Tag Archive: poczta polska


Wprowadzenie w 2015 roku przez Pocztę Polską  znaczka „Śpieszmy się kochać ludzi”, upamiętniającego setną rocznicę urodzin księdza Jana Twardowskiego, jest dla mnie pretekstem do zaprezentowania tutaj jednego z moich ulubionych wierszy.

Kolekcjonerzy mają do dyspozycji zarówno kopertę, jak i znaczek. Z informacji dostępnych na stronie Poczty Polskiej dowiadujemy się, że na znaczku został przedstawiony portret księdza Jana stworzony w oparciu o Wojciecha Druszcza. Autorką znaczka o wartości 1,75 zł jest Marzanna Dąbrowska.

Et voilà, wspomniany znaczek ….

Ksiądz Jan Twardowski Znaczek Pocztowy Poczta Polska 2015

Ksiądz Jan Twardowski Znaczek Pocztowy Poczta Polska 2015

Koperta okolicznościowa prezentuje się następująco:

Ksiądz Jan Twardowski Koperta Poczta Polska 2015

Ksiądz Jan Twardowski Koperta Poczta Polska 2015

 

To bardzo ładna koperta, na której uwieczniona scena natychmiast przypomniała mi mi pewne miejsce w Warszawie. Pozwoliłam sobie zrobić dwa zdjęcia dobrze mi znanej ławeczce –  poniżej; chodzi oczywiście o pomnik, obok którego przechodzę codziennie. Jest to ławeczka znajdująca się na zielonym skwerze na Krakowskim Przedmieściu; można na niej usiąść, odpocząć i posłuchać pięknych wierszy recytowanych przez samego księdza Twardowskiego :D. Przechodnie, turyści często zostawiają księdzu kwiaty, kładąc je na otwartym tomiku poezji …..

Ławeczka Ks. Jana Twardowskiego - pomnik przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w pobliżu kościoła sióstr Wizytek.

Ławeczka Ks. Jana Twardowskiego – pomnik przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w pobliżu kościoła sióstr Wizytek.

Ławeczka Ks. Jana Twardowskiego - pomnik przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w pobliżu kościoła sióstr Wizytek.

Ławeczka Ks. Jana Twardowskiego – pomnik przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w pobliżu kościoła sióstr Wizytek.

Może wstyd się przyznać, ale to własnie dzięki tej ławeczce, poznałam jeden piękny wiersz, który jest powszechnie mniej znany od słynnego już „Śpieszmy się kochać ludzi”, ale jakże życiowy i prawdziwy. Wiersz zatytułowany jest „Bliscy i oddaleni” . Na początku nie byłam w stanie go zrozumieć, gdyż zawiera on w sobie tyle na pozór paradoksalne  stwierdzenia, jak:

Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotkać aby się ominąć

„są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać”

„są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem”

Prawda, że cudowne ? Potęga tego utworu polega na prostocie, gdzie w zaledwie kilkunastu wersach zawarta jest niemal cała prawda o meandrach miłości, tłumacząca niewytłumaczalne, prezentująca w telegraficznym skrócie prozę uczuć, którą wszyscy próbujemy pojąć :).

Myślę, że każdy z nas odnajdzie w tym utworze cząstkę siebie. Nie przejmuj się jeżeli nie rozumiesz tego wiersza teraz; może warto schować go gdzieś do szuflady i odkopać za 10-20 lat, a wszystkie słowa staną się nagle proste i oczywiste. Wtedy będziesz wiedział/wiedziała, dlaczego ….

Piękny wiersz -„Bliscy i oddaleni” recytowany przez Krzysztofa Kolbergera:

 

skany ze strony : https://media.poczta-polska.pl/

cytaty wiersza ze strony: http://adonai.pl/poezja/?id=13&action=4

 

