Pomyślicie, że mój temat jest dzisiaj nie na temat ? No to się mylicie.  Powódów jest przynajmniej kilka, a jeden z nich to taki, że podobnych kopert, jak ta poniżej,  zebrałam (nie kolekcjonując ich )  już przez ponad dekadę mały stosik: Oto bohaterka dzisiejszego niepoważnego pisania :

intrum justitia

Nie, nie, nie – to nie jest tak jak myślicie🙂 Długów nie mam („tylko winny się tłumaczy”), ale z godną podziwu nieregularnością od lat znajduję podobną korespondencję w mojej skrzynce. W mojej skrzynce, tzn. adresowaną na mój adres, ale nie do mojej osoby. Oczywiście, cudzej korespondencji nie powinno się ruszać, ale sprawa dla mnie jest tak zabawna, że dawno zapomniałam o konwenansach.  Zacznijmy od początku.

Jakąś dekadę temu, gdy przeprowadzałam się do nowego mieszkania, na mój adres zaczęły przychodzić wezwania do zapłaty od Telekomunikacji Polskiej S.A.., adresowane imiennie do nijakiego pana Tadeusza Bombki (imię i nazwisko umyślnie zmienione na cele tego postu).  Okazuje się, że p. Tadeusz Bombka mieszkał tam zanim ja się wprowadziłam, a że mu się niestety tak przytrafiło, że wg relacji sąsiadów, odszedł kilka miesięcy wcześniej, musiał zostawić po sobie widocznie jakieś „niedokończone” sprawy. Ponieważ otrzymywanie wezwań, nawet cudzych, nie należy do rzeczy przyjemnych, zwróciłam się do TP S.A. , aby zaprzestali przysyłać korespondencję p. Tadeusza Bombki do mnie. Przyczynę prośby także uzasadniłam, jak sądzę należycie, faktem, że p. Bombka już niestety nigdy nie będzie mógł zapłacić wymagalnej kwoty, chyba około 20-30 zł, jeżeli dobrze pamiętam.  Zdziwiłam się, gdy jakiś czas później zaczęłam dostawać kolejne wezwania, tym razem od firm windykacyjnych, które metodą „kija i marchewki” próbowały odzyskać kilkadziesiąt zł od nieżyjącego pana Tadzia. Za każdym razem tłumaczyłam takim firmom pisemnie, że p. Bombka tu nie mieszka, nie żyje i nie zapłaci, żeby poszukali gdzie indziej i mnie już więcej podobnymi pismami nie molestowali. Za każdym razem otrzymywałam jednak kolejne wezwania od innych firm, które stosując różne metody persfazji pisemnej starały się  dopiąć swego. I tak było tych firm już kilka, a ostatnią z nich jest właśnie Intrum Justitia, która od poprzedniego windykatora otrzymała p. Tadzia Bombkę jako bonus w pakiecie „długów nieściągalnych”. I tak biznesik się kręci –  P. Tadeusz Bombka już nie jest już wśród nas od ponad 13 lat, ale jego dług jest wiecznie żywy, stanowiąc przedmiot nieustającego „rynkowego obrotu wierzytelnościami’, dzięki czemu wspomniany obywatel, podobnie jak pewnie tysiące mu podobnych, przedłużył swoje życie, może nie cielesne, ale na pewno duchowe, zakorzeniając o sobie pamięć w  duszach i umysłach nawet nie rodziny, ale osób postronnych, jak ja, które nawet nie miały przyjemności uścisnąć mu dłoni. „Człowiek żyje tak długo, jak trwa pamięć po nim.”

Fakt, że pan Bombka sprytnie zostawiając niezapłacone rachunki przedłużył sobie życie, jest tylko jednym z plusów dodatnich. Wyobraźmy sobie, że wierzytelność pana Bombki pracuje na nas wszystkich, zwiększając nieustannie PKB naszego pięknego kraju. Pracownicy firm windykacyjnych mają przecież zajęcie, piszą pisma, oddają je na pocztę, obracają długiem, przeszukują bazę danych – to się nie dzieje za friko. Doliczmy do tego jeszcze usługi pocztowe związane z dostarczeniem wszystkich wezwań, które przecież kosztują coraz więcej, a których sumaryczna wartość na przestrzeni lat już dawno przekroczyła kwotę samej należności. Zarabiają na tym także producenci papieru, tuszu do drukarek, elektrownie, drukarze eleganckich kopert. Sama koperta jest także piękna, na co należy zwrócić uwagę zbieraczy, i sama w sobie może stanowić przedmiot zainteresowania na rynku kolekcjonerskim (a sprzedają się w necie takie kopertki z obiegu, sprzedają).  Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w pewnym stopniu także WordPress na tym teraz zarabia, jakkolwiek jest to zarobek trudny do skwantyfikowania, przynajmniej dla mnie. Reasumując, korzysta finansowo na tym cała biurokratyczna maszyneria i nie tylko, co może nie jest takie złe, bo w końcu ludzie mają pracę, co chyba nie należy postrzegać jako coś nagannego.  W ten sposób nieumyślnie wytworzony dług pana Bombki może jeszcze długie lata pracować na polepszenie naszego Produktu Krajowego Brutto, chociaż sam w sobie jest nieściągalny i debatowanie nad nim wydaje się śmieszne.  Ujmując to inaