Tag Archive: poczta


Pomyślicie, że mój temat jest dzisiaj nie na temat ? No to się mylicie.  Powódów jest przynajmniej kilka, a jeden z nich to taki, że podobnych kopert, jak ta poniżej,  zebrałam (nie kolekcjonując ich )  już przez ponad dekadę mały stosik: Oto bohaterka dzisiejszego niepoważnego pisania :

intrum justitia

Nie, nie, nie – to nie jest tak jak myślicie 🙂 Długów nie mam („tylko winny się tłumaczy”), ale z godną podziwu nieregularnością od lat znajduję podobną korespondencję w mojej skrzynce. W mojej skrzynce, tzn. adresowaną na mój adres, ale nie do mojej osoby. Oczywiście, cudzej korespondencji nie powinno się ruszać, ale sprawa dla mnie jest tak zabawna, że dawno zapomniałam o konwenansach.  Zacznijmy od początku.

Jakąś dekadę temu, gdy przeprowadzałam się do nowego mieszkania, na mój adres zaczęły przychodzić wezwania do zapłaty od Telekomunikacji Polskiej S.A.., adresowane imiennie do nijakiego pana Tadeusza Bombki (imię i nazwisko umyślnie zmienione na cele tego postu).  Okazuje się, że p. Tadeusz Bombka mieszkał tam zanim ja się wprowadziłam, a że mu się niestety tak przytrafiło, że wg relacji sąsiadów, odszedł kilka miesięcy wcześniej, musiał zostawić po sobie widocznie jakieś „niedokończone” sprawy. Ponieważ otrzymywanie wezwań, nawet cudzych, nie należy do rzeczy przyjemnych, zwróciłam się do TP S.A. , aby zaprzestali przysyłać korespondencję p. Tadeusza Bombki do mnie. Przyczynę prośby także uzasadniłam, jak sądzę należycie, faktem, że p. Bombka już niestety nigdy nie będzie mógł zapłacić wymagalnej kwoty, chyba około 20-30 zł, jeżeli dobrze pamiętam.  Zdziwiłam się, gdy jakiś czas później zaczęłam dostawać kolejne wezwania, tym razem od firm windykacyjnych, które metodą „kija i marchewki” próbowały odzyskać kilkadziesiąt zł od nieżyjącego pana Tadzia. Za każdym razem tłumaczyłam takim firmom pisemnie, że p. Bombka tu nie mieszka, nie żyje i nie zapłaci, żeby poszukali gdzie indziej i mnie już więcej podobnymi pismami nie molestowali. Za każdym razem otrzymywałam jednak kolejne wezwania od innych firm, które stosując różne metody persfazji pisemnej starały się  dopiąć swego. I tak było tych firm już kilka, a ostatnią z nich jest właśnie Intrum Justitia, która od poprzedniego windykatora otrzymała p. Tadzia Bombkę jako bonus w pakiecie „długów nieściągalnych”. I tak biznesik się kręci –  P. Tadeusz Bombka już nie jest już wśród nas od ponad 13 lat, ale jego dług jest wiecznie żywy, stanowiąc przedmiot nieustającego „rynkowego obrotu wierzytelnościami’, dzięki czemu wspomniany obywatel, podobnie jak pewnie tysiące mu podobnych, przedłużył swoje życie, może nie cielesne, ale na pewno duchowe, zakorzeniając o sobie pamięć w  duszach i umysłach nawet nie rodziny, ale osób postronnych, jak ja, które nawet nie miały przyjemności uścisnąć mu dłoni. „Człowiek żyje tak długo, jak trwa pamięć po nim.”

