” jako sławne dzieło. Istotnie, obraz ten wywarł wpływ na sztukę XIX-wieczną, gdyż jego publiczna ekspozycja dała inspirację współczesnym artystom do przedstawiania lesbijskich par w swoich dziełach. Powracająca tematyka pomogła w zniesieniu taboo związanego ze związkami lesbijskimi.

Obecnie, Le Sommeil znajduje się w kolekcji Petit Palais w Paryżu.

(powyższe informacje pochodzą z Wikipedii)

Dzieło Courbeta z lubością było przedstawiane na pocztówkach oraz znaczkach. Poniżej wybrane przykłady :).

Gustave Courbet Le Sommeil Deux Amies Parsse et luxure (3)

Gustave Courbet Le Sommeil, 1866 (Deux Amies Paresse et luxure )

Pocztówka w lepszej jakości tutaj

Więcej pocztówek o podobnej tematyce tutaj (Homoseksualizm na starych pocztówkach).

Gustave Courbet Le Sommeil Deux Amies Parsse et luxure (3)

Gustave Courbet Le Sommeil Deux Amies Paresse et luxure (3)

 

Fragment dziełą Courbet’a na znaczku z Gabonu.

Gustave Courbet na znaczku z Gabonu, cykl Tableaux de Nus (Akty w malarstwie)

Gustave Courbet na znaczku z Gabonu, cykl Tableaux de Nus (Akty w malarstwie)

Bloczek w lepszej jakości tutaj

Znaczek, Canada 2014

s

Znaczki Kanada lotwa 214

Znaczek z bieżącej korespondencji

Nicaragua 1987 quinto centenario del encuentro de dos mundos

seria znaczków w katalogu Yvert nosi numerację 1209/14

Nicaragua, 1987 Pięćsetlecie spotkania dwóch światów

Nicaragua, 1987 Pięćsetlecie spotkania dwóch światów

d

Znaczki Kanada lotwa 212

 

znaczek pochodzi z bieżącej korespondencji

Bardzo lubię tę rosyjską, tradycyjną manierę. Tutaj seria znaczków z 1982, Narodowy przemysł artystyczny.

N.Cherkasov

  1. P. Sosin, Bajka o złoty

Rosyjskie Bajki 170

2. A.Kotyagin, Przypowieść o dwóch wieśniakach, 1934

Rosyjskie Bajki 171

3.  N.Shishakov, Pojmanie propagandysty, 1968Rosyjskie Bajki 172

4. F. Fomichev, Apel Minina do Pożarskiego, 1953

Rosyjskie Bajki 173

5. P. Sosin, Bajka o złotym koguciku, 1966

Rosyjskie Bajki 174

Dla mnie jedną z ciekawszych stron poświęconych znaczkom pocztowym i poczcie jest EXPONET, prezentująca wirtulane wystawy filatelistyczne, stworzone przez pasjonatów z różnych zakątków Świata. Ostatnio serwis ten przypomniał mi o swoim istnieniu dodając mnie do obserwowanych na G+. Z przyjemnością weszłam na stronę i co widzę ? ……. Pierwsza Dama w Przestrzeni kosmicznej 🙂 . No to dzielę się ekspozycją z Wami, oto ona :

Wirtualna wystawa filatelistyczna Pierwsza kobieta w kosmosie

(fot. filanotes.sk)

(fot. filanotes.sk)

Exponet jest naprawdę wart uwagi – jeżeli zaczyna ktoś zabawę ze znaczkami lub też jest weteranem tego hobby. Wystawy starannie przygotowane, na wysokim poziomie. Aż miło być filatelistą. 

Przed ostatnimi Świętami, gdy chciałam nabyć znaczki pocztowe z motywem bożonarodzeniowym, co przyzwyczajona jestem robić co roku, spotkało mnie niemiłe zaskoczenie. Pani w okienku na moją prośbę miała krótką odpowiedź „nie ma i już nie będzie”.  Aha, nie byłam, że tak się określę, na bieżąco. Czy to znaczy, że Poczta Polska już nigdy nie wyda znaczka z motywem bożonarodzeniowym ?!?!? To moje pytanie do siebie samej, o zgrozo, co za czasy!  Na poczcie oczywiście można nabyć znaczki pocztowe, ale takie nijakie – jakieś dziwne formy, bryły …brrr – takiego czegoś na moich listach z życzeniami nie chcę mieć, o nie. Ale co zrobić trzeba się posiłkować znaczkami bożonarodzeniowymi z lat ubiegłych. I to nie jest takie proste, bo na  mojej poczcie, chociaż gablota filatelistyczna dumnie zdobi salę, gdzie się obsługuje interesantów, to żadnego z tych pięknych okazów w żadnym okienku nabyć nie można. Dlaczego? Ha, jest co prawda jakieś tam okienko, ale obsługuje je jakaś tam pani, w określonych tylko godzinach, gdy normalni ludzie jeszcze są w pracy. Normalni więc ludzie nie mogą nabyć znaczków, ale zawsze można poprosić sąsiadkę  lub babcię – dla chcącego nic trudnego, prawda?  Kilka dni po tym, jak się z lekkiego szoku otrząsnęłam, wpadła mi w łapki, też na poczcie, propagandowa ulotka PP, reklamująca usługę dającą możliwość WYDRUKU ZNACZKÓW POCZTOWYCH NA WŁASNEJ, DOMOWEJ DRUKARCE.  Jak dla mnie – hurra ! – podskoczyłam radośnie na jednej nodze i pokicałam do domu sprawdzić o co chodzi.  Nowa usługa, udostępniona jest pod adresem envelo.pl, umożliwia zarówno wysyłanie kartek pocztowych, jak i drukowanie znaczków, bezpośrednio na kopertach lub etykietach. Z braku zadowalających motywów świątecznych nie skorzystałam z tego wynalazku. Jeszcze. Zawiedziona byłam, że nie można drukować własnych motywów, hę – wiem, wiem, że to trochę naiwne wymaganie z mojej strony, ale co tam.

