Tag Archive: wycena pocztówek


Wybór artysty (Vittorio Zecchin 1878-1947), którego pocztówki wzięłam pod lupę jest zupełnie przypadkowy. Kartki pochodzą z zaprojektowanej w 1918 roku serii „Smalti e murrine” i noszą wyraźne znamiona inspiracji secesją wiedeńską, a szczególnie twórczością Gustava Klimta. W tym krótkim poście chciałam pokazać, że w wielu przypadkach (a nie jest to 100% reguła, zawsze działająca)  ceny osiągane na profesjonalnie organizowanych licytacjach przez znane domy aukcyjne są wyższe od cen osiąganych podczas licytacji na portalach typu delcampe / ebay. Może to być pewna wskazówka dla wszystkich, zarówno tych, którzy mają coś do sprzedania, jak i tych, którzy poszukują pewnych egzemplarzy do swojego zbiorku.

1. Pocztówka Tigre reale (tygrys królewski)

1a.  Pocztówka sprzedana na portalu delcampe.net w czerwcu 2013 – osiągnięta cena 60 EUR. Stan kartki pozostawiający nieco do życzenia.

Pocztówka sprzedana na delcampe.net w VI/2013 - 60 EUR

Pocztówka sprzedana na delcampe.net w VI/2013 – 60 EUR

1b. Cena osiągnięta na portalu ebay w grudniu 2013 – 91 GBP

ebay.co.uk, XII/13 GBP 91

ebay.co.uk, XII/13 GBP 91

1c. ta sama pocztówka sprzedana na 34-tej aukcji w X/2012 przez portal wiener-werkstaette-postkarten.com osiągnięta cena – 160 EUR

wiener-werkstaette-postkarten.com

Wg średnich kursów walnut z dnia 2014-01-03 ceny te wynosiły w przeliczeniu na polskie złote kolejno

– 249,87 zł (pocztówka w najsłabszym stanie zachowania)
– 666,32 zł (pocztówka w dobrym stanie zachowana, oceniona przez dom aukcyjny jako „I”)
– 456,94 zł (pocztówka w najlepszym stanie zachowania, na najpopularniejszym portalu handlowym)

2. Pocztówka  „Procellarie”

2a. cena osiągnięta na portalu ebay w grudniu 2013 – 52,51 GBP

GBP 52.51 - ebay.co.uk

GBP 52.51 – ebay.co.uk

2b. cena osiągnięta na portalu wiener-werkstaette-postkarten.com w październiku 2012- 220 EUR

220 EUR wiener Werkstatte

wiener-werkstaette-postkarten.com

Wg średnich kursów walnut z dnia 2014-01-03 ceny te wynosiły w przeliczeniu na polskie złote kolejno

– 263,67 zł –  w przypadku pocztówki sprzedanej na portalu ebay (na dzień sprzedaży 266,78 zł )
– 916,19 zł  – w przypadku pocztówki sprzedanej przez dom aukcyjny (na dzień sprzedaży (na dzień sprzedaży  901,05 zł)

Różnica w cenie jest widoczna przy zbliżonej jakości obydwu egzemplarzy.

3. Pocztówka  „Sfinge”

3a. cena osiągnięta na portalu ebay w grudniu 2013- GBP 77.00

GBP 77,00 - ebay

GBP 77,00 – ebay

3b. cena osiągnięta na portalu wiener-werkstaette-postkarten.com w październiku 2012 – 160 EUR

Wg średnich kursów walnut z dnia 2014-01-03 ceny te wynosiły w przeliczeniu na polskie złote kolejno

– 386,65 zł –  w przypadku pocztówki sprzedanej na portalu ebay (na dzień sprzedaży 391, 21 zł )
– 666,32 zł  – w przypadku pocztówki sprzedanej przez dom aukcyjny (na dzień sprzedaży  655,31 )

Zecchin w latach 1894-1901 uczęszczał do  Accademia di Belle Arti di Venezia. Od 1909 roku wystawia prace na wystawach Ca’Pesaro.  W latach 1913-1915 uczestniczy w wystawach secesji rzymskiej. W 1914 na Biennale w Wenecji wystawia szkła wykonane przy współpracy z malarzem  Teodoro Wolf Ferrari oraz bierz udział w wystawie „odzuconych” (  Rifiutati) na Biennale w Hotelu Excelsior del Lido di Venezia.  W 1916 otwiera laboratorium produkcji arrasów w dawnym klasztorze w Murano.  Z dziełami sztuk dekoracyjnych jest obecny podczas Biennale w Wenecji, w latach  1922, 1924, 1926, 1928, 1930, 1932, 1934, 1936, 1938, na ekspozycji w Monza (1923) oraz w Paryżu w 1925.

Do stworzenia posta wykorzystano zdjęcia  i dane historyczne z  licytacji portali a. wiener-werkstaette-postkarten.com (LINK TUTAJ) oraz ebay i delcampe.

Reklamy

Poniższy tekst powstał w roku 2003, a jego autorem jest Pan Christian Deflandre, za którego przyzwoleniem przetłumaczyłam artykuł źródłowy z języka francuskiego, celem udostępnienia go na moim blogu wszystkim zainteresowanym.  (Artykuł źrółowy TUTAJ). Mimo upływu lat i zdezaktualizowania się niektórych informacji dotyczących samych wydanych woluminów, jestem przekonana, że wiele osób znajdzie w tym tekście odpowiedzi na nurtujące pytania związane z cenami, wycenami i wartością dawnych kart pocztowych. 

kolekcja pocztówek

Z ust laików często daje się słyszeć następujące pytanie „ W domowym archiwum znalazłem stare pocztówki. Jaką mają wartość?”. Ryzykując, że rozczarujecie swego rozmówce, możecie udzielić następującej odpowiedzi: „Mają taką wartość, jaką im przypisała osoba, stająca się ich posiadaczem”. Natychmiast staje się oczywistym, że wartość pocztówek różni się w zależności od rodzaju zainteresowania, którym je darzy właściciel”. Wymienić tu można głównie:

1. wartość sentymentalną (lub wartość uczuciową )
2. wartość artystyczną
3. wartość dokumentalną
4. wartość „handlową”, która zależy od poprzednich trzech wartości, a także popytu i podaży.

1. Wartość sentymentalna

Każda pocztówka potencjalnie posiada wartość sentymentalną lub uczuciową, która jest bezpośrednio zależna od więzi, które włączą nadawcę i adresata pocztówki. Siła tych więzi, natura korespondencji na pocztówce, wiadomość implikowana przez ilustrację  czy fotografię (niekiedy dostrzegalna jedynie przez wysyłającego i adresata); wszystkie te elementy konkurują ze sobą, decydując o wartości sentymentalnej/uczuciowej karty, mniej lub bardziej znaczącej. Wypada do tego dodać także wartość sentymentalną , jaka się wytworzyła przez przypadek, w chwili gdy weszliście w posiadanie pocztówek należących do członka bliższej lub dalszej rodziny. Ta osoba, której postać być może postrzegaliście jedynie powierzchownie, w uproszczeniu, może się Wam wydać, poprzez pryzmat tych kart pocztowych, bardziej ludzka, sympatyczna, skomplikowana.
W każdym razie, wartość sentymentalna może być oceniona jedynie miarą wrażliwości i w sercach osób zainteresowanych.