Fakt, że pan Bombka sprytnie zostawiając niezapłacone rachunki przedłużył sobie życie, jest tylko jednym z plusów dodatnich. Wyobraźmy sobie, że wierzytelność pana Bombki pracuje na nas wszystkich, zwiększając nieustannie PKB naszego pięknego kraju. Pracownicy firm windykacyjnych mają przecież zajęcie, piszą pisma, oddają je na pocztę, obracają długiem, przeszukują bazę danych – to się nie dzieje za friko. Doliczmy do tego jeszcze usługi pocztowe związane z dostarczeniem wszystkich wezwań, które przecież kosztują coraz więcej, a których sumaryczna wartość na przestrzeni lat już dawno przekroczyła kwotę samej należności. Zarabiają na tym także producenci papieru, tuszu do drukarek, elektrownie, drukarze eleganckich kopert. Sama koperta jest także piękna, na co należy zwrócić uwagę zbieraczy, i sama w sobie może stanowić przedmiot zainteresowania na rynku kolekcjonerskim (a sprzedają się w necie takie kopertki z obiegu, sprzedają).  Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w pewnym stopniu także WordPress na tym teraz zarabia, jakkolwiek jest to zarobek trudny do skwantyfikowania, przynajmniej dla mnie. Reasumując, korzysta finansowo na tym cała biurokratyczna maszyneria i nie tylko, co może nie jest takie złe, bo w końcu ludzie mają pracę, co chyba nie należy postrzegać jako coś nagannego.  W ten sposób nieumyślnie wytworzony dług pana Bombki może jeszcze długie lata pracować na polepszenie naszego Produktu Krajowego Brutto, chociaż sam w sobie jest nieściągalny i debatowanie nad nim wydaje się śmieszne.  Ujmując to inaczej, w pewnych określonych okolicznościach, robiąc rzeczy bez sensu (lub pozornie takiego sensu pozbawione), można zarabiać pieniążki, zjawiskom o negatywnym ładunku, nadając nowego, pozytywnego wydźwięku.  Czyż ekonomia nie jest fascynująca !? 

Tak więc pamiętajcie Kochani, jeżeli kiedyś Wam się przydarzy nie zapłacić jakiegoś rachunku i nie będziecie mogli zasnąć wiedzeni wyrzutami sumienia, to możecie być niemal pewni, że dla równowagi, powszechnie występującej we wszechświecie, gdzieś tam są ludzie  i instytucje, które pewnie ten fakt mogą obrócić na korzyść swoją (pośrednio, może także Waszą!), przez co tak powstały dług, spłaca się w pewnym sensie sam, bez konieczności angażowania środków.

Na koniec muszę jeszcze przytoczyć słowa pewnego młodego, rzutkiego prawnika ( a słowa te bez wątpienia cisną się na usta przedstawicieli wielu zawodów, jak chociażby lekarze)  – „Nieszczęście naszych klientów, jest naszym błogosławieństwem „. 

Reklamy

Nie należę do osób, które miewają problemy ze spaniem. Mogę kłaść się późno, spać krótko i nie być w dzień zmęczona. Od jakiegoś jednak czasu cierpię na pewną dolegliwość przejawiającą się powtarzającym się wciąż koszmarem. Koszmar jest dosyć banalny, pozbawiony jakiejkolwiek fabuły i wygląda następująco : dostaję listy, dużo listów, a znaczki na nich wszystkie takie same:

Nadruk i kod zamiast znaczka

Mi wcale nie jest do śmiechu, bo koszmar nabiera coraz realniejszych kształtów i mam uzasadnione obawy, że na szczęśliwe przebudzenie w krytcznym momencie nie ma co liczyć. Komu przeszkadzają znaczki ? Chyba wszystkim, poczynając od samych filatelistów, którzy na „powojenną filatelistykę” już dawno położyli krzyżyk, poprzez urzędy i przedsiębiorców, dla których kolorowe nalepki to strata czasu, na nas samych kończąc (po co tyle tego i tylko zmęt wprowadza). Najśmieszniejsze jest jednak to, że nawet same urzędy pocztowe, którym ze względów oczywistych powinno na sprzedaży znaczków zależeć, mają do produktów PP stosunek w najlepszym przypadku obojętny. W zeszłym roku na mojej poczcie ustawiono dużą i solidną gablotę, gdzie wyeksponowanych jest kilkadziesiąt ostatnio wydanych znaczków, bloczków i kopert okolicznościowych. Każdy z walorów leży sobie wygodnie na szklanej półeczce i przyciąga wzrok znudzonych kolejkowym czekaniem klientów. Nie są one jednak na sprzedaż; jak się dowiedziałam, „znaczki dla filatelistów” nabyć można w jednym tylko okienku, które jest czynne do godziny 14:00. Jak się okazuje, tych dziwnych znaczków nie lubią sami pracownicy poczty; ostatnio, gdy zapytałam o takie „dziwolągi”, to od pani z okienka otrzymałam w odpowiedzi „ja takich znaczków nawet nie biorę”. Swego czasu byłam świadkiem scenki, gdzie pewna starsza pani zdecydowanie nie chciała przyjąć od sprzedawczyni znaczka, gdyż twierdziła, że „takiego czegoś nie będzie na kopertę naklejać”. Innym razem, gdy kupowałam znaczek na list, uprzejma pani wyjęła z klasera śliczny znaczek z kotem i zapytała nieśmiało „czy może być taki ?”; oczywiście, że może – byłam zachwycona. Pani mi wyjaśniła po chwili, że ludzie nie lubią takich znaczków z kotami, bo wyglądają niepoważnie na przesyłkach.