envelo.pl - nowa usługa PP -  sam wydrukuj znaczki na swojej drukarce, pocztówki wyślij prosto z Internetu - Poczta dostarczy je do na wskazany adres pocztowy

envelo.pl – nowa usługa PP – sam wydrukuj znaczki na swojej drukarce, pocztówki wyślij prosto z Internetu – Poczta dostarczy je do na wskazany adres pocztowy

Zastanawia mnie, jak nasi filateliści podejdą do tych nowych walorów, z kodami kreskowymi i drukowanych na domowym sprzęcie. Ciekawi mnie też jak ten cały filatelistyczny „biznes” się w tym wszystkim ułoży. Z jednej strony mamy Pocztę, która tnie koszty i już od bardzo, bardzo dawna, traktuje znaczki jako barwne nalepki tylko dla filatelistów, których nie można nabyć w normalnym urzędzie i które nie służą do uiszczania opłaty pocztowej, a do zdobienia coraz mniej wartościowych zbiorów klaserowych. To bardzo przykre, bo wiadomo, że rzeczy produkowane tylko dla kolekcjonerów, nie mają kolekcjonerskiej racji bytu. Paradoksalnie, jeżeli usługa oferowana przez envelo.pl nie okaże się niewypałem lub sezonowym eksperymentem, to może właśnie teraz jest najlepszy czas, aby zainwestować w kolorowe, drukowane na Epsonie znaczki z kodem kreskowym, by wysłać je gdzieś – gdziekolwiek, może nawet do siebie samego i stworzyć w ten sposób wartościowy kiedyś walor, godny szanującego się klasera i poważnej wystawy filatelistycznej? Może się w niedalekiej przyszłości okaże, że właśnie te na początku  lekceważone znaczki, ale z obiegu, będą poszukiwanymi rarytasami ? Na pewno warto się temu przyjrzeć i polubić NOWE, na tyle, na ile to możliwe.

Strona http://filatelistyka.poczta-polska.pl funkcjonuje, ale jest dosyć uboga, podobnie jak  prowadzony przez Pocztę fanpage. Filateliści nie lubią takich spekulacyjnych nowości, bo dla wielu z nich, prawdziwa filatelistyka kończy się na latach 1940-tych/1950-tych. Młodzi do znaczków się nie garną.  Mam niewielką styczność z kolekcjonowaniem znaczków, ale ze wszystkich tych drobnych epizodów wyłania się obraz filatelistyki, jako umierającego dinozaura. Tylko ewolucja (albo inżynieria genetyczna) może mu pomóc przetrwać w zmienionej postaci – inaczej filatelistyka stanie się zamkniętym rozdziałem archeologii.

A mój problem z tegorocznymi znaczkami świątecznymi rozwiązałam naklejając znaczki wydane w roku 2009 😉

Boże Narodzenie 2009

Boże Narodzenie 2009

Sąsiedzkie wykopki szufladowe cz.I

Sąsiedzi sąsiadów znajomych podczas postypowych wykopek nazbierali garstkę listów i pocztówek z czasów PRL, które zapewne spotkałby smutny los śmietnikowy, gdyby nie czujność dobrych ludzi, którzy o mnie i o moich inklinacjach pamiętają. W ten oto sposób stałam się w ciągu jednego dnia właścicielką niechcianego skarbu rodziny „X” złożonego z około 200 sztuk listów, pocztówek i zdjęć . Skarb jest oczywiście bezcenny – dostałam go za friko i nie zamierzam zbywać w najbliższym czasie ze względu na  brak czasu na skanowanie, opisywanie etc. Wśród niewycenionych znalezisk mamy fotograficzne pocztówki z Polski, głównie z lat 1960-tych, kilka kartek świątecznych, telegramy, karty pocztowe z demoludów i krajów Europy Zachodniej, wiele listów zagranicznych z Anglii i Niemiec (te ostatnie zubożały o znaczki pocztowe, które zostały podręcznikowo wycięte z kopert i zapewne teraz grzeją miejsce w jakiejś kolekcji filatelistycznej). Znalazł się nawet jeden bilet kolejowy do Lipska z 1968 roku. Nie muszę chyba nadmieniać, że popołudnie miałam bardzo sympatyczne i to pomimo to, że unikatów niestety „niet”. Na początek

1.

Jadąc od góry – koperta listu nadanego w Senegalu w lipcu 1967. W kopercie oprócz zapisanego świstka papieru znajdowała się także urocza fotograficzna pocztówka przedstawiająca handlarzy ryb. Poniżej koperta z Włoch z roku 1968, dalej już nasza krajowa kopera, ze skromnym znaczkiem i stemplami propagującymi „PZU Ubezpieczenia Zaopatrzenia Dzieci” oraz „PZU Ubezpieczenia Rentowe Zapewniają Spokojną Starość „. Ostatnia koperta PKO I Oddział w Warszawie, Ew. 1, ul. Sienkiewicza 12/14 i jakże chwytliwe hasło reklamowe ” Masz złotówkę chcesz mieć sto – składaj skrzętnie w PKO.