serce

2. Wartość artystyczna

Bez względu na techniki druku użyte przy realizacji karty pocztowej, bez wątpienia ich twórcy: ilustratorzy, malarze, fotografowie, edytorzy i drukarze robią wszystko, co w ich siłach, aby wykonać dzieło, które uwodzi,  przy czym cel ich pracy jest czysto komercyjny.  Chodzi o to, żeby się podobać klientowi i nakłonić go do zakupu tej, a nie innej pocztówki. W tym wypadku, wartość artystyczna pocztówki będzie najzupełniej subiektywna i będzie się różniła w zależności od gustów konkretnych osób, dokładnie tak, jak ma to miejsce w każdej innej sferze artystycznej. Jedni będą wychwalać pod niebiosa klasyczną formę, inni będą woleli obrazy abstrakcyjne, jednym słowem, wszystkie style, wszystkie szkoły mogą znaleźć odzwierciedlenie na kartofilskich ilustracjach.
Artyści tworzący na potrzeby karty pocztowej przez długi czas byli pod obstrzałem. Czyż nie zwykło się mawiać dawniej, o obrazie, zbyt dobrze skomponowanym, wylizanym, zbyt odpowiednim – „To malarstwo się nadaje na pocztówkę”? Tego rodzaju krytyka jest przykładem całkowitej nieznajomości produkcji kartofilskiej, gdyż tak naprawdę, od chwili powstania do dnia dzisiejszego, pocztówki były tworzone przez reprezentantów wszystkich stylów – figuratywnego, impresjonizmu, pointylizmu, surrealizmu, kubizmu, pop artu etc…etc… Czy to z własnego przekonania, czy też dla zapewnienia środków do życia w czasach, gdy byli całkowicie nieznani, artyści którzy następnie mieli zyskać sławę międzynarodową, nie omieszkiwali tworzyć dzieł oryginalnych na cele kartofilskie. Niekiedy, okazywali się być nawet prekursorami nowych stylów, nowej szkoły. Te karty są szczególnie poszukiwane przez miłośników sztuki i osiągają czasem bardzo wysokie ceny.

Egon Schiele, Matka, 1917

Egon Schiele, Matka, 1917

Faktem jest, pomijając pewne określone i rozsądne granice, pocztówka Toulouse Lautrec’a będzie pożadana jedynie przez miłośników Toulouse Lautrec’a, a karta Picassa, będzie interesująca jedynie dla wielbicieli Picassa. Ważnym jest przy tym, aby taka pocztówka była wydana za życia artysty. Nie zapominajmy, że do wszystkiego tego dochodzi jeszcze ważny i nieunikniony fenomen mody w materii artystycznej. Artysta wysoko ceniony na początku XX wieku może pozostawać całkowicie obojętnym dla amatora współczesnego.

Picasso (fot. museedelacartepostale)

Picasso (fot. museedelacartepostale)

O ile można bez przeszkód dyskutować o wartości artystycznej pocztówki, w odniesieniu do rozmaitych epizodów w historii sztuki, o tyle ryzykownym jest chęć kwantyfikowania tej wartości i przeliczania jej na Euro, gdyż rynek sztuki może być zmienny, kapryśny i podlegać fluktuacjom, tak  hossie, jak i bessie.

3. Wartość dokumentalna

Bezsprzecznie, wartość dokumentalna pocztówki jest jedynym kryterium, które można oceniać w sposób obiektywny.

Fotografowie tworzący pocztówki mogą dawać rozmaite świadectwo, bardzo precyzyjne i niemożliwe do zastąpienia, o ludziach, wydarzeniach, miejscach. Mając na uwadze to, że przed 1914 rokiem prasa codzienna publikowała rzadko lub prawie wcale zdjęcia poświęcone bieżącym wydarzeniom, to z pewnych faktów, oraz zajść, pozostają nam dzisiaj jedynie ukazane na pocztówkach wizualne ślady pracy reporterów-fotografów. Historyk, archiwista, socjolog lub po prostu każdy dociekliwy, znajdą w pocztówkach prawdziwą kopalnię informacji. Ten fakt przyczynił się do odrodzenia zainteresowania starymi kartami pocztowymi na początku lat 1970-tych. Nie tylko kolekcjonerzy zaczęli odkrywać na nowo i poszukiwać ważnych dokumentów, ale równocześnie, także fotografowie przedsięwzięli edycję klisz dokumentujących wydarzenia lub archiwizację świadectw współczesnego, odchodzącego w zapomnienie świata. Oto kilka przykładów.

Zawody balonowe w Vincennes podczas Wystawy Światowej w roku 1900.

Zawody balonowe w Vincennes podczas Wystawy Światowej w roku 1900. (fot. museedelacartepostale)

Zawody balonowe w Vincennes podczas Wystawy Światowej w roku 1900. (fot. museedelacartepostale)

Prefekt policji Louis Lepine podczas manifestacji 1 Maja. Paryż, 1906.

Prefekt policji Louis Lepine podczas manifestacji 1 Maja. Paryż, 1906. (fot. museedelacartepostale)

Prefekt policji Louis Lepine podczas manifestacji 1 Maja. Paryż, 1906. (fot. museedelacartepostale)

Piloci podpisują karty pocztowe.

Piloci podpisują karty pocztowe. (fot. museedelacartepostale)

Piloci podpisują karty pocztowe. (fot. museedelacartepostale)

Bar Le Duc – puszczanie balonów zaopatrzonych w karty pocztowe.

Bar Le Duc - puszczanie balonów wyposażonych w karty pocztowe. (fot. museedelacartepostale)

Bar Le Duc – puszczanie balonów z pocztówkami. (fot. museedelacartepostale)

Wynalazca.

Wynalazca (fot. museedelacartepostale)

Wynalazca (fot. museedelacartepostale)

Pocztówka wydana celem odnalezienia tkaniny skradzionej z kościoła.

Pocztówka wydana celem odnalezienia tkaniny skradzionej z kościoła. (fot. museedelacartepostale)

Pocztówka wydana celem odnalezienia tkaniny skradzionej z kościoła. (fot. museedelacartepostale)

Wędrowny ostrzyciel.

Wędrowny ostrzyciel (fot. museedelacartepostale)

Wędrowny ostrzyciel (fot. museedelacartepostale)

4. Wartość handlowa pocztówki i jej notowanie

Mając na uwadze wartość sentymentalną, artystyczną, dokumentalną, podaż i popyt oraz rzadkość, spróbujemy przedstawić jak się ma kwestia wartości handlowej pocztówek.

Od 1975 roku, wartość handlowa kart pocztowych stanowi przedmiot długich debat, zaciekłych dyskusji, podsycanych pasją, która ożywia tak kupujących, jak i sprzedających. Na wstępie kilka uwag natury „historycznej”:
W roku 1966, gdy ukazał się numer 1 biuletynu „LE CARTOPHILE ”  z inicjatywy CERCLE FRANÇAIS DES COLLECTIONNEURS DE CARTES POSTALES / skrót C.F.C.C.P./ („KartofilFrancuskiego Koła Kolekcjonerów Pocztówek, 117 Boulevard Saint Germain à PARIS (6ème Arrdt)”,  pocztówki nie miały żadnego notowania.  Zakup, sprzedaż wymiana były dokonywane wg gustu i przypadku. Dla zobrazowania ducha tamtej epoki, zacytuję M. Caillot, Prezesa Koła, który następująco wyraził się  przy okazji wystawy w Klubie IRIS, 102 Avenue Denfert-Rochereau à PARIS w roku 1968.