Jedne z piękniejszych znaczków wydanych w ostatnich latach przez PP. Niestety nie wszyscy je doceniają; przez nadawców mogą być traktowane jako niepoważna i niepożądana ozdoba.

Z widokówkami jest jeszcze gorzej, bo jeżeli już gdzieś się je sprzedaje, to są to duże sieci, gdzie i tak wybór jest bardzo ograniczony, a ceny wysokie. Na poczcie nie ma żadnego wyboru, a w internecie pocztówka współczesna jest niestety tematem niemal niszowym.

„Ludzie listy piszą” – owszem, może nawet i częściej niż dawniej, ale cóż z tego, gdy większość z nich lata niewidoczna w powietrzu. Listów tradycyjnych do znajomych już się praktycznie nie pisze, a pozdrowienia z wakacji i życzenia okolicznościowe najchętniej wysyłamy na telefon komórkowy.

Wydawałoby się, że cała nasza nadzieja na przetrwanie pocztowej tradycji chyba tylko w zacofanych urzędach, które pewnie jeszcze długo nie zrezygnują z tej starej, sprawdzonej metody komunikowania się z obywatelami, jaką są listy polecone.

Na szczęście ponad sześć lat temu na ratunek pocztówce oraz znaczkowi rzuciła się garstka osób, która w krótkim czasie zaczęła się się przeradzać w najprawdziwszą międzynarodową społeczność. Ich podstawowe narzędzia – długopis, pocztówka, znaczek. Ich strategia działania – zapisywać pocztówki, naklejać na nie bajecznie zwariowane znaczki i wysyłać do nieznajomych osób zamieszkujących najdalsze zakątki naszej pięknej planety. Im więcej wysłanych kartek, tym lepiej, bo za każdą wypuszczoną kartkę otrzymujesz w zamian inną, która będzie tym cenniejsza, że zaadresowana przez przesympatycznego nieznajomego, który tak jak Ty kocha te małe radości.

Ale o czy jest mowa ? No właśnie, o Postcrossingu.

Czym jest Postcrossing – trochę na temat, ale subiektywnie.

Marilyn Monroe miała kiedyś powiedzieć, że pieniądze szczęścia nie dają, ale zkupy tak. Z Postcrossingiem jest trochę podobnie – same pocztówki i znaczki szczęścia nie dają, ale ich otrzymywanie to wspaniałe doznanie. Bez względu na zamieszkiwany kontynent, czy zakres tematyczny swojej kolekcji wszyscy postcrosserzy zgodnie podkreślają, że uwielbiają sprawdzać swoje skrzynki na listy. Czy to nie wspaniałe, że w wirtualnym świecie jeszcze ktokolwiek zwraca uwagę na takie zdezaktualizowane pojęcią jak „poczta” czy „znaczek”. Jak na ironię, to właśnie Internet i poczta elektroniczna, czyli z natury siły wrogie tradycyjnym kanałom komunikacji, umożliwiają tak sprawne i wydajne funkcjonowanie tej światowej wymiany prawdziwych kart pocztowych. Bez forum online czy E-maila Postcrossing w swej obecnej postaci nigdy by nie zaistniał. I byłaby to wielka szkoda, gdyż Postcrossing jest jednym z niewielu „zjawisk”, które w sposób absolutnie spontaniczny przywracają sens i cel istnienia znaczkom oraz pocztówkom, których stanem naturalnym jest podróż. Tak, znaczek , podobnie jak karta pocztowa, są po to aby podróżować, one kochają podróże, i to dalekie, obojętnie czym – samolotem, koleją lub statkiem. Żaden znaczek nigdy nie będzie czuł się lepiej, jak w podróży, to jego żywioł i przeznaczenie. Jak nie wierzycie, zapytajcie znaczka sami.

znaczki - zapytajcie, gdzie czują się najlepiej....