Wykopkowe koperty z PRL ;) Senegal, Włochy i Polska Ludowa

Wykopkowe koperty z PRL 😉 Senegal, Włochy i Polska Ludowa

Tutaj pocztówka z Senegalu i handel rybami:

Editions HOA-QUI, Afrique en Couleurs, Targ rybny, Marchandes de poissons

Editions HOA-QUI, Afrique en Couleurs, Targ rybny, Marchandes de poissons

2.

Najciekawszymi pocztówkami dla mnie, jakie będą pasowały do mojego zbiorku są kartki artystyczne – okolicznościowe, w tym zdobne telegramy:

Wesołych Świąt, pocztówka świąteczna ze Świętym Mikołajem, autor: Danuta Imielska, RUCH, 1962

Wesołych Świąt, pocztówka świąteczna ze Świętym Mikołajem, autor: Danuta Imielska, RUCH, 1962

Wesołych Świąt, kartka rozkładana artystyczna, autor: Janusz Stanny, RUCH 1966

Wesołych Świąt, kartka rozkładana artystyczna, autor: Janusz Stanny, RUCH 1966

Kartka rozkładana, artystyczna, kwiaty - wzór ludowy,  autor. Ewa Salamon, wyd.  RUCH, 1966

Kartka rozkładana, artystyczna, kwiaty – wzór ludowy, autor. Ewa Salamon, wyd. RUCH, 1966

Kartka rozkładana, artystyczna, pawie, autor. A. Balcerzak, wyd.  RUCH, 1964

Kartka rozkładana, artystyczna, pawie, autor. A. Balcerzak, wyd. RUCH, 1964

Telegramy z kopertami, rok 1964

Telegramy z kopertami, rok 1964

3.

Klasztor na Jasnej Górze, Częstochowa, pocztówka obiegowa z 1959 roku, fotograficzna

Klasztor na Jasnej Górze, Częstochowa, pocztówka obiegowa z 1959 roku, fotograficzna, Polskie Towarzystwo Turystyczno Krajoznawcze

Klasztor na Jasnej Górze, Częstochowa, pocztówka obiegowa z 1959 roku, fotograficzna, Polskie Towarzystwo Turystyczno Krajoznawcze

4.

Park Miejski w Białymstoku, pocztówka fotograficzna, Wojskowa Agencja Fotograficzna, Warszawa

Park Miejski w Białymstoku, pocztówka fotograficzna, Wojskowa Agencja Fotograficzna, Warszawa, RUCH, c. 1953

Park Miejski w Białymstoku, pocztówka fotograficzna, Wojskowa Agencja Fotograficzna, Warszawa, RUCH, c. 1953

5.

Pocztówka fotograficzna z Sopotu, 1956 rok

Sopot - molo, kartka fotograficzna, 1956,

Sopot – molo, kartka fotograficzna, 1956,

6.

Hotel MERKURY w Poznaniu,  Pocztówka fotograficzna ( kolorowa ! ) z 1965 roku

Hotel MERKURY - Poznań,  Pocztówka fotograficzna nadana w  1965 roku, RUCH

Hotel MERKURY – Poznań, Pocztówka fotograficzna nadana w 1965 roku, RUCH

7.

Tatry, Żółta Turnia ok. 1966 , pocztówka fotograficzna

Tatry, Żółta Turnia ok. 1966 , pocztówka fotograficzna, fot. P. Mystkowski

Tatry, Żółta Turnia ok. 1966 , pocztówka fotograficzna, fot. P. Mystkowski

8.

Sandomierz – Gastomianum ( obecnie liceum ogólnokształcące), c. 1961

Sandomierz - Gastomianum ( obecnie liceum ogólnokształcące), około 1961, wyd. RUCH, fot. B. Malmurowicz

Sandomierz – Gastomianum ( obecnie liceum ogólnokształcące), około 1961, wyd. RUCH, fot. B. Malmurowicz

9.

Ruiny Zamku w Ujeździe, ok. 1966 roku, kartka fotograficzna

Ujazd - ruiny zamku, fot. P.Pierściński, ok. 1966, PTTK,

Ujazd – ruiny zamku, fot. P.Pierściński, ok. 1966, PTTK,

10.

Krynica – fragment uzdrowiska, pocztówka fotograficzna

Krynica - fragment uzdrowiska, pocztówka fotograficzna, ok. 1968, fot. G. Russ, PTTK

Krynica – fragment uzdrowiska, pocztówka fotograficzna, ok. 1968, fot. G. Russ, PTTK

11.

Ha! Znalazło się też cosik, co ucieszyłoby miłośników i kolekcjonerów latarni morskich. Oto latarnia morska w Rozewiu – pocztówka fotograficzna;  Latarnia morska  z 1731 roku, rozbudowana w 1910 roku. Należy do największych w Europie. Wysokość 27m, siła światła 4 miliony świec, błyski widoczne na odległość 60km.

Rozewie, Latarnia Morska, pocztówka fotograficzna, ok. 1967 roku, fot. J. Siudecki

Rozewie, Latarnia Morska, pocztówka fotograficzna, ok. 1967 roku, fot. J. Siudecki

12.

Jezioro Garcz, pocztówka fotograficzna, RUCH, ok. 1961 roku

Jezioro Garcz, pocztówka fotograficzna, RUCH, ok. 1961 roku

Jezioro Garcz, pocztówka fotograficzna, RUCH, ok. 1961 roku

13.

Piękny, okaleczony Wrocław. Fragment miasta – widok  z wieży Ratusza.

Wrocław, widok z wieży Ratusza, fot. L. Święcki, PTTK, Wrocław

Wrocław, widok z wieży Ratusza, fot. L. Święcki, PTTK, Wrocław

14.