„ W obliczu rozmaitych form nacisku, społecznego, zawodowego i miejskiego wyobcowania, typowych dla naszych czasów, kolekcjonowanie stanowi rozrywkę i element osobistej równowagi. Odrzucając robotyzację mechanicznej cywilizacji przymusu, kolekcjonerzy pocztówek integrują się w nowej koncepcji kultury (kultury popularnej), która, oczywiście, nie jest kulturą wielkich artystów czy bogatych kolekcjonerów, ale pozwala mimo to na porzerzanie wyobraźni, której pozostawia nieograniczone pole do popisu”

Tym sposobem, jak nie trudno odgadnąć, w latach 1960-tych, kolekcjonowanie kart pocztowych nie było przywilejem „bogatych kolekcjonerów”, a to z tego prostego powodu, że antykwariusze i handlarze starociami całkowicie ignorowali stare pocztówki, podobnie jak ogromna rzesza osób indywidualnych. Przy okazji przeprowadzek lub przejmowania majątków przez spadkobierców, wiele albumów z kartami pocztowymi kończyło swój żywot na miejskich wysypiskach. W tym samym czasie, podczas targów znaczka pocztowego (Marché aux Timbres du Carré Marigny), w miejscu znanym jako „wilgotne stopy”, na sto osób, które je odwiedzały, jedynie cztery zainteresowane były przede wszystkim pocztówkami. Ta sama sytuacja miała miejsce na pchlim targu w Montreuil. Na krótko po utworzeniu Francuskiego Koła Kolekcjonerów Kart Pocztowych, niektórzy uczestnicy zapragnęli, aby ustanowić notowania, czemu inni się sprzeciwiali. Na ten temat prowadzono potem dyskusje, po czym w wyniku inicjatywy ówczesnego sekretarza Koła (który potem został sprzedawcą kart pocztowych w Paryżu), pierwsze notowania zostały opublikowane w numerze 7 biuletynu. Wycena zajmowała jedną stronę i odpowiedni tytuł, pośród pocztówek wycenionych na 2 franki / sztukę znajdowały się motywy, jak Afera Dreyfus’a, fenomeny, strajki, Boers, inwentaryzacja dóbr kościelnych, Przymierze Francusko-Rosyjskie….! Uśmiech się ciśnie na usta, gdy się patrzy na te notowania. Natura ludzka tak już jest skonstruowana, że gdy już raz poczyni krok w kierunku brzęczącej monety, duch spekulacyjny związany z narastającym popytem, zwielokrotnionym przez modę, nie pozwoli długo na siebie czekać.

Informatory cenowe  i katalogi
W 1975 roku pojawia się pierwszy „Francuski Katalog Kolekcjonerskich Kart Pocztowych” autorstwa Joëlle et Gérard NEUDIN.
W dziele tym Afera Dreyfus’a wyceniona jest na 20 franków (czyli 10 razy drożej niż w 1966 roku), a pocztówki ilustratora Alfonsa Muchy średnio na 120 franków. Informator NEUDIN wydawany będzie przez wszystkie lata aż do roku 2001 i zostanie przerwany śmiercią Gérard’a NEUDIN’a.

Informator Neudin z 2001 roku

Informator Neudin z 2001 roku

Inni autorzy także będą publikować własne informatory i katalogi, jak np. „FILIDIER”, który uważał się za rywala Neudin’a. Filidier nie dotrzymywał jednak kroku kolejnym wydaniom konkurencji. W 1978 roku ukazuje się „ENCYCLOPEDIE INTERNATIONALE DE LA CARTE POSTALE ILLUSTREE (Międzynarodowa Encyklopedia Ilustrowanej Karty Pocztowej” autorstwa Annie i François’a BAUDET, zawierająca (oprócz innych ciekawostek), reprodukcję niemal integralną słynnej „Collection des Cent”, co było niemałym wyczynem w tamtych czasach. (wydano także 2 Répertoires Spéciaux Bretagne – Wykazy specjalne poświęcone Bretanii).
W 1979 roku zostaje wydany „Guide de la carte postale” – przewodnik po kartach pocztowych, wydawnictwo Hachette, autorstwa Serge ‚a Zeyons’a (później prezydent C.F.C.C.P.).
W 1981 roku pojawia się „Guide Pratique” (przewodnik praktyczny) wydawany przez magazyn Le Collectionneur Francais i realizowany przez braci Di Maria.
1975-1985: 10 ans de Manifestations Cartophiles”(10 lat Kartofilii) – autorstwa Michel’a Leclancher’a. W czerwcu 2002, Numer 2-gi Hors Série magazynu TIMBRES MAGAZINE 6 rue du Sentier 75080 PARIS CEDEX 02 załącza do wydania „GUIDE PRATIQUE DE LA CARTE POSTALE ILLUSTREE” (przewodnik praktyczny po ilustrowanej karcie pocztowej), redagowany przez Serge’a Zeyons’a. W roku 2003 jedyny przewodnik i informator cenowy, jaki przetrwał to „CARRE” 51 rue du Colonel Moll 94400 VIRY SUR SEINE.
Mimo że, katalogi i informatory cenowe się zmieniają, wyceny dopasowują, to można stwierdzić, że żaden z nich nie daje wielbicielom kart pocztowych całkowitej satysfakcji. Za każdym razem, gdy ukazywał się nowy informator czy przewodnik, mogliśmy usłyszeć następujące wypowiedzi: „Wariaci, w takiej cenie, to o wiele za dużo!”, albo wersja odmienna „W tej cenie, natychmiast kupię tę czy tę pocztówkę”, albo znowu „Jak to możliwe że ta i ta karta nie figuruje w tym wydaniu?”. Okazuje się, że wszelkie katalogi, przewodniki i informatory, rzadko mogą liczyć na jednomyślność kolekcjonerów, sprzedawców i nabywców. Tymczasem podsycacją one debaty dotyczące wartości handlowej kart pocztowych, korzystając z tego, co się zwykło powszechnie nazywać „autorytetem rzeczy pisanej”.
Czy należy brać pod uwagę motywacje autorów, aby wyjaśnić ich postępowanie? Jedynym informatorem cenowym, który nie pochodził od profesjonalnego sprzedawcy był Informator NEUDIN. Pretendował on do miana „kierownicy regulacyjnej” wobec nadmiaru notowań i wycen. Trudno by go było posądzić o chęć windowania ceny w górę.  Korzystał on z zaufania tysięcy zainteresowanych, którzy przekazywali mu dane niezbędne do stworzenia kolejnych wydań. Jasno różnicowały one  rezultaty sprzedaży aukcyjnej (licytacja) od prostych szacunkowych wycen. W każdej przedmowie (ale który kolekcjoner je czyta, będąc zaaferowanym jedynie sprawdzeniem rozdziału, który najbardziej go interesuje) precyzuje on jasno, jak należy prawidłowo posługiwać się informatorem, aby „ostrożnie wycenić swoją kolekcję”. Polecam lekturę tych tekstów, aby uniknąć rozczarowania.