Mój postcrossingowy flirt

Słowo „postcrossing” znalazłam gdzieś w sieci kilka lat temu i naturalnie natychmiast rozpoczęłam dochodzenie w celu poznania tego zjawiska. Po przeczytaniu zasad zabawy na stronie postcrossing.com, pierwszą rzeczą która wzbudziła moje wątpliwości, była konieczność udostępnienia swojego adresu pocztowego, bez czego, no cóż, otrzymywanie pocztówek nie jest możliwe. Mając wiele innych, ciekawych rzeczy do roboty, podarowałam sobie drążenie tematu na wiele miesięcy, po czym powróciłam do niego nagle i nie wiem kiedy, założyłam konto i puściłam w świat pierwszą pocztówkę. Była to kartka przedstawiająca parkę rozkosznych kociaków, z których jeden wydawał się opalać wystawiając mały łepek z ciężkiego, robotniczego buta. Wybrałam taką kartkę, gdyż sama bym chciała ją dostać; jest to jedna z zasad, którymi kieruję się w tej grze, a mianowicie wysyłam kartki w taki sposób, żeby otrzymujący miał z niej jak najwięcej radości. W brew pozorom jest to trochę egoistyczne podejście, bo część tej radości adresata przypada mi w udziale, szczególnie gdy otrzymam entuzjastyczne podziękowania lub kartka spodoba się innym postcrosserom. Od tamtej chwili wysyłam kartki zgodnie z obowiązującymi zasadami i w zamian otrzymuję inne, od nieznajomych z Europy, Azji, Ameryki. Nie jestem jednak najbardziej aktywną postcrosserką (zapaleńcy mają po kilka tysięcy wysłanych pocztówek na koncie), jest to dla mnie racze hobby „dorywcze”, wysyłam pocztówki, gdy mam wolną chwilę i coś zabawnego lub ciekawego do napisania. W dzisiejszej rzeczywistości znalezienie ciekawej pocztówki w kiosku to wyzwanie i wymaga to ode mnie dodatkowego czasu, gdyż nie lubię wysyłać byle czego. To samo dotyczy znaczków, które specjalnie dobieram, w miarę możliwości staram się, by były one zgodne z zainteresowaniami mojego adresata, a to wymaga cierpliwości także od osób stojących za mną w kolejce do poczotwego okienka.

Co lubimy dostawać

Miłośnicy postcrossingu tworzą strony, blogi, gdzie niemal codziennie chwalą się swoimi rosnącymi zbiorami. Co lubią dostawać ? Po pierwsze i najważniejsze, uczestnicy zabawy kochają otrzymywać pocztówki związane z tematami, których listę zamieszczająna swoim postcrossingowym profilu. Często są to widoki miejsc, z których wysyłane są pocztówki. To naturalna ciekawość świata oraz ludzi i pragnienie podróżowania. To wspaniale, że nadal, jak 100 lat temu, gdy możliwość oglądania egzotycznych miejsc była ograniczona, umiemy cieszyć się kawałkiem tekturki, który przebył daleką drogę, aby „przynieść nam” do domu wysoką palmę, chińskie wzgórza, panoramę Nowego Jorku. Wśród poszukiwanych kartek są te wysyłane przez naszych przyjaciół z Finladii lub Nowej Zelandii. Osobiście uwielbiam kartki z krajów skandynawskich, gdzie użytkownicy portalu traktują swoje hobby w sposób nadzwyczaj „życzliwy”, co się przekłada na jakość otrzymywanych kartek. Wiele osób ceni sobie kartki zdobione znanymi „markami”, jak np. wciąż modna Anne Geddes lub wydane przez ulubione wydawnictwa ( Nouvelles Images ). Postcrosserzy często proszą o kartki z ich ulubionymi postaciami z filmów, bajek, komiksów i tak na przykład nasi fińscy przyjaciele są bezwzględnie zamęczani prośbami  i o kartki z Muminkami..  Nie brakuje także zbieraczy tradycyjnych tematów jak zwierzęta czy statki, samoloty .etc. Bez względu na obrazek znajdujący się na awersie pocztówki, przeważająca większość użytkowników wysoko ceni sobie ciekawy rewers :