Reklamy

Przed ostatnimi Świętami, gdy chciałam nabyć znaczki pocztowe z motywem bożonarodzeniowym, co przyzwyczajona jestem robić co roku, spotkało mnie niemiłe zaskoczenie. Pani w okienku na moją prośbę miała krótką odpowiedź „nie ma i już nie będzie”.  Aha, nie byłam, że tak się określę, na bieżąco. Czy to znaczy, że Poczta Polska już nigdy nie wyda znaczka z motywem bożonarodzeniowym ?!?!? To moje pytanie do siebie samej, o zgrozo, co za czasy!  Na poczcie oczywiście można nabyć znaczki pocztowe, ale takie nijakie – jakieś dziwne formy, bryły …brrr – takiego czegoś na moich listach z życzeniami nie chcę mieć, o nie. Ale co zrobić trzeba się posiłkować znaczkami bożonarodzeniowymi z lat ubiegłych. I to nie jest takie proste, bo na  mojej poczcie, chociaż gablota filatelistyczna dumnie zdobi salę, gdzie się obsługuje interesantów, to żadnego z tych pięknych okazów w żadnym okienku nabyć nie można. Dlaczego? Ha, jest co prawda jakieś tam okienko, ale obsługuje je jakaś tam pani, w określonych tylko godzinach, gdy normalni ludzie jeszcze są w pracy. Normalni więc ludzie nie mogą nabyć znaczków, ale zawsze można poprosić sąsiadkę  lub babcię – dla chcącego nic trudnego, prawda?  Kilka dni po tym, jak się z lekkiego szoku otrząsnęłam, wpadła mi w łapki, też na poczcie, propagandowa ulotka PP, reklamująca usługę dającą możliwość WYDRUKU ZNACZKÓW POCZTOWYCH NA WŁASNEJ, DOMOWEJ DRUKARCE.  Jak dla mnie – hurra ! – podskoczyłam radośnie na jednej nodze i pokicałam do domu sprawdzić o co chodzi.  Nowa usługa, udostępniona jest pod adresem envelo.pl, umożliwia zarówno wysyłanie kartek pocztowych, jak i drukowanie znaczków, bezpośrednio na kopertach lub etykietach. Z braku zadowalających motywów świątecznych nie skorzystałam z tego wynalazku. Jeszcze. Zawiedziona byłam, że nie można drukować własnych motywów, hę – wiem, wiem, że to trochę naiwne wymaganie z mojej strony, ale co tam.

envelo.pl - nowa usługa PP -  sam wydrukuj znaczki na swojej drukarce, pocztówki wyślij prosto z Internetu - Poczta dostarczy je do na wskazany adres pocztowy

envelo.pl – nowa usługa PP – sam wydrukuj znaczki na swojej drukarce, pocztówki wyślij prosto z Internetu – Poczta dostarczy je do na wskazany adres pocztowy

Zastanawia mnie, jak nasi filateliści podejdą do tych nowych walorów, z kodami kreskowymi i drukowanych na domowym sprzęcie. Ciekawi mnie też jak ten cały filatelistyczny „biznes” się w tym wszystkim ułoży. Z jednej strony mamy Pocztę, która tnie koszty i już od bardzo, bardzo dawna, traktuje znaczki jako barwne nalepki tylko dla filatelistów, których nie można nabyć w normalnym urzędzie i które nie służą do uiszczania opłaty pocztowej, a do zdobienia coraz mniej wartościowych zbiorów klaserowych. To bardzo przykre, bo wiadomo, że rzeczy produkowane tylko dla kolekcjonerów, nie mają kolekcjonerskiej racji bytu. Paradoksalnie, jeżeli usługa oferowana przez envelo.pl nie okaże się niewypałem lub sezonowym eksperymentem, to może właśnie teraz jest najlepszy czas, aby zainwestować w kolorowe, drukowane na Epsonie znaczki z kodem kreskowym, by wysłać je gdzieś – gdziekolwiek, może nawet do siebie samego i stworzyć w ten sposób wartościowy kiedyś walor, godny szanującego się klasera i poważnej wystawy filatelistycznej? Może się w niedalekiej przyszłości okaże, że właśnie te na początku  lekceważone znaczki, ale z obiegu, będą poszukiwanymi rarytasami ? Na pewno warto się temu przyjrzeć i polubić NOWE, na tyle, na ile to możliwe.