Tutaj taryfikator dla kart pocztowych sprzedawanych po 100 sztuk w 1933 roku.

 taryfikator dla kart pocztowych sprzedawanych po 100 sztuk w 1933 roku.

taryfikator dla kart pocztowych sprzedawanych po 100 sztuk w 1933 roku (fot. museedelacartepostale)

Tymczasem karty haftowane sprzedawane były na sztuki.

cennik kart pocztowych haftowanych (fot. museedelacartepostale)

cennik kart pocztowych haftowanych (fot. museedelacartepostale)

Uważna lektura informatorów i katalogów prowadzi do pewnych wniosków:

1. wyniki licytacji i sprzedaży aukcyjnej mogą być jedynie pewną wskazówką do ostrożnych interpretacji. W rzeczywistości wiele czynników (w przypadku kart pocztowych) może wpłynąć na wynik sprzedaży:
– obecność lub absencja licytujących
– uczucie nadmiernej dumy z uczestnictwa w aukcji publicznej
– nieodparta chęć skompletowania serii za wszelką cenę
– nieznajomość nabywanego motywu
– licytacja fikcyjna lub manipulowana
Jak widać, jeżeli karta osiągnie w jakimś momencie pewną cenę, nie oznacza to, że ten sam rezultat zostanie osiągnięty następnym razem. Podając wyniki sprzedaży, media zdają sprawozdanie jedynie ze spektakularnych wyników i informują o cenach najwyższych. Szybko zapomina się kilogramy pocztówek, którymi nikt nie chce się obarczać. Tymczasem w tych kilogramach pocztówek, które pozostają anonimowe, można doszukać się wielu okazów, których wartość dokumentalna jest bezsprzecznie równa lub przekraczająca tę, osiągniętą przez „gwiazdę wieczoru”.

2. „Wyceny szacunkowe”. Chodzi o wykonanie ćwiczenia na zmiennych, opierając się o podstawy względności,  podaż i popyt, rzadkość relatywną lub domniemaną, kalkulację dostępnego towaru, zasobność portfeli i pożądanie potencjalnych nabywców, oraz ostatecznie, apetyt sprzedawcy…! Za wyjątkiem niektórych guru i profesjonalnych jasnowidzów wszystko widzących, ten kto może bez żadnych zahamowań przewidzieć precyzyjnie cenę, jaką osiągnie dana karta pocztowa, może równie dobrze podawać Wam zwycięskie numery w Lotto.

Kryteria rzadkości

Karty pocztowe uważane za „rzadkie” są wyceniane bardzo wysoko (tzw. ceny wielbicieli /fr. prix d’amateur /), ale trzeba również pamiętać, że kolekcjonerzy gotowi zapłacić 1000EUR za jedną kartę pocztową należą do jeszcze rzadszych okazów. Przywołując kwestię rzadkości kart pocztowych, nasuwają się pewne dodatkowe uwagi:

– rzadkość nie jest kryterium decydującym o notowaniu pocztówki. Dla przykładu, jeżeli weźmiecie do ręki pocztówkę z początku XX wieku, ukazującą pałac Trocadero w Paryżu, ofrankowaną, skasowaną na awersie, zaadresowaną do Pana X, możecie być pewni, że jesteście w posiadaniu pocztówki unikatowej w skali światowej. Doprawdy, jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że gdzieś jest druga identyczna kartka, tak samo ofrankowana i skasowana w tym samym miejscu, tego samego dnia, o tej samej godzinie, do tego samego adresata. Wasza kartka jest unikatowa, jej wartość deokumentalna jest zupełnie niekwestionowana, gdyż niegdysiejszego pałacu Trocadero już nie ma, ale pomimo to, cena na osiągnięcie jakiej możecie liczyć będzie się wahała w granicach 2-3 Euro, gdyż widok pałacu Trocadero był wydany w tysiącach egzemplarzy na przestrzeni wielu lat.

Trocadero, Paryż - c. 1908

Trocadero, Paryż – c. 1908

Przytoczony przypadek ma zastosowanie do ogromnej większości miejsc turystycznych; przypominam sobie, że w latach 1960-tych, gdy nietknięte albumy rodzinne zdarzało się znajdywać nader często, wyjątkiem były przypadki,  żeby  nie było w nich kart z Paryża, Lourdes czy Mont Saint Michel. Nie oznacza to, że w wymienionych trzech przypadkach nie można spotkać egzemplarzy naprawdę „rzadkich”.

– Prawdziwy specjalista, prawdziwy koneser, z którym żaden ekspert nie zadziera bez ryzyka, to miłośnik, który przez wiele lat, większość swego wolnego czasu spędził odwiedzając stoiska na wystawach czy targowiskach staroci, niezmordowanie i z pasją poszukując takiej wioski lub takiego motywu.  Widział ich już tyle, i tyle ich miał w rękach, że on sam, poprzez swoje doświadczenie i znajomość przedmiotu, może stwierdzić czy dana karta jest rzadka lub nie i czy może reprezentować wartość dokumentalną. Oczywiście autor katalogu czy informatora nie może tak dokładnie znać całej topografii i wszystkich modyfikacji dokonanych na terytorium państwa od 1900 roku do chwili obecnej. Zrozumiałym jest, że autor informatora nie może się obyć bez informacji pozyskanych od kolekcjonera specjalizującego się w danym temacie, mieście lub regionie. Pomijając zaszczyt bycia zacytowanym jako źródło w katalogu, kolekcjoner – specjalista w danym temacie, podawszy podstawowe informacje, nagle staje w obliczu gwałtownego wzrostu „notowań”. Pocztówki których brakowało w jego zbiorze, a które chciał nabyć w dobrej cenie, owszem, napływają, jednak ich „wartość handlowa” ulega znacznemu  wzrostowi.

Wyceny szacunkowe nie mówią nic o kartach niesprzedanych, takich o które nikt nie pyta, które długo pozostaną niesprzedawalne, stanowiąc ogromną większość dna pudełka, co się spotyka na targu antykwarycznym.

3. O wiarygodności katalogów i autorytecie rzeczy pisanej
Zróbcie taki eksperyment. Podczas jakiegoś większego salonu poświęconego pocztówkom, przejdźcie się od jednego sprzedawcy do drugiego i pytajcie zawsze o ten sam typ karty – wybrany temat lub miescowość o przeciętnym znaczeniu. Macie wszelkie szanse na to, żeby znaleźć tę samą kartę pocztową w cenie 4 Eur, 8 EUR, 10 EUR, w zależności od odwiedzanego stoiska. Czy to oznacza, że każdy profesjonalny sprzedawca inaczej czyta przewodniki i katalogi? Pozostawiam Was tę kwestię do przemyślenia.

Zainteresowanie informatorami i katalogami

Zapewne, porzuciwszy wszelkie złudzenia, czytelnik informatora odkryje prawdziwy wszechświat i niesłychane bogactwo wiadomości. Wystarczy odsunąć na bok podtekst spekulacyjny, aby odkryć, że prawdziwą gwiazdą nie są pieniądze, tylko karta pocztowa. Tym bardziej, że dzieło poważnie i w sposób zorganizowany prezentuje określone tematy, co jest owocem poszukiwań i pracy wielu kolekcjonerów. Autorzy informatorów i katalogów wypracowują swoje notowania w oparciu o konsultację z opracowaniami tematycznymi lub regionalnymi, które były opublikowane przez kolekcjonerów-specjalistów.

Opracowania tematyczne i regionalne

Tutaj dotykamy najsilniejszego aspektu kulturowego i najbardziej charakterystycznego dla kartofilii.  Zgrupowani w stowarzyszenia lub też działając na własną rękę (czasem „na konto autorów”), wielu kolekcjonerów stało się na przestrzeni czasu historykami-amatorami. Wielu z nich, którzy nigdy by nie wzięli pióra do ręki celem napisania powieści, może podziwiać swoje nazwiska zdobiące okładki woluminów.