Interesujący, miejscowy znaczek i kilka zdań na wybrany temat na rewersie pocztówki to dodatkowe i bardzo ważne elementy zabawy. Wbrew pozorom do tej drugiej strony karty pocztowej przykłada się dużą wagę, gdyż jest to jeden z czynników wyróżniających pocztówki z postcrossingu od zwykłych, czystych kart zakupionych w sklepie. Są jednak osoby, które życzą sobie, aby pocztówki wysyłane im były w kopercie i bez korespondencji.

Ciekawym spostrzeżenem może być fakt, że wielu użytkowników nie życzy sobie otrzymywać kartek wykonanych ręcznie, co uważam jest ze szkodą dla pocztówkowej sztuki, gdyż na portalu wiele jest uzdolnionych postcrosserów, których małe dzieła sztuki można obejrzeć m.in. na licznych blogach w sieci. Niektóre prace zapierają dech w piersiach lub przynajmniej wprawiają w podziw. Nie należy zapominać, że większość z tych prac to egzemplarze jednostkowe i niepowtarzalne, a możemy je otrzymać za nie więcej jak 3 zł *)!

Oto kilka przykładów prac artystki ze Stanów Zjednoczonych,

Pocztówka ręcznie robiona własność: Zmrzlina na postcrossing.com

Pocztówka ręcznie robiona własność: Zmrzlina na postcrossing.com


Pocztówka ręcznie robiona własność: Zmrzlina na postcrossing.com

Pocztówka ręcznie robiona własność: Zmrzlina na postcrossing.com

Więcej pocztówek artystki do obejrzenia w galerii : .

http://www.flickr.com/photos/postmuse/with/5482216106/

Mój skromny zbiorek:

Mój skromny zbiorek pocztówek postcrossingowych jest naprawdę skromny, mimo to przedstawię jedynie wybrane egzemplarze.

Na początek kilka karteczek, które są wspaniałym przykładem na to, że w swoim profilu warto napisać kilka słów o naszych zainteresowaniach kolekcjonerskich. Na pewno znajdzie się wiele osób, które będą chciały nam zrobić przyjemność i dostosować się do naszych upodobań przesyłając ciekawe kartki pasujące do naszej „listy życzeń”.

Trolle z Norwegii otrzymałam w odpowiedzi na moją prośbę o przesyłanie mi pocztówek z motywem „fantastyki” (np. baśniowe, mityczne stworzenia, krasnoludy etc.).

trolle lub Krasnoludy z Norwegii

Pełen niepokoju, grobowy krajobraz z ptakiem,  jako odpowiedź na moje inne życzenie wymienione na moim postcrossingowym profilu.

krajobraz z Finlandii

Bob Marley z Finlandii i Marilyn Monroe z Rosji to ukłon w stronę moich zainteresowań postaciami z branży rozrywkowej (aktorzy, piosenkarze ….)

Bob Marley z Finlandii

Zdarza się, że czasem wysyłam pocztówkę do osoby, od której bezpośrednio chciałabym otrzymać pocztówkę zwrotną. Taka zwrotna pocztówka, o którą proszę jest prośbą ponadprogramową i osoba do której się zwracam nie musi mi niczego wysyłać,  a jest to raczej jej dobrą wolą. Oto dwie pocztówki, jakie otrzymałam w wyniku takich próśb, które streściłam na rewersach moich kart pocztowych. W odpowiedzi dostałam:

1. Od jednej miłej pani z Białorusi pocztówkę z puchaczem.

2. Od  postcrossera z Finlandii kartkę z cudownym trollem (na rewersie kartki znaczek z Muminkami)

Puchacz - pocztówka z Białorusi, na specjalne życzenie

Trolle z Finlandii pocztówka na specjalne życzenie

Muminki znaczek z Finlandii

Jedna z kilku kartek, jakie przyjechały do mnie z Rosji.

