Czasem pocztówka staje się pretekstem do opowiedzenia historyjki, a tym razem, to historyjka jest pretekstem do zaprezentowania pocztówki. W zasadzie to chodzi o piękny wiersz XIX-wiecznego autora niemieckiego – Ferdinand Freiligrath’a.  Na wiersz ten natknęłam się kilka lat temu, poszukując informacji o Marlene Dietrich. Na youtube znajduje się nagranie Marleny opowiadającej ten wiersz przez łzy; wiersz jest przepiękny, tak że po jakimś czasie, nareszcie zdobyłam się na jego wklejenie na mój blog. Od siebie dodaję moje szybkościowe tłumaczenie.

 

Pocztówka przedstawia, naturalnie, autora wiersza🙂

 Ferdinand Freiligrath

Ferdinand Freiligrath

O lieb’, solang du lieben kannst!

O lieb’, solang du lieben kannst!
O lieb’, solang du lieben magst!
Die Stunde kommt, die Stunde kommt,
Wo du an Gräbern stehst und klagst!

Und sorge, daß dein Herze glüht
Und Liebe hegt und Liebe trägt,
Solang ihm noch ein ander Herz
In Liebe warm entgegenschlägt!

Und wer dir seine Brust erschließt,
O tu ihm, was du kannst, zulieb’!
Und mach’ ihm jede Stunde froh,
Und mach ihm keine Stunde trüb!

Und hüte deine Zunge wohl,
Bald ist ein böses Wort gesagt!
O Gott, es war nicht bös gemeint, –
Der andre aber geht und klagt.

O lieb’, solang du lieben kannst!
O lieb’, solang du lieben magst!
Die Stunde kommt, die Stunde kommt,
Wo du an Gräbern stehst und klagst!

Dann kniest du nieder an der Gruft
Und birgst die Augen, trüb und naß,
– Sie sehn den andern nimmermehr –
Ins lange, feuchte Kirchhofsgras.

Und sprichst: O schau’ auf mich herab,
Der hier an deinem Grabe weint!
Vergib, daß ich gekränkt dich hab’!
O Gott, es war nicht bös gemeint!

Er aber sieht und hört dich nicht,
Kommt nicht, daß du ihn froh umfängst;
Der Mund, der oft dich küßte, spricht
Nie wieder: Ich vergab dir längst!

Er tat’s, vergab dir lange schon,
Doch manche heiße Träne fiel
Um dich und um dein herbes Wort –
Doch still – er ruht, er ist am Ziel!

O lieb’, solang du lieben kannst!
O lieb’, solang du lieben magst!
Die Stunde kommt, die Stunde kommt,
Wo du an Gräbern stehst und klagst!

Kochaj, tak długo, jak możesz

Kochaj, tak długo, jak możesz!
Kochaj, tak długo, jak pragniesz!
Przyjdzie czas, przyjdzie czas,
Gdy staniesz nad grobem i zapłaczesz!

Dbaj, aby serce Twe zawsze płonęło
Miłością pałało i ją pielęgnowało,
Tak długo, jak drugie serce
mu w miłości będzie wtórowało !

Gdy jego ramiona się dla Ciebie otworzą,
Rób co możesz, dla jego słodyczy!
Czyń go szczęśliwym w każdej godzinie,
I w żadnej godzinie nie czyń mu goryczy!

I poskramiaj język swój,
Nim złe słowo wypowiesz!
O Boże –  to nie było zamierzone –
On jednak odejdzie i zapłacze.

Kochaj, tak długo, jak możesz!
Kochaj, tak długo, jak pragniesz!
Przyjdzie czas, przyjdzie czas,
Gdy staniesz nad grobem i zapłaczesz!

Wtedy nad kryptą  uklękniesz
I schowasz oczy, smutne i mokre,
– Jego już nigdy więcej nie zobaczysz –
W cmentarza trawie wilgotnej.

I powiesz – popatrz na mnie teraz,
Która płacze nad Twoim grobem!
Przebacz, że tak Cię zraniłam nieraz!
O Boże, to nie było zamierzone!

On  nie zobaczy Cię i nie usłyszy jednak,
Nie przyjdzie, byś go z radością objęła;
Usta, co często całowały, nie mówią już nigdy wszak:
Ja już dawno Tobie przebaczyłem!

Ale on i tak już  Ci wybaczył  dawno,
Choc wiele   gorących łez uronił
Za Twoim słowem cierpkim bardzo –
Cicho, wypoczywa już, u celu swych dni!

Kochaj, tak długo, jak możesz!
Kochaj, tak długo, jak pragniesz!
Przyjdzie czas, przyjdzie czas,
Gdy staniesz nad grobem i zapłaczesz!