Te opracowania, często wypuszczone w niewielkiej liczbie egzemplarzy, opiewają zalety jakiejś miejscowości lub tematu i są odzwierciedleniem pasji autorów. Gdy ich nakład szybko zostaje wyczerpany, ich rozpowszechnianie mniej lub bardziej świadomie budzi powołanie kolejnych zbieraczy lub też zainteresowanie wartością dokumentalną określonych pocztówek.
Te publikacje, które się namnożyły na przestrzeni ćwierćwiecza pociągnęły za sobą wzrost popytu na karty pocztowe u profesjonalnych sprzedawców, a co za tym idzie, także wzrost cen. Wydaje się Wam jasne, że informator cenowy nie byłby kompletny, jeżeli jego redaktor nie pofatygowałby się wcześniej sprawdzić wszystko, co do na dany moment zostało opublikowane w opracowaniach tematycznych i regionalnych. Potężny program….

KONKLUZJA

Przechowujcie wszystkie karty pocztowe, jakie otrzymaliście i które dają wam przyjemność. Zbierajcie darmowe karty pocztowe reklamowe, które Wam się podobają. Jeżeli kupujecie pocztówki, mają one taką wartość handlową, jaką chcecie im przypisać w momencie nabycia. Prosta rada: jeżeli w obliczu odkrytej karty pocztowej wyceniacie swoja przyjemność na 1 EUR, pocztówka ta zawsze dla Was będzie warta 1 EUR. Jeżeli uważacie, że będziecie mieli 10 EUR przyjemności, kupcie ją za 10 EUR itd.
Podaż, popyt, rzadkość (realna lub domniemana), stan zachowania, wartość sentymentalna, wartość dokumentalna, historyczna czy artystyczna, notowania informatorów – bierzecie wszystkie te elementy i wkładacie do czarodziejskiego kapelusza. Poruszacie energicznie, wypowiadając kilka kartofilskich zaklęć i otrzymujecie wynik w postaci ceny.
Jednocześnie, na cenę tę w ostatniej chwili wpłynie wartość subiektywna, którą sami Wy – kolekcjonerzy podświadomie planujecie dla obiektu Waszych pragnień! I właśnie to ta wartość subiektywna zależy jedynie od Was.

_____
Artykuł źrółowy TUTAJ

Skany pocztówek pochodzą częściowo z ze strony Musee de la Carte Postale, wszystkie pocztówki, gdzie ma to miejsce, zostały stosownie opisane.

Gdy wysłałam maila do autora artykułu z prośbą o zgodę na jego opublikowanie w j. polskim, pan Christian odpowiedział mi uprzejmie, jednocześnie dodając kilka ciekawych uwag od siebie, tak na szybko. Ponieważ są to uwagi ciekawe, tutaj cytuję fragment jego listu „Nawiązując do artykułu „ wartość handlowa pocztówek kolekcjonerskich”, napisałem go około 10 lat temu. Dzisiaj, wypadałoby wykonać analizę sprzedaży w Internecie, gdyż jest to zapewne największy regulator w zakresie cen. Jakkolwiek, występuje oczywiście fenomen mody, który pojawia się i znika, jak na przykład, pewni ilustratorzy lub motywy typu „psie zaprzęgi” lub „demonstratorzy niedźwiedzi”. Wystarczy tylko dwóch kupujących, którzy pragną tej samej pocztówki, aby osiągnęła ona bardzo wysoką cenę. Jeżeli ta sama karta pojawi się później, możliwe, że nie będzie interesowała już nikogo. Jak udało mi się stwierdzić, dla kolekcjonera jedynie interesujące są te pocztówki, których on jeszcze nie ma.  Gdy już je nabędzie, polowanie dobiega końca i zainteresowanie ponownie spada. Jest oczywiście wiele innych przyczyn, które decydują o cenach pocztówek. Obecnie można zostać prawdziwym koneserem, zwyczajnie surfując po stronach typu Delcampe.** 

**O wycenie pocztówek przy pomocy serwisów delcampe i ebay pisałam TUTAJ

Dla pocztówek  nie stworzono jednego, oficjalnego cennika, wg którego świat śledziłby notowania tej czy innej kartki, jak w przypadku znaczków lub monet.  Zawsze powtarzam, że to wielkie szczęście, gdyż nie ma nic gorszego jak przykleić znaczkowi czy monecie łatkę z ceną i bawić się w spekulacje giełdowe.  Jasne, są oczywiście różne katalogi pocztówek, pełniące rolę albumów, a  nawet przewodniki cenowe (Neudin), jednak w przypadku filokartystyki, największą rolę odgrywa pasja, polegająca na nieograniczonej możliwości kreowania i budowania kolekcji, której wartość zależy od zaangażowania  zbieracza. Kolekcjonowanie kartek daje nam unikalną szansę powrotu do dzieciństwa, odkrywania starych rzeczy na nowo. Pocztówki to wiele nieoczekiwanych spotkań i ekscytujących niespodzianek.    Kto nigdy pocztówek nie zbierał, nie wie nawet co to za uczucie,  zobaczyć gdzieś w stercie „papierków” kartkę pasującą idealnie do kolekcji, a o której istnieniu się nie wiedziało, bo w żadnym „katalogu” nie została jeszcze opisana, zwymiarowana, zważona, otagowana.   Jednak pocztówki mają swoje ceny i swoją wartość.  Rynek pocztówkowy jest nieprzewidywalny, kapryśny, ale jak wszędzie, tak i w filokartystyce znajdują się tematy, miejsca, osobistości, które są tzw. pewniakami, co oznacza, że ich ceny „rynkowe” są już od dawna ukształtowane na pewnym poziomie, poniżej którego nie schodzą.  Dobrze o tym wiedzą wszyscy, którzy zajmują się sprzedażą pocztówek na co dzień, wiedzą o tym także wielbiciele tych uroczych staroci.

Jedno z najczęściej powtarzających się pytań, których zbieracze i kolekcjonerzy mają przyjemność doświadczać przeszukując fora tematyczne poświęcone swoim zainteresowaniom brzmi następująco „Ile to może być warte ….” i tu opis słowny lub kilka fotek cykniętych komórką (i teraz wstawcie co chcecie)  pocztówkom,  znaczkom,  przedmiotom o nieokreślonych kształtach …etc. Osoby siedzące już od jakiegoś czasu w temacie nie zawsze mają chęć odpowiadać na podobne zapytania; raz, że owych zapytań jest naprawdę dużo, dwa – często nie ma jednej, właściwej odpowiedzi, trzy – wstępną wycenę, bo o taką przecież chodzi, może w wielu przypadkach zrobić każdy z nas sam. Wystarczy poszukać.  Tutaj jest zła i dobra wiadomość.  Zła jest taka, że dla poznania odpowiedzi na pytanie o wartość jest niezbędny czas i trochę chęci.  Dobra wiadomość, że usługa jest bezpłatna, a jej wynik wiarygodny.  Poniżej kilka wskazówek dla początkujących chętnych, którzy mają trochę wolnego czasu.