Pocztówka z Rosji

Wspaniała pocztówka rozkładana z Litwy, przedstawiająca oświetlony most w Wilnie. Kartka ucieszyła mnie ogromnie, przede wszystkim z uwagi na swoje nietypowe  wymiary i miłą korespondencję.

Most w Wilnie  pocztówka skrzydłowa rozkładana

Most w Wilnie pocztówka skrzydłowa rozkładana

Pocztówka z  Nowej Zelandii – zniewalająco piękny widok….

Nowa Zelandia – to jedna z pierwszych pocztówek, jakie otrzymałam w ramach postcrossingu

Kwintesencja Holandii - pocztówka o nietypowym kształcie

Pocztówka humorystycznie ukazująca uroki Holandii – wiatraki, saboty, tulipany,  nowoczesne dziewczyny i oczywiście używki… . Artystyczna kartka autorstwa Sebastian a Krüger a z  mojego ulubionego (współczesnego) wydawnictwa Inkognito, które wydaje się podtrzymywać stare, dobre, niemieckie tradycje pocztówkowe.

Wszystkie atrakcje ziemi holenderskiej - Sebastian Krüger Inkognito

Postcrossing to dla mnie dzisiaj  najsensowniejszy sposób uprawiania filatelistyki, przynajmniej jeżeli chodzi i znaczki nam współczesne, do których wytrawni filateliści mają stosunek oziębły.  Układanie nowych produkcji pocztowych w klaserach, chyba już nie jest tak pasjonujące jak niegdyś, ponadto zbieraniu znaczków w ten sposób brakuje dynamizmu i elementu zaskoczenia, świeżości i pasji, które to elementy mogą być ,jeżeli nie w całości to częściowo, dostarczone do naszych skrzynek pocztowych. Dziewiczy znaczek pocztowy, dopiero zakupiony w urzędzie pocztowym, staje się zwykłą, ale drogą nalepką. Od tego smutnego losu jednie obieg pocztowy może go uratować.

POSTCROSSERZY !  – MAMY NASZ WŁASNY ZNACZEK !

Postcrossing doceniła Holandia, kraj który przepada za wysyłaniem pocztówek w ramach omawianego projektu. W październiku 2011 PostNL wypuściła znaczek pocztowy honorujący to cudowne hobby.  Na znaczku znalazły się reprodukcje kilku pocztówek  z całego świata – symbolu i przedmiotu postcrossingu.

Postcrossing.com znaczek z Holandii

Znaczek z Białorusi – idealny dla miłośników sportu:

Znaczek z Białorusi - sporty wodne

Znaczek z Korei – Zamek Suwon należący do dziedzictwa narodowego Korei. numer Michel : 1904.  Nie było łatwo znaleźć co przedstawia znaczek, a to za sprawą pisma, które niestety utrudnia mi bardzo czytanie ; ). Na szczęście przy pomocy nieocenionego portalu udało mi się  go odszukać.

Korea znaczek pocztowy

Najpiękniejsze współczesne znaczki pocztowe – wachlarz kolorów i tematów.

Znaczki pocztowe z całego świata

Jestem oZnaczkowany – CHYBA ZWARIOWAŁEM ! – ”  Je suis timbré „

Znaczek pocztowy z Francji, który bardzo mnie rozbawił i uważam go za jeden z ciekawszych w moim zbiorku.
Je suis timbré  ma dwojaki znaczenie w języku francuskiem, a mianowicie

” jestem ofrankowany” oraz ” mam fioła”. Gdy tylko otrzymałam kartkę z tym znaczkiem, pomyślałam
że jest to zwykła naklejka, którą przyklejono aby ozdobić nieciekawie ostęplowany rewers; jednak nie –
jak się okazuje jest to zwykły znaczek autorstwa Benjamin ‚a Vautier posługującego się pseudonimem  „Ben”.  Znaczek ten o wartości 0,60 EUR wypuszczony został 21 października 2011 roku.

Oto nasz „zwariowany” znaczek.

Je suis timbré - mam fioła - jestem ofrankowany - Ben Znaczek z Francji 2011

Chcę być postcrosserem!