Jastarnia, Port Rybacki, pocztówka fotograficzna RUCH

Jastarnia, Port Rybacki, pocztówka fotograficzna RUCH, fot. J. Siudecki

Jastarnia, Port Rybacki, pocztówka fotograficzna RUCH, fot. J. Siudecki

15.

Pocztówka fotograficzna o nietypowych wymiarach. Port w Gdyni i statek BATORY. Dodatkowo ciekawy rewers z ładną hotelową vlepką ” International Student Hotel”.

Gdynia, Statek Batory, pocztówka fotograficzna, 1965

Gdynia, Statek Batory, pocztówka fotograficzna, 1965

(rewers) Gdynia, Statek Batory, pocztówka fotograficzna, 1965

(rewers) Gdynia, Statek Batory, pocztówka fotograficzna, 1965

16.

Oto zdjęcie bez oznaczeń pocztówkowych, o nietypowych dla kartek pocztowych wymiarach 10×24. Na rewersie informacja o wytwórcy : Spółdzielnia Foto-Jedność, Zakopane, Fot. St. Burnatowicz,

fotografia wysłana jako pocztówka, St. Burnatowicz, Zakopane

fotografia wysłana jako pocztówka, St. Burnatowicz, Zakopane

W stercie kartek były także listy – niektóre w kopertach, inne bez. Nie udało się niestety wszystkich przeczytać, bo pismo niekiedy mało czytelne,  a i cierpliwości brak. Znalazły się jednak dwa listy pisane na maszynie.  Których ciekawsze fragmenty przytoczę.

17.

List polskiej zakonnicy z Włoch nr. 1. Zaznaczyłam ciekawy fragment, który cytuję, dotyczący nawiązania do historii polskich Ziem Zachodnich: ” (…)Teraz zabiorę się do przestudiowania naszej Historji, dotyczącej naszych ziem zachodnich, w tych dniach dzienniki niemieckie zupełnie bezwstydnie kłamią, mówiąc, że te ziemie zawsze należały do nich, chcę to sprostować na podstawie historji, bo wiem przecież, że Słowianie zajmowali ziemie aż tam, gdzie jest obecnie Berlin. Mieszko I połączył te różne szczepy słowiańskie, które najpierw nazywały się Polanami, a potem Polską. To pamiętam doskonale, a teraz jeszcze sobie powtórzę historię, napiszę na ten temat i dam do wydrukowania jednemu ze znanych dziennikarzy, bo nie chcę, aby to było wydrukowane pod moim nazwiskiem, bo jestem zakonnicą. Chodzi mi tylko o to, aby prawda była wiadoma. Nie mogę zrozumieć. jak Niemcy mogą takie bzdury pisac, ale też i tego, że nasi Polacy cicho siedzą i mało co piszą na ten temat. (…)”.

list z Włoch, 1967 rok

list z Włoch, 1967 rok

18.

List z Włoch nr. 2, połowa lat 1960-tych. List pisany przez tę samą zakonnicę, tym razem ciekawy fragment nawiązuje do lotu w Kosmos i wycieczek na księżyc: „(…) Tu wszyscy mówią, że te słoty zawdzięczają się tym próbom samolotowym na księżyc, gdyż poruszają się chmury radioaktywne, które przynoszą tyle zła. Prawdy rzekłszy, ja tych rzeczy nie uczyłam się, więc nie wiem, kto ma rację, a kto nie. Może by Witek coś mi na ten temat napisał, przecież on uczy się pewno tych rzeczy, tak teraz przez wszystkich omawianych, ale ja nie mam czasu teraz tym się zajmować  poważnie, wystarczają mi te wiadomości, które podają gazety, mniej lub więcej dokładnie. Ja sama jakoś nie bardzo dużo spodziewam się korzyści z tych wycieczek na księżyc, pewno jest to bardzo ciekawe, ale nie byłoby lepiej dać  na razie te olbrzymie sumy na tych ludzi, którzy umierają z głodu? Na księżycu nie ma światła, nie ma powietrza, jest okropnie zimno, powierzchnia księżyca jest miękka, więc jaka korzyść  materjalna może z tego być ? Ale zostawiam ten znak zapytania ludziom, którzy poświęcają tej sprawie wiele nauki  i badań, nasi potomkowie będą to wiedzieli, a my jesteśmy w ciemnościach, co przyniesie przyszłość . (…)”

list pisany na maszynie, połowa lat 1960-tych

list pisany na maszynie, połowa lat 1960-tych

Kartek pocztowych z widokami z Polski jest więcej, jednak na dzisiaj to by było na tyle, z polskich akcentów..  W drugiej części, jak starczy zapału, zeskanuję kilka kartek zagranicznych.

Jak wspomniałam w papierzyskach zapętlił się niewinny bilecik kolejowy na pociągi pośpieszne z Warszawy Głównej  ( Orbis) do Lipska Hauptbahnhof przez Poznań Słubice.

Bilecik do Lipska, z 19 kwietnia 1967

Bilecik do Lipska, z 19 kwietnia 1967

W Nowym Roku czekała mnie niecodzienna niespodzianka na poczcie. Jeszcze w grudniu za wysłanie pocztówki priorytetem do Niemiec płaciłam 3 zł. Od stycznia 2013 za przesłanie tej samej kartki trzeba zapłacić już 5 zł.  Ja jestem całkiem wyrozumiała dla podwyżek – wzrost kosztów, etc. idt …bla bla bla … – siła wyższa, o rzeczach oczywistych nie ma co dyskutować. Ale jaka to siła wymusza podwyżkę ceny o ponad 60% ? Niestety, tego nie rozumiałam.