Jak ja to robię ?  Najprostszym dla mnie sposobem, poza oczywiście wrzuceniem pytania na jakieś forum i czekaniem na odpowiedź anonimowego usera,  jest przeszukiwanie archiwów zakończonych sprzedażą aukcji pocztówek w serwisach takich jak ebay, delcampe, allegro, todocoleccion etc.  Są to serwisy aukcyjne, gdzie spotyka się stosunkowo duża liczba  kupujących  i sprzedających, dostęp do nich nie jest odgórnie utrudniony, a osiągnięte ceny są w większości przypadków odzwierciedleniem zderzenia się rynkowych sił podaży i popytu.  To, że dochodzi niekiedy do wypaczeń (techniki nieuczciwego zawyżania ceny przez sprzedającego, brak zaufania kupujących do sprzedawców, nazbyt euforyczne licytowanie), nie zmienia dla mnie faktu, że są to na dzień dzisiejszy  najbardziej wiarygodne miejsca, gdzie mogę sobie gratis, własnymi siłami sprawdzić przybliżoną wartość posiadanych pocztówek.

delcampe.net

zdecydowanie jest to serwis numer 1, tak pod względem dostępnej historii aukcji zakończonych, które można śledzić na kilka lat do tyłu, jak i kompletności informacji oraz ilości przedmiotów, które możemy tu wykopać.  Spotkamy tu kolekcjonerów, antykwariuszy i drobnych handlarzy z całego świata, gdzie najliczniejszą grupę stanowią francusko-, angielsko- i niemiecko-języczni sprzedawcy oraz nabywcy.  Na pochwałę zasługuje wielojęzyczność serwisu ( do wyboru francuski, angielski, niderlandzki, włoski, niemiecki, hiszpański), rozbudowane fora dyskusyjne, gdzie zawsze możemy liczyć na szybką i kompetentną odpowiedź ze strony przyjaznych pasjonatów – wolontariuszy.

Do dzieła! – dla uproszczenia przyjmuję, wiemy co przedstawia pocztówka lub wg jakich słów kluczowych należy jej szukać w archiwum.  Jeżeli nie wiadomo co przedstawia pocztówka, bo np. napisy są w języku utrudniającym rozszyfrowanie miejsca, ewentualnie kartka ilustruje bliżej niezidentyfikowane obiekty, warto najpierw rozwiązać tę podstawową zagadkę.  Temu tematowi,  w wolnej chwili poświęcę osobny post, teraz jednak, na szybko mogę polecić zeskanowanie przedmiotu i wrzucenie zapytania na strony typu ask.com / yahoo.answers.com.

1. tak więc znając przedmiot naszych poszukiwań, wchodzimy na stronę http://www.delcampe.net i w okienku wyszukiwania wstukujemy interesujące nas hasło (np. „Warszawa„, „Kirchner” lub „pere noel„)

2. z rozwijanej listy kategorii wybieramy „pocztówki” (czyli w zależności od używanej wersji językowej serwisu „postcards„, „cartes postales„, „Ansichtskarten„, etc.)

3. klikamy na przycisk „szukaj”

wchodzimy na stronę www.delcampe.net

wchodzimy na stronę http://www.delcampe.net

Pojawić się nam powinny wyniki wyszukiwania, jednak domyślnie są to wyniki wyszukiwania aukcji trwających, a nam nie o takie chodzi – poszukujemy przedmiotów, których sprzedaż została zakończona. Aby wyświetlić przedmioty sprzedane, należy

4. w prawej kolumnie  wybrać aukcje zakończone i sprzedane  czyli  rozwinąć filty – Preferencje = Préférences  –  Zakończone = Fermées  – Tylko sprzedane = Uniquement vendues

5. z uwagi na wygodę, zawsze zaznaczam także opcję, która pozwala na wyświetlanie w pierwszej kolejności przedmiotów, które osiągnęły przy sprzedaży najwyższą cenę.  Jeżeli też uważacie to za pomocne, możecie w  sekcji Tri = sortowanie zaznaczyć Plus chers d’abord = najpierw najdroższe

6. Na koniec zatwierdzamy wybrane parametry wyszukiwania , klikając na dole lewej kolumny Utiliser ces paramètres = zastosuj te parametry

wybieramy kryteria wyszukiwania

wybieramy kryteria wyszukiwania

W efekcie, wyświetli się lista sprzedanych przedmiotów odpowiadających poszukiwanemu przez nas słowu kluczowemu. Poniższy zrzut ekranu przedstawia przykładowy ekran jednej z zakończonych aukcji, z informacjami o osiągniętej cenie końcowej (7), a także dokładną historią licytacji (8).  Jeżeli po wprowadzeniu słowa kluczowego (np. „Warszawa zoo” albo „fille avec parapluie”) okaże się, że nie ma żadnych wyników w historii aukcji zakończonych, może to oznaczać kilka rzeczy, np.

– zrobiliśmy błąd w pisowni (ewentualnie popełnił błąd sprzedawca, co zdarza się nie tak rzadko), pocztówka pod daną nazwą nie występuje i należy wpisać synonim lub też wpisać te samo słowo kluczowe, ale w innych językach (pamiętajmy,  że na delcampe większość przedmiotów opisanych jest po angielsku lub francusku i nie zawsze użytkownicy opisują sprzedawane przedmioty nazwami rodzimymi, np. „Warszawa” to po francusku „Varsovie”, a po hiszpańsku „Varsovia” – to samo dotyczy pocztówek, które nie są w ogóle opisane, a użytkownicy posługują się słowami kluczowymi wg prądów w sztuce, nazwami profesji, rekwizytów etc.

– nasza pocztówka jest dosyć rzadka i do tej pory prawdopodobnie nie była w sprzedawana na tym portalu, co może być dobrą wróżbą i zachętą do dalszych poszukiwań 🙂  Poszukiwania można kontynuować na ebay.com i portalach pokrewnych, a także w google.com oraz forach tematycznych, chociażby tych na delcampe.

– nasza pocztówka jest dosyć popularna i nikt jej ostatnio (w ostatnich latach) nie kupował lub jest uważana za pocztówkę wartościową i wiedzący  o tym sprzedawcy wystawiają ją po zawyżonej cenie, co powstrzymuje nabywców od zakupu – w tym wypadku powinniśmy wejść ponownie na stronę główną delcampe.net i ponowić wyszukiwanie w aukcjach trwających. Często się zdarza, że kartki padają ofiarami swojej popularności – jest ich albo zbyt dużo i „wszyscy już je mają” lub też  są tak wielbione przez handlarzy, że żaden nie chce opuścić ceny … .

dokładne wyniki licytacji dostępne natychmiast, bez opłat, rejestracji,  - archiwum obejmujące lata ubiegłe (stan na koniec 2013 roku)

dokładne wyniki licytacji dostępne natychmiast, bez opłat, rejestracji, – archiwum obejmujące lata ubiegłe (stan na koniec 2013 roku)

Dodatkowe wskazówki!

I w zasadzie to by było na tyle, jeżeli chodzi o wyszukiwanie na delcampe.  Pewnym problemem niekiedy mogą się okazać kwestie językowe, jak również słowa kluczowe i ich tłumaczenie na różne języki. Portal jest wielojęzyczny, ale na chwilę obecną nie radzi sobie najlepiej z polskimi znakami, dlatego wszelkie hasła typu „Lódź” ,  „Boże Narodzenie” lub „Wesołych Świąt” najlepiej wpisywać bez polskich znaków czyli zaleca się wpisać „Lodz” zamiast „Łódź”. Poniżej przykład wyszukiwania  – dla hasła „Łódź” wyszukiwarka delcampe nie znalazła niczego …..