Na koniec trzeba wyjaśnić zasady gry, a są one bardzo proste. Podstawowa zasada zabawy jest następująca – aby otrzymać jakąkolwiek pocztówkę musimy sami zrobić pierwszy krok i wysłać własną; jeżeli nie wyślesz żadnej pocztówki, żadnej nie otrzymasz. A więc do dzieła –

1. Jako początkujący postcrosser zakładamy sobie konto na stronie http://www.postcrossing.com/ , gdzie podajemy adres pocztowy, na który chcemy otrzymywać widokówki z całego świata. W naszym profilu piszemy o sobie lub o naszych zainteresowaniach, w szczególności możemy określić jaki rodzaj pocztówek nas interesuje, czy mają to być widoki miast, kwiaty, zwierzęta, czy też cokolwiek innego. Powinniśmy pamiętać, że taka lista naszych życzeń nie jest równoznaczna z listą żądań, a tym samym nie jest zobowiązująca dla innych użytkowników, natomiast stanowi dla nich niekiedy cenną wskazówkę przy wyborze pocztówki.

  1. Gdy nasze konto już jest utworzone, przy pomocy jednego kliknięcia prosimy system, aby spośród tysięcy adresów pocztowych zarejestrowanych na stronie wylosował dla nas ten jeden, na który wyślemy naszą pocztówkę.
  2. Adres pocztowy wylosowanej osoby oraz numer identyfikacyjny naszej kartki wyświetlają się na ekranie i są jednocześnie przesłane na nasz adres e-mail. Teraz czytamy informacje zawarte w profilu adresata, skąd się dowiadujemy o tym, co chce on nam sam o sobie powiedzieć. Wybieramy pocztówkę, wypełniamy kilkoma zdaniami o nas samych, naszym hobby lub pogodzie w Polsce, naklejamy jakieś ciekawe znaczki, adresujemy i wrzucamy do skrzynki. Koniecznie należy pamiętać o wpisaniu na kartce numeru identyfikacyjnego podanego wraz z adresem, gdyż w przeciwnym wypadku rejestracja kartki w systemie nie będzie możliwa.
  3. Teraz musimy poczekać, aż nasza kartka dotrze do adresata i zostanie zarejestrowana w systemie.
  4. Od chwili gdy tylko otrzymamy wiadomość, że nasza pocztówka dotarła do adresata, sprawdzamy naszą skrzynkę pocztową codziennie, gdyż nasz adres został wylosowany przez jednego z tysięcy uczestników zabawy i kartka z daleka powinna zawitać do nas już wkrótce.

Postcrosserzy wszystkich krajów – ŁĄCZCIE SIĘ !!!! Od Was zależy przywrócenie znaczkowi i karcie pocztowej ich pierwotnego znaczenia!  Bez Was – Bez Nas znaczki będą zamknięte w klaserach na wieki i świat będą oglądać co najwyżej przez szpary w kopertach.  Znaczek też człowiek – też chce trochę poszaleć!

POWODZENIA !

Santa Claus embossed    hol429Santa Claus reading letter  hol441Santa Claus with gift  hol431Santa and the Christmas TreeVintage Christmas/Santa Claus PostcardVintage Christmas/Santa Claus Postcard
Vintage Christmas/Santa Claus PostcardVintage Christmas/Santa Claus PostcardVintage Christmas/Santa Claus PostcardVintage Christmas/Santa Claus PostcardVintage Christmas/Santa Claus PostcardSanta Claus embossed with red robe & toys   hol454

Niedawno otrzymałam przesyłkę z Belgii. Na kopercie znalazły się trzy piękne znaczki.

Belgia Znaczek Wesołych Świąt Znaczek wyemitowany 28 października 2002,

Temat: Święta, Sprzedawca lodów

Wartość 0,41 EUR

Emitent: La Poste De Post Belgique

Druk: Imprimerie du Timbre Egide Walschaertsstraat

 

Kolejny znaczek ze smerfami Smerf jako niezmęczony listonosz. Philatélie de la jeunesse – Schtroumpf, październik 1984

8 F

Smerf listonosz znaczek Belgia

Tak wyglądają wszystkie znaczki z kopert. Znaczek środkowy wydany 27 stycznia 2003  Znaczek poświęcony ochronie zdrowia ( służba  zdrowia / medycyna )