Wróciwszy do domku, otworzyłam stronę naszej kochanej Poczty, aby zapoznać się z nowymi cenami …i wtedy zrozumiałam. „Jak Cię widzą, tak Cię piszą” – mówi powiedzenie, więc pocztowcy wzięli się do dzieła ostro i zaczęli stroić stare struktury w nowe piórka, a  zmiana upierzenia kosztuje, oj kosztuje. Nie jest ładnie dawać dowód swym sceptycznym przekonaniom, więc tu zamilknę i nie napiszę nic więcej.

 

wielkie zmiany, wielkie ceny

wielkie zmiany, wielkie ceny

Nie należę do osób, które miewają problemy ze spaniem. Mogę kłaść się późno, spać krótko i nie być w dzień zmęczona. Od jakiegoś jednak czasu cierpię na pewną dolegliwość przejawiającą się powtarzającym się wciąż koszmarem. Koszmar jest dosyć banalny, pozbawiony jakiejkolwiek fabuły i wygląda następująco : dostaję listy, dużo listów, a znaczki na nich wszystkie takie same:

Nadruk i kod zamiast znaczka

Mi wcale nie jest do śmiechu, bo koszmar nabiera coraz realniejszych kształtów i mam uzasadnione obawy, że na szczęśliwe przebudzenie w krytcznym momencie nie ma co liczyć. Komu przeszkadzają znaczki ? Chyba wszystkim, poczynając od samych filatelistów, którzy na „powojenną filatelistykę” już dawno położyli krzyżyk, poprzez urzędy i przedsiębiorców, dla których kolorowe nalepki to strata czasu, na nas samych kończąc (po co tyle tego i tylko zmęt wprowadza). Najśmieszniejsze jest jednak to, że nawet same urzędy pocztowe, którym ze względów oczywistych powinno na sprzedaży znaczków zależeć, mają do produktów PP stosunek w najlepszym przypadku obojętny. W zeszłym roku na mojej poczcie ustawiono dużą i solidną gablotę, gdzie wyeksponowanych jest kilkadziesiąt ostatnio wydanych znaczków, bloczków i kopert okolicznościowych. Każdy z walorów leży sobie wygodnie na szklanej półeczce i przyciąga wzrok znudzonych kolejkowym czekaniem klientów. Nie są one jednak na sprzedaż; jak się dowiedziałam, „znaczki dla filatelistów” nabyć można w jednym tylko okienku, które jest czynne do godziny 14:00. Jak się okazuje, tych dziwnych znaczków nie lubią sami pracownicy poczty; ostatnio, gdy zapytałam o takie „dziwolągi”, to od pani z okienka otrzymałam w odpowiedzi „ja takich znaczków nawet nie biorę”. Swego czasu byłam świadkiem scenki, gdzie pewna starsza pani zdecydowanie nie chciała przyjąć od sprzedawczyni znaczka, gdyż twierdziła, że „takiego czegoś nie będzie na kopertę naklejać”. Innym razem, gdy kupowałam znaczek na list, uprzejma pani wyjęła z klasera śliczny znaczek z kotem i zapytała nieśmiało „czy może być taki ?”; oczywiście, że może – byłam zachwycona. Pani mi wyjaśniła po chwili, że ludzie nie lubią takich znaczków z kotami, bo wyglądają niepoważnie na przesyłkach.

Jedne z piękniejszych znaczków wydanych w ostatnich latach przez PP. Niestety nie wszyscy je doceniają; przez nadawców mogą być traktowane jako niepoważna i niepożądana ozdoba.

Z widokówkami jest jeszcze gorzej, bo jeżeli już gdzieś się je sprzedaje, to są to duże sieci, gdzie i tak wybór jest bardzo ograniczony, a ceny wysokie. Na poczcie nie ma żadnego wyboru, a w internecie pocztówka współczesna jest niestety tematem niemal niszowym.

„Ludzie listy piszą” – owszem, może nawet i częściej niż dawniej, ale cóż z tego, gdy większość z nich lata niewidoczna w powietrzu. Listów tradycyjnych do znajomych już się praktycznie nie pisze, a pozdrowienia z wakacji i życzenia okolicznościowe najchętniej wysyłamy na telefon komórkowy.

Wydawałoby się, że cała nasza nadzieja na przetrwanie pocztowej tradycji chyba tylko w zacofanych urzędach, które pewnie jeszcze długo nie zrezygnują z tej starej, sprawdzonej metody komunikowania się z obywatelami, jaką są listy polecone.

Na szczęście ponad sześć lat temu na ratunek pocztówce oraz znaczkowi rzuciła się garstka osób, która w krótkim czasie zaczęła się się przeradzać w najprawdziwszą międzynarodową społeczność. Ich podstawowe narzędzia – długopis, pocztówka, znaczek. Ich strategia działania – zapisywać pocztówki, naklejać na nie bajecznie zwariowane znaczki i wysyłać do nieznajomych osób zamieszkujących najdalsze zakątki naszej pięknej planety. Im więcej wysłanych kartek, tym lepiej, bo za każdą wypuszczoną kartkę otrzymujesz w zamian inną, która będzie tym cenniejsza, że zaadresowana przez przesympatycznego nieznajomego, który tak jak Ty kocha te małe radości.

Ale o czy jest mowa ? No właśnie, o Postcrossingu.

Czym jest Postcrossing – trochę na temat, ale subiektywnie.