Polskie znaki na delcampe.net

Polskie znaki na delcampe.net

Zamiast „Łódź” wpisano „Lodz”,  dzięki czemu okazało się, że mamy do przejrzenia aż 1377 wyników odpowiadających naszemu zapytaniu.  Może ale nie musi odnosić się to także do innych nazw występujących w obcych językach. Dlatego warto czasem spróbować powrzucać różne wersje pisowni tego samego wyrazu, żeby się przekonać, czy wyników rzeczywiście nie ma.

wyszukiwanie nazw zawierających polskie znaki

wyszukiwanie nazw zawierających polskie znaki

Jak sobie poradzić z językyami – angielskim, francuskim, włoskim etc.  ? Jak już wspomniałam – na delcampe mamy do wyboru kilka języków – jeżeli żaden z nich nam nie odpowiada warto skorzystać z oprogramowania tłumaczącego strony.

wybór języka delcampe

Osobiście, najchętniej korzystam z pobieżnego tłumaczenia, które z automatu dostępne jest w przeglądarce Chrome; dzięki Chrome bez problemu radzę sobie z czeskimi, węgierskimi, a nawet rumuńskimi stronami. Przeglądarkę Chrome można bezpłatnie, łatwo i szybko zainstalować stąd: https://www.google.com/intl/pl/chrome/browser/

Jeżeli Chrome już jest zainstalowana, odpal ją i wpisz adres www.delcampe.net , a następnie kliknij prawy klawisz myszy na pustym i niepodlinkowanym obszarze portalu, po czym z  menu rozwijanego wybierz opcję „Przetłumacz na język polski”.

9

Efekt powinien być, jak poniżej – portal delcampe w języku polskim; jasne – nie jest to taki ładny polski jak w książeczce, ale poruszać po najważniejszych miejscach strony da się bez problemu – będziemy wiedzieli, gdzie jest „szukaj”, gdzie „wyjście” i gdzie „pocztówki”.

10

Jeżeli przeglądarka Chrome jest skonfigurowana poprawnie pod względem języka, na górze strony zawsze pojawia się pasek pomocy, informujący o możliwości przetłumaczenia stron obcojęzycznych na naszą piękną polszczyznę.

12

Podsumowanie :

– Wyszukując staraj się używać różnych języków i synonimów przy – czasem naprawdę warto – np. Warszawa, Warschau, Varsovie, Varsovia; kobieta / dziewczyna – femme – Frau – fille – donna – femmina etc. Jest to bardzo pomocne, gdyż sprzedawcy pochodzą z różnych krajów i posiadając pocztówkę z widokiem Gdańska opisaną jako „Danzig” nie zawsze fatygują się, aby nazwę miasta podać w naszym ojczystym języku, chociaż jest to na ich korzyść.  Z tego chociażby wynika, że takie poszukiwania, nawet pojedynczego przedmiotu mogą być czasochłonne, ale niekiedy opłacalne.

– Jeżeli nie możemy znaleźć żadnych wyników, spróbujmy poszerzyć zakres wyszukiwania poprzez odrzucenie niektórych słów np. zamiast „fille parapluie robe” wpiszmy „fille parapluie” lub zamiast „Warschau Nacht 1900” spróbujmy „Warschau 1900”.

ebay.com –

Schemat szukania w wynikach serwisu ebay jest bardzo podobny do tego, który stosuję w delcampe.net. Największa różnica jest taka, że ilość wyników, które otrzymam będzie znacznie mniejsza, gdyż ebay utrzymuje historię zakończonych aukcji przez kilka tygodni, tak więc nie możemy sprawdzić w listopadzie, za ile sprzedano określony przedmiot w maju zeszłego roku. Bez względu na to, serwis ebay jest niezwykle przydatny z uwagi na ilość generowanego ruchu, tak więc jeżeli przeszukamy główne serwisy tego giganta  – ebay.de, ebay.fr, ebay. com,  ebay.co.uk, to bez wątpienia, jeżeli nie mamy w garści jakiegoś niesamowitego unikatu,  powinniśmy wycisnąć stamtąd potrzebne informacje dotyczące orientacyjnej wartości pocztówek lub innych drobiazgów.

Wyszukiwanie zamkniętych aukcji / sprzedanych przedmiotów jest proste. Wchodzimy na stronę www.ebay.com –

a. w okienku wyszukiwania wpisujemy hasło „bicycle„, z listy kategorii z prawej strony wybieramy „collectibles” i

b. klikamy „Advanced” (z prawej, obok dużego, niebieskiego „Search

ebay.com - jak przeszukiwać historię aukcji zakończonych

ebay.com – jak przeszukiwać historię aukcji zakończonych

Na następnej stronie zaawansowanego wyszukiwania

c. pozostawiamy słowo „bicycle”, jak jest

d. pozostawiamy „collectibles” na liście kategorii

e. niżej zaznaczamy ptaszkiem „sold listings” (przedmioty sprzedane)

ebay.com - jak przeszukiwać historię aukcji zakończonych

ebay.com – jak przeszukiwać historię aukcji zakończonych

schodzimy niżej i natej samej stronie zaznaczamy

f. Only show items: From preferred locations: „Worldwide” – z całego świata

g. klikamy na „Search” na dole strony

ebay.com - jak przeszukiwać historię aukcji zakończonych

ebay.com – jak przeszukiwać historię aukcji zakończonych

Pojawi się lista wyników. Ale uwaga ! – wyniki pokażą wszystkie przedmioty kolekcjonerskie mające w tytule „bicycle”. My szukamy tylko pocztówek, dlatego w lewej kolumnie klikamy na „Postcards„,  co powinno ostatecznie wyświetlić pożądaną listę wyników odpowiadającą naszemu słowu kluczowemu. Jeżeli wyników jest bardzo dużo, wyszukiwanie można zawęzić wpisując zamiast słowa „bicycle” kombinację np. „old bicycle” lub „vintage bicycle” itd.

ebay.com - jak przeszukiwać historię aukcji zakończonych

ebay.com – jak przeszukiwać historię aukcji zakończonych

Warto wiedzieć! – zaznaczenie w opcjach wyszukiwania zaawansowanego „Worldwide” (czyli wyszukuj wyniki na całym świecie) nie oznacza, że pojawią nam się wszystkie wyniki z wszystkich krajów. Opcja ta będzie działać tylko w przypadku, jeżeli sprzedawca wypełniając formularz aukcyjny podał opcję wysyłki „Worldwide”.  Nie wszyscy sprzedawcy to robią, dlatego aby znaleźć poszukiwany przedmiot , w tym wypadku pocztówkę, warto  pokopać na innych serwisach należących do ebay.

Inne strony należące do wielkiej rodziny ebay, które warto przeszukać:

http://www.ebay.de

http://www.ebay.it

http://www.ebay.co.uk

http://www.ebay.fr

http://www.ebay.be

Wszystkie strony regionalne ebay można znaleźć tutaj:   http://www.ebayinc.com/who_we_are/one_company

allegro.pl – 

Wyników aukcji zakończonych w polskim serwisie allegro można szukać na dwóch niżej podanych stronach.

http://archiwum.allegro.pl/
http://archiwumallegro.pl/szukaj/

W tym roku serwis usunął niezwykle przydatną dla wielu użytkowników opcję wyszukiwania w świeżo zakończonych aukcjach, dzięki czemu z poziomu serwisu można było sprawdzić ceny sprzedanych przedmiotów w ciągu ostatnich 2 miesięcy (lub może 3 – nie jestem pewna). Wyżej podane strony oczywiście są użyteczne, jednak wygoda poruszania się po nich pozostawia wiele do życzenia.

