Dziecku nie potrzeba wiele, żeby je zaciekawić i rozbawić. Dziecko potrafi cieszyć się wszystkim, nawet znaczkami, które nie mają prawie żadnej wartości, poza sentymentalną oczywiście.

Gdy zaczynałam zbierać znaczki, a było to jakieś 25 lat temu, mało wiedziałam o czymś takim, jak „wartość znaczka” czy „kancera”, nie miałam pojęcia o tym, że ludzie są w stanie płacić setki tysięcy w różnych walutach, tylko dlatego, że na jednym znaczku wydrukowana jest kropka nie w tym miejscu, gdzie powinna🙂.  Jakby to powiedział pewnie Obelix – „Ale głupi Ci filateliści”. Ale to nie wszystko – ci ludzie ( z których tylko niektórzy to filateliści, bo częściowo to kolekcjonerzy, a częściowo zbieracze) , nie dość, że płacą setki tysięcy za znaczki, które ktoś „spaprał” na produkcji, to w dodatku, są to przeważnie brzydkie znaczki, i to jak strasznie brzydkie !!!.

Ja oczywiście, zbierałam tylko te ładne – miałam ich chyba kilka klaserów. Ulubiony temat, oczywiście –  zwierzęta.   Moje dziecięce zbieranie polegało na kupowaniu gotowych zestawów znaczków spakowanych w koperty i wkładaniu do albumów wg własnej, dziecięcej logiki – zwierzęta ze zwierzętami, sportowcy ze sportowcami, widoczki z widoczkami, smutni panowie …. – najczęściej lądowali gdzieś na końcu, albo po prostu zostawali w tych kopertach.  Filatelistką nie byłam nigdy, kolekcjonerką także nie, ani nawet zbieraczką. Kim więc była dziewczynka, która lubiła takie obcowanie ze znaczkami ? Może fanką znaczków pocztowych ?

Z wielkim sentymentem wspominam tamte czasy, gdy nie obchodziły mnie żadne „gumy”, „podlepki”, „kancery”, „niedoskonałości”. Liczył się tylko ładny obrazek i tyle! W sumie, do dnia dzisiejszego moje podejście do tych spraw nie zmieniło się. Nadal nie przejmuję się podstawowymi czynnikami wpływającymi na wartość walorów filatelistycznych, za to cenię sobie niezwykle, jeżeli znaczek niesie ze sobą jakieś emocje.

Ostatnio w swoim klaserze dostrzegłam kilka koreańskich znaczków z 1991 roku, z niekompletnej u mnie serii. Cóż, znaczki tego typu nie interesują „rasowych filatelistów”, którzy niemal zgodnie twierdzą, że filatelistyka się zamyka dla nich na roku 1950, czy też 1945, nie pamiętam. Gdy je zobaczyłam, serce zabiło mi mocniej ze wzruszenia, bo to były chyba moje ulubione znaczki, na które uwielbiałam patrzyć, kartkując swoje albumy jako dziecko. Jedna chwila przywróciła wiele wspomnień. Dla mnie to są nadal jedne z najpiękniejszych znaczków, jakie mam, tyle że teraz są jeszcze cenniejsze. Nie bez znaczenia jest sentyment, jakim je darzę. Mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa wskazać nawet miejsce, gdzie je nabyłam.  Panda Wielka to było jedno z moich  ulubionych zwierząt, obok geparda – wspaniałego, szybkiego kota o szlachetnej budowie.

Te znaczki z pandą wielką były dla mnie niczym baśniowe obrazki z innego wymiaru. To wszystko zakodowałam sobie w głowie i to wszytko powróciło, jak za przyciśnięciem klawisza ENTER. To dla mnie taki sam symbol dzieciństwa, co kredki bambino czy guma Donald🙂.

Znaczki wydane zostały w 1991 roku przez Koreę Północną

Kompletna seria składa się z 6 znaczków i w katalogu Michel nosi numerację  3165- 3170

Oto najpiękniejsze znaczki mojego dzieciństwa: 

DPR Panda 195 DPR Panda 196 DPR Panda 197 DPR Panda 198 DPR Panda 200

 

„Wielkim człowiekiem jest ten, kto nie zatracił serca dziecka, tego pierwotnego, dobrego serca, z którym rodzi się każdy człowiek” (Mencjusz)