Marilyn Monroe miała kiedyś powiedzieć, że pieniądze szczęścia nie dają, ale zkupy tak. Z Postcrossingiem jest trochę podobnie – same pocztówki i znaczki szczęścia nie dają, ale ich otrzymywanie to wspaniałe doznanie. Bez względu na zamieszkiwany kontynent, czy zakres tematyczny swojej kolekcji wszyscy postcrosserzy zgodnie podkreślają, że uwielbiają sprawdzać swoje skrzynki na listy. Czy to nie wspaniałe, że w wirtualnym świecie jeszcze ktokolwiek zwraca uwagę na takie zdezaktualizowane pojęcią jak „poczta” czy „znaczek”. Jak na ironię, to właśnie Internet i poczta elektroniczna, czyli z natury siły wrogie tradycyjnym kanałom komunikacji, umożliwiają tak sprawne i wydajne funkcjonowanie tej światowej wymiany prawdziwych kart pocztowych. Bez forum online czy E-maila Postcrossing w swej obecnej postaci nigdy by nie zaistniał. I byłaby to wielka szkoda, gdyż Postcrossing jest jednym z niewielu „zjawisk”, które w sposób absolutnie spontaniczny przywracają sens i cel istnienia znaczkom oraz pocztówkom, których stanem naturalnym jest podróż. Tak, znaczek , podobnie jak karta pocztowa, są po to aby podróżować, one kochają podróże, i to dalekie, obojętnie czym – samolotem, koleją lub statkiem. Żaden znaczek nigdy nie będzie czuł się lepiej, jak w podróży, to jego żywioł i przeznaczenie. Jak nie wierzycie, zapytajcie znaczka sami.

znaczki - zapytajcie, gdzie czują się najlepiej....

Mój postcrossingowy flirt

Słowo „postcrossing” znalazłam gdzieś w sieci kilka lat temu i naturalnie natychmiast rozpoczęłam dochodzenie w celu poznania tego zjawiska. Po przeczytaniu zasad zabawy na stronie postcrossing.com, pierwszą rzeczą która wzbudziła moje wątpliwości, była konieczność udostępnienia swojego adresu pocztowego, bez czego, no cóż, otrzymywanie pocztówek nie jest możliwe. Mając wiele innych, ciekawych rzeczy do roboty, podarowałam sobie drążenie tematu na wiele miesięcy, po czym powróciłam do niego nagle i nie wiem kiedy, założyłam konto i puściłam w świat pierwszą pocztówkę. Była to kartka przedstawiająca parkę rozkosznych kociaków, z których jeden wydawał się opalać wystawiając mały łepek z ciężkiego, robotniczego buta. Wybrałam taką kartkę, gdyż sama bym chciała ją dostać; jest to jedna z zasad, którymi kieruję się w tej grze, a mianowicie wysyłam kartki w taki sposób, żeby otrzymujący miał z niej jak najwięcej radości. W brew pozorom jest to trochę egoistyczne podejście, bo część tej radości adresata przypada mi w udziale, szczególnie gdy otrzymam entuzjastyczne podziękowania lub kartka spodoba się innym postcrosserom. Od tamtej chwili wysyłam kartki zgodnie z obowiązującymi zasadami i w zamian otrzymuję inne, od nieznajomych z Europy, Azji, Ameryki. Nie jestem jednak najbardziej aktywną postcrosserką (zapaleńcy mają po kilka tysięcy wysłanych pocztówek na koncie), jest to dla mnie racze hobby „dorywcze”, wysyłam pocztówki, gdy mam wolną chwilę i coś zabawnego lub ciekawego do napisania. W dzisiejszej rzeczywistości znalezienie ciekawej pocztówki w kiosku to wyzwanie i wymaga to ode mnie dodatkowego czasu, gdyż nie lubię wysyłać byle czego. To samo dotyczy znaczków, które specjalnie dobieram, w miarę możliwości staram się, by były one zgodne z zainteresowaniami mojego adresata, a to wymaga cierpliwości także od osób stojących za mną w kolejce do poczotwego okienka.

Co lubimy dostawać

Miłośnicy postcrossingu tworzą strony, blogi, gdzie niemal codziennie chwalą się swoimi rosnącymi zbiorami. Co lubią dostawać ? Po pierwsze i najważniejsze, uczestnicy zabawy kochają otrzymywać pocztówki związane z tematami, których listę zamieszczająna swoim postcrossingowym profilu. Często są to widoki miejsc, z których wysyłane są pocztówki. To naturalna ciekawość świata oraz ludzi i pragnienie podróżowania. To wspaniale, że nadal, jak 100 lat temu, gdy możliwość oglądania egzotycznych miejsc była ograniczona, umiemy cieszyć się kawałkiem tekturki, który przebył daleką drogę, aby „przynieść nam” do domu wysoką palmę, chińskie wzgórza, panoramę Nowego Jorku. Wśród poszukiwanych kartek są te wysyłane przez naszych przyjaciół z Finladii lub Nowej Zelandii. Osobiście uwielbiam kartki z krajów skandynawskich, gdzie użytkownicy portalu traktują swoje hobby w sposób nadzwyczaj „życzliwy”, co się przekłada na jakość otrzymywanych kartek. Wiele osób ceni sobie kartki zdobione znanymi „markami”, jak np. wciąż modna Anne Geddes lub wydane przez ulubione wydawnictwa ( Nouvelles Images ). Postcrosserzy często proszą o kartki z ich ulubionymi postaciami z filmów, bajek, komiksów i tak na przykład nasi fińscy przyjaciele są bezwzględnie zamęczani prośbami  i o kartki z Muminkami..  Nie brakuje także zbieraczy tradycyjnych tematów jak zwierzęta czy statki, samoloty .etc. Bez względu na obrazek znajdujący się na awersie pocztówki, przeważająca większość użytkowników wysoko ceni sobie ciekawy rewers :

Interesujący, miejscowy znaczek i kilka zdań na wybrany temat na rewersie pocztówki to dodatkowe i bardzo ważne elementy zabawy. Wbrew pozorom do tej drugiej strony karty pocztowej przykłada się dużą wagę, gdyż jest to jeden z czynników wyróżniających pocztówki z postcrossingu od zwykłych, czystych kart zakupionych w sklepie. Są jednak osoby, które życzą sobie, aby pocztówki wysyłane im były w kopercie i bez korespondencji.