Gdzie jeszcze szukać?

Serwisów aukcyjnych w internecie jest naprawdę dużo. Nie wszystkie jednak są tak dla mnie wygodne w obsłudze, jak wyżej opisane.  Podstawowy problem to ilość zarchiwizowanych aukcji, ich dostępność oraz miarodajność wyników. Większe domy aukcyjne, cieszące się na  prestiżem większym niż portale aukcyjne,  mają swoje schematy działania i swoich wiernych klientów, którymi są zazwyczaj bardziej majętni i wygodni uczestnicy rynku (ja jestem raczej drobnym myśliwym, łowczynią okazji, toteż chętniej wybieram ukochane portale delcampe/ebay). Jest to pewne ograniczenie, które w wielu przypadkach sprawia, chociaż nie jest to zawsze obowiązującą regułą, że ceny tam osiągnięte są wyższe niż na licytacjach ebay/delcampe.  Wiąże się to m.in. z większym zaufaniem, jakim cieszą się licytacje organizowane od lat przez dane domy aukcyjne, które zazwyczaj mają lepszy i już wyselekcjonowany towar (na ebay/delcampe/allegro – mamy „groch z kapustą”, który osobiście uwielbiam, gdyż jestem maniaczką przebierania i nałogowym szperaczem); jeżeli chcemy się kierować tymi wynikami, powinniśmy je skorygować czasem w dół, a czasem w górę, w zależności od okoliczności.   Dla takiego przeciętnego użytkownika, jak ja, który ma garstkę podziadkowych lub strychowych pocztówek do sprawdzenia, na pewno znacznie miarodajnym źródłem wiedzy są powszechnie dostępne aukcje internetowe – ebay, delcampe, allegro. Jeżeli mam kilka różnych cen tego samego przedmiotu, to przeważnie biorę pod uwagę tę najniższą. Oprócz tych już wspomnianych serwisów, można się posiłkować także innymi, pomocnymi, choć już nie tak elastycznymi w obsłudze stronami. Warto pamiętać o istnieniu:

http://www.todocoleccion.net/orientaprecios/ – Todocoleccion to hiszpańskojęzyczna adresowana do kolekcjonerów wszelakich; znajdziemy tam pocztówki, znaczki, naklejki, zabawki, magazyny i wiele innych.  Sekcja „orientaprecios”  działa jak wyszukiwarka w archiwum aukcji zakończonych, wyrzucając historyczne wyniki sprzedaży dla określonego słowa kluczowego.  Jeżeli nie mamy pocztówek związanych ze światem hiszpańskojęzycznym, narzędzie to będzie nam pomocne jedynie w niewielkim zakresie. Warto jednak znać.

http://www.liveauctioneers.com – wyniki zakończonych licytacji, zarówno stacjonarnych, jak i internetowych, z opisami, zdjęciami i cenami  – dostępne do przeglądania bezpłatnie po zarejestrowaniu.

http://www.worthpoint.com –  korzystanie z serwisu odpłatne. Zalety to duża baza danych  ze zdjęciami, opisami przedmiotów i wynikami sprzedaży;  źródło danych to zarówno  aukcje internetowe, jak i wyniki pochodzące z profesjonalnych domów aukcyjnych. O wycenę  przedmiotu można zapytać także eksperta. Warto tu zajrzeć i sprawdzić jeżeli istnieje duże prawdopobieństwo, że posiadany przedmiot jest wartościowy.

http://www.wiener-werkstaette-postkarten.com  – aukcje pocztówek „z wyższej półki” warsztaty wiedeńskie, bauhaus etc.  – na stronie ogólnie dostępne także wyniki aukcji zakończonych – jeżeli jesteście nowi w temacie pocztówek, to naprawdę warto tam zajrzeć, żeby przekonać się,  ile mogą kosztować zwykłe, a jednak niezwykłe, karty pocztowe :)!

Jeżeli chcę się dowiedzieć,  jakie notowania ma określona tematyka (nie konkretna pocztówka) czasem sięgam do dostępnych zasobów udostępnionych przez stacjonarne i internetowe domy aukcyjne. W tym wypadku dobrym adresem jest http://www.philasearch.com/ – serwis będący platformą skierowaną do profesjonalnych domów aukcyjnych obracających się w obszarze znaczków pocztowych i pocztówek. Oprócz możliwości śledzenia bieżących ofert, serwis udostępnia także wyniki aukcji zakończonych. Warta uwagi jest też sekcja informacyjna dotycząca współpracujących domów aukcyjnych http://www.philasearch.com/de/auctionhouses.html . Z naszego rodzimego podwórka, można spróbować zaopatrzyć się w katalogi i dostępne online listy wynikowe pocztówkowych aucji organizowanych tutaj  http://www.m-c.com.pl/ .

Bez względu na to w jakim miejscu grzebię, staram się zawsze dowiedzieć  za jaką cenę w ostatnim czasie sprzedano pocztówkę taką jak moja. Do tego celu pomocne okazują wszelkie dostępne narzędzia, z katalogami drukowanymi włącznie.

Czy może być prościej ?

Może, ale niekoniecznie korzystniej i już nie samodzielnie.  Zawsze można nasze kartki dać do wyceny specjaliście. Sama nigdy tego nie robiłam, bo nie miałam takiej potrzeby. Gdzie w Polsce siedzą tacy specjaliści od filokartystycznych zbiorów? Osoby mogące  się wypowiedzieć w kwestii cen kart pocztowych polskich można spotkać na rozmaitych giełdach kolekcjonerskich.  Jeżeli macie pocztówki zagraniczne, topograficzne lub tematyczne, najlepiej oddać je do wyceny w kraju, skąd pochodzą- przynajmniej ja bym tak zrobiła. Wyceny mogą dokonać także domy aukcyjne oraz firmy handlujące kartkami, gdyż z reguły są oni sami zainteresowani ich zakupem. Ze zbiorami kartek tematycznych lub widokami miejsc/miast/wsi zagranicznych, najpierw udałabym się po opinię do sklepów/handlarzy zagranicznych.

Dla kogo adresowany jest ten post ?
Dla każdego,  kto ma pocztówki do wyceny i trochę czasu oraz cierpliwości. Pocztówkę może sobie wycenić każdy i istnieje b. duże prawdopodobieństwo, że będzie to wycena jak najbardziej trafiona.

Od dawna się nosiłam z zamiarem stworzenia tego tekstu, chciałam, żeby był wyczerpujący, kompletny, poprawny. W efekcie po wielu miesiącach zwlekania i opracowywania strategii, jak tu się do tego „dzieła” zabrać nie napisałam ani zdania. W związku z powyższym, że temat mnie męczy już od sama-nie-pamiętam-kiedy, postanowiłam zmienić plan i napisać go całkowicie na luzie.  Mam nadzieję, że wskazówki tu ujęte, chociaż dla niektórych pewnie zbyt drobiazgowe, będą pomocne. Wszystko co tu napisałam, oparte jest na moich amatorskich doświadczeniach i chętnie skorzystam ze wszelkich Waszych spostrzeżeń, jeżeli macie życzenie się nimi podzielić.