Strona http://filatelistyka.poczta-polska.pl funkcjonuje, ale jest dosyć uboga, podobnie jak  prowadzony przez Pocztę fanpage. Filateliści nie lubią takich spekulacyjnych nowości, bo dla wielu z nich, prawdziwa filatelistyka kończy się na latach 1940-tych/1950-tych. Młodzi do znaczków się nie garną.  Mam niewielką styczność z kolekcjonowaniem znaczków, ale ze wszystkich tych drobnych epizodów wyłania się obraz filatelistyki, jako umierającego dinozaura. Tylko ewolucja (albo inżynieria genetyczna) może mu pomóc przetrwać w zmienionej postaci – inaczej filatelistyka stanie się zamkniętym rozdziałem archeologii.

A mój problem z tegorocznymi znaczkami świątecznymi rozwiązałam naklejając znaczki wydane w roku 2009 😉

Boże Narodzenie 2009

Boże Narodzenie 2009

Dwa dni temu znalazłam w mojej skrzynce awizo i myśląc, że to coś ważnego, pobiegłam na pocztę mimo późnej pory. Odstałam słuszne 5 minut i w okienku okazałam dowodzik oraz awizo. Miła Pani na podstawie okazanych dokumentów wydała mi list polecony zaadresowany przez Pocztę Polską i opieczętowany jako „sprawa służbowa”.  Z zaciekawieniem, natychmiast po odejściu od okienka otworzyłam kopertę, aby tam znaleźć kolejne awizo …tym razem informujące mnie o tym, że nadana przeze mnie kilka tygodni paczka czeka na mnie na poczcie i jak jej nie odbiorę to mi ją odeślą do Koluszek (ach te „Koluszki”  – słyszę o Koluszkach od dziecka! Obok Warszawy  i Krakowa to najczęściej mi się o uszy obijająca nazwa miejscowości w Polsce :).  Stanęłam jak wryta – przed chwilą dawałam w okienku jedno awizo, żeby dostać list od Poczty, a w liście drugie awizo, które informuje, że mam paczkę do odbioru!!! Najgorsze, że odeszłam już od okienka, a za mną wielka kolejka się ustawiła na 10 sztuk żywego człowieka, albo nawet więcej. Przyjęłam więc bojową postawę i z ręką na boku ustawiłam się obok załatwianej właśnie klientki. Na szczęście udało mi się bez problemów podejść do przed chwilą opuszczonego okienka i wytłumaczyć pani asystentce, że wydała mi list z awizem, a tak naprawdę, to powinnam dostać paczkę, o której mowa na tymże świstku. Musiałam klika razy powtarzać o co mi chodzi, bo sprawa kuriozalna, na szczęście pani miła była i w końcu zrozumiała i zareagowała wiele znaczącym uśmiechem na wieść o takim sposobie doręczania korespondencji służbowej dotyczącej odbioru paczek zwrotnych nie podjętych przez adresata. Wszystko się skończyło happyendem, z wielkim żalem rozstałam się z kwotą 12 PLN i poszłam szczęśliwie do domciu.  Gdy już ochłonęłam pomyślałam, że przecież mamy okres wakacyjny – urlopy, a gdy normalni pracownicy pocztowi w wakacje jadą na urlop to zastępują ich praktykanci i stażyści, a tym różne pomysły przychodzą do głowy, więc awizo w liście poleconym nie powinno zbytnio dziwić.  Tak się akurat składa, że to nie pierwszy raz takie cuda latem się zdarzają. W zeszłym roku było znacznie mniej wesoło, bo mój rejon dostał listonosza na zastępstwo, co to nie mógł mojego lokalu się doszukać i wtedy się działo. Szkoda tylko, że znaczka nie nalepili ładnego, tylko załatwili tę służbową sprawę paskudną pieczątką. A fe!

No i żeby nie było, tak mi się skojarzyło …Poczta listy pisze, zwykłe, polecone ….

 

Jakiś czas temu przyszła do mnie z Hiszpanii pocztówka, która ponad 100 lat temu została nadana w Warszawie do adresata w Valladolid, niejakiego Pana Jesusa Montero.