Ciekawym spostrzeżenem może być fakt, że wielu użytkowników nie życzy sobie otrzymywać kartek wykonanych ręcznie, co uważam jest ze szkodą dla pocztówkowej sztuki, gdyż na portalu wiele jest uzdolnionych postcrosserów, których małe dzieła sztuki można obejrzeć m.in. na licznych blogach w sieci. Niektóre prace zapierają dech w piersiach lub przynajmniej wprawiają w podziw. Nie należy zapominać, że większość z tych prac to egzemplarze jednostkowe i niepowtarzalne, a możemy je otrzymać za nie więcej jak 3 zł *)!

Oto kilka przykładów prac artystki ze Stanów Zjednoczonych,

Pocztówka ręcznie robiona własność: Zmrzlina na postcrossing.com

Pocztówka ręcznie robiona własność: Zmrzlina na postcrossing.com


Pocztówka ręcznie robiona własność: Zmrzlina na postcrossing.com

Pocztówka ręcznie robiona własność: Zmrzlina na postcrossing.com

Więcej pocztówek artystki do obejrzenia w galerii : .

http://www.flickr.com/photos/postmuse/with/5482216106/

Mój skromny zbiorek:

Mój skromny zbiorek pocztówek postcrossingowych jest naprawdę skromny, mimo to przedstawię jedynie wybrane egzemplarze.

Na początek kilka karteczek, które są wspaniałym przykładem na to, że w swoim profilu warto napisać kilka słów o naszych zainteresowaniach kolekcjonerskich. Na pewno znajdzie się wiele osób, które będą chciały nam zrobić przyjemność i dostosować się do naszych upodobań przesyłając ciekawe kartki pasujące do naszej „listy życzeń”.

Trolle z Norwegii otrzymałam w odpowiedzi na moją prośbę o przesyłanie mi pocztówek z motywem „fantastyki” (np. baśniowe, mityczne stworzenia, krasnoludy etc.).

trolle lub Krasnoludy z Norwegii

Pełen niepokoju, grobowy krajobraz z ptakiem,  jako odpowiedź na moje inne życzenie wymienione na moim postcrossingowym profilu.

krajobraz z Finlandii

Bob Marley z Finlandii i Marilyn Monroe z Rosji to ukłon w stronę moich zainteresowań postaciami z branży rozrywkowej (aktorzy, piosenkarze ….)

Bob Marley z Finlandii

Zdarza się, że czasem wysyłam pocztówkę do osoby, od której bezpośrednio chciałabym otrzymać pocztówkę zwrotną. Taka zwrotna pocztówka, o którą proszę jest prośbą ponadprogramową i osoba do której się zwracam nie musi mi niczego wysyłać,  a jest to raczej jej dobrą wolą. Oto dwie pocztówki, jakie otrzymałam w wyniku takich próśb, które streściłam na rewersach moich kart pocztowych. W odpowiedzi dostałam:

1. Od jednej miłej pani z Białorusi pocztówkę z puchaczem.

2. Od  postcrossera z Finlandii kartkę z cudownym trollem (na rewersie kartki znaczek z Muminkami)

Puchacz - pocztówka z Białorusi, na specjalne życzenie

Trolle z Finlandii pocztówka na specjalne życzenie

Muminki znaczek z Finlandii

Jedna z kilku kartek, jakie przyjechały do mnie z Rosji.

Pocztówka z Rosji

Wspaniała pocztówka rozkładana z Litwy, przedstawiająca oświetlony most w Wilnie. Kartka ucieszyła mnie ogromnie, przede wszystkim z uwagi na swoje nietypowe  wymiary i miłą korespondencję.

Most w Wilnie  pocztówka skrzydłowa rozkładana

Most w Wilnie pocztówka skrzydłowa rozkładana

Pocztówka z  Nowej Zelandii – zniewalająco piękny widok….

Nowa Zelandia – to jedna z pierwszych pocztówek, jakie otrzymałam w ramach postcrossingu

Kwintesencja Holandii - pocztówka o nietypowym kształcie

Pocztówka humorystycznie ukazująca uroki Holandii – wiatraki, saboty, tulipany,  nowoczesne dziewczyny i oczywiście używki… . Artystyczna kartka autorstwa Sebastian a Krüger a z  mojego ulubionego (współczesnego) wydawnictwa Inkognito, które wydaje się podtrzymywać stare, dobre, niemieckie tradycje pocztówkowe.

Wszystkie atrakcje ziemi holenderskiej - Sebastian Krüger Inkognito

Postcrossing to dla mnie dzisiaj  najsensowniejszy sposób uprawiania filatelistyki, przynajmniej jeżeli chodzi i znaczki nam współczesne, do których wytrawni filateliści mają stosunek oziębły.  Układanie nowych produkcji pocztowych w klaserach, chyba już nie jest tak pasjonujące jak niegdyś, ponadto zbieraniu znaczków w ten sposób brakuje dynamizmu i elementu zaskoczenia, świeżości i pasji, które to elementy mogą być ,jeżeli nie w całości to częściowo, dostarczone do naszych skrzynek pocztowych. Dziewiczy znaczek pocztowy, dopiero zakupiony w urzędzie pocztowym, staje się zwykłą, ale drogą nalepką. Od tego smutnego losu jednie obieg pocztowy może go uratować.

POSTCROSSERZY !  – MAMY NASZ WŁASNY ZNACZEK !

Postcrossing doceniła Holandia, kraj który przepada za wysyłaniem pocztówek w ramach omawianego projektu. W październiku 2011 PostNL wypuściła znaczek pocztowy honorujący to cudowne hobby.  Na znaczku znalazły się reprodukcje kilku pocztówek  z całego świata – symbolu i przedmiotu postcrossingu.

Postcrossing.com znaczek z Holandii

Znaczek z Białorusi – idealny dla miłośników sportu:

Znaczek z Białorusi - sporty wodne

Znaczek z Korei – Zamek Suwon należący do dziedzictwa narodowego Korei. numer Michel : 1904.  Nie było łatwo znaleźć co przedstawia znaczek, a to za sprawą pisma, które niestety utrudnia mi bardzo czytanie ; ). Na szczęście przy pomocy nieocenionego portalu udało mi się  go odszukać.

Korea znaczek pocztowy

Najpiękniejsze współczesne znaczki pocztowe – wachlarz kolorów i tematów.

Znaczki pocztowe z całego świata

Jestem oZnaczkowany – CHYBA ZWARIOWAŁEM ! – ”  Je suis timbré „

Znaczek pocztowy z Francji, który bardzo mnie rozbawił i uważam go za jeden z ciekawszych w moim zbiorku.
Je suis timbré  ma dwojaki znaczenie w języku francuskiem, a mianowicie

” jestem ofrankowany” oraz ” mam fioła”. Gdy tylko otrzymałam kartkę z tym znaczkiem, pomyślałam
że jest to zwykła naklejka, którą przyklejono aby ozdobić nieciekawie ostęplowany rewers; jednak nie –
jak się okazuje jest to zwykły znaczek autorstwa Benjamin ‚a Vautier posługującego się pseudonimem  „Ben”.  Znaczek ten o wartości 0,60 EUR wypuszczony został 21 października 2011 roku.

Oto nasz „zwariowany” znaczek.

Je suis timbré - mam fioła - jestem ofrankowany - Ben Znaczek z Francji 2011

Chcę być postcrosserem!

Na koniec trzeba wyjaśnić zasady gry, a są one bardzo proste. Podstawowa zasada zabawy jest następująca – aby otrzymać jakąkolwiek pocztówkę musimy sami zrobić pierwszy krok i wysłać własną; jeżeli nie wyślesz żadnej pocztówki, żadnej nie otrzymasz. A więc do dzieła –

1. Jako początkujący postcrosser zakładamy sobie konto na stronie http://www.postcrossing.com/ , gdzie podajemy adres pocztowy, na który chcemy otrzymywać widokówki z całego świata. W naszym profilu piszemy o sobie lub o naszych zainteresowaniach, w szczególności możemy określić jaki rodzaj pocztówek nas interesuje, czy mają to być widoki miast, kwiaty, zwierzęta, czy też cokolwiek innego. Powinniśmy pamiętać, że taka lista naszych życzeń nie jest równoznaczna z listą żądań, a tym samym nie jest zobowiązująca dla innych użytkowników, natomiast stanowi dla nich niekiedy cenną wskazówkę przy wyborze pocztówki.

  1. Gdy nasze konto już jest utworzone, przy pomocy jednego kliknięcia prosimy system, aby spośród tysięcy adresów pocztowych zarejestrowanych na stronie wylosował dla nas ten jeden, na który wyślemy naszą pocztówkę.
  2. Adres pocztowy wylosowanej osoby oraz numer identyfikacyjny naszej kartki wyświetlają się na ekranie i są jednocześnie przesłane na nasz adres e-mail. Teraz czytamy informacje zawarte w profilu adresata, skąd się dowiadujemy o tym, co chce on nam sam o sobie powiedzieć. Wybieramy pocztówkę, wypełniamy kilkoma zdaniami o nas samych, naszym hobby lub pogodzie w Polsce, naklejamy jakieś ciekawe znaczki, adresujemy i wrzucamy do skrzynki. Koniecznie należy pamiętać o wpisaniu na kartce numeru identyfikacyjnego podanego wraz z adresem, gdyż w przeciwnym wypadku rejestracja kartki w systemie nie będzie możliwa.
  3. Teraz musimy poczekać, aż nasza kartka dotrze do adresata i zostanie zarejestrowana w systemie.
  4. Od chwili gdy tylko otrzymamy wiadomość, że nasza pocztówka dotarła do adresata, sprawdzamy naszą skrzynkę pocztową codziennie, gdyż nasz adres został wylosowany przez jednego z tysięcy uczestników zabawy i kartka z daleka powinna zawitać do nas już wkrótce.

Postcrosserzy wszystkich krajów – ŁĄCZCIE SIĘ !!!! Od Was zależy przywrócenie znaczkowi i karcie pocztowej ich pierwotnego znaczenia!  Bez Was – Bez Nas znaczki będą zamknięte w klaserach na wieki i świat będą oglądać co najwyżej przez szpary w kopertach.  Znaczek też człowiek – też chce trochę poszaleć!

POWODZENIA !