Na awersie kartki czytamy po francusku : „Warszawa, 8 sierpnia 1904.
W zamian za ten widoczek proszę o wysłanie mi jakiegoś widoku z Valladolid. Mój adres: Melle Alexandrine Hirszel, ul. Sadowa Nr 14, Warszawa,
(Polska Rosyjska )”

Na rewersie oczywiście adresik, który idzie tak:  Jesus Montero, Valladolid, Espagne. Hmmmm…czegoś mi tu brakuje – zastanawiam się, czy ta kartka w ogóle dotarła do adresata  i jeżeli tak, to jakim cudem. Wiemy, że do Valladolid dojechała cała, gdyż jest stempelek, ale adres jest nieco skąpy, więc jeżeli pan Jesus nie był kimś baaardzo, ale to baardzo ważnym to czy coś takiego mogło do niego normalnie dotrzeć. Jak wszyscy wiemy, niegdyś poczta była sprawniejsza niż dzisiaj, ale żeby aż tak……  wot zagwozdka!

Stara pocztówka warszawska z widokiem A. Ujazdowksich:

Warszawa Pocztówka Aleje Ujazdowskie, wysłana do Hiszpanii w  1904 roku

Warszawa Pocztówka Aleje Ujazdowskie, wysłana do Hiszpanii w 1904 roku

Warszawa Pocztówka Aleje Ujazdowskie, wysłana do Hiszpanii w  1904 roku (rewers)

Warszawa Pocztówka Aleje Ujazdowskie, wysłana do Hiszpanii w 1904 roku (rewers)

W Nowym Roku czekała mnie niecodzienna niespodzianka na poczcie. Jeszcze w grudniu za wysłanie pocztówki priorytetem do Niemiec płaciłam 3 zł. Od stycznia 2013 za przesłanie tej samej kartki trzeba zapłacić już 5 zł.  Ja jestem całkiem wyrozumiała dla podwyżek – wzrost kosztów, etc. idt …bla bla bla … – siła wyższa, o rzeczach oczywistych nie ma co dyskutować. Ale jaka to siła wymusza podwyżkę ceny o ponad 60% ? Niestety, tego nie rozumiałam.

Wróciwszy do domku, otworzyłam stronę naszej kochanej Poczty, aby zapoznać się z nowymi cenami …i wtedy zrozumiałam. „Jak Cię widzą, tak Cię piszą” – mówi powiedzenie, więc pocztowcy wzięli się do dzieła ostro i zaczęli stroić stare struktury w nowe piórka, a  zmiana upierzenia kosztuje, oj kosztuje. Nie jest ładnie dawać dowód swym sceptycznym przekonaniom, więc tu zamilknę i nie napiszę nic więcej.

 

wielkie zmiany, wielkie ceny

wielkie zmiany, wielkie ceny

Jeżeli kupujesz od czasu do czasu coś na aukcjach internetowych możesz być pewien, że na pewno Cię to spotka. I nie ma znaczenia, jak bardzo się zabezpieczysz. Niektóre przesyłki dochodzą bez problemu, nawet jeżeli nie są wysłane listem poleconym, niektóre nawet nadane jako wartościowe giną. Na ciekawską „kontrolę jakości” nie ma rady. Ryzyko po prostu jest, bo nie możesz uzyskać gwarancji, że Twojej przesyłce nie stanie się nic złego, podobnie jak nie możesz mieć gwarancji, że gdy wyjdziesz do pracy i staniesz na przystanku nie najedzie na Ciebie jakiś szalony, pijany zmotoryzowany. Oczywiście zawsze można próbować zminimalizować ryzyko, jednak wszelkie znane sposoby nie są na 100% skuteczne. Każda strata jest bolesna, nawet jeżeli przesyłka nie była nazbyt wartościowa to niesmak pozostaje. Oto moje ostatnie zguby kwietniowo-majowe 2012. Zginęło (tzn . nie doszło do mnie)  kilka pocztówek nadanych w Hiszpanii i w Holandii. Co ciekawe zostały one nadane mniej więcej w tym samym czasie.

Oto one.

 

No więc co zrobić, gdy zginie Ci przesyłka ? Wiem, że może nie jest to dla wielu odpowiedź satysfakcjonująca, ale mój pomysł brzmi : pokaż innym, co Ci zginęło.

Stąd też moje zguby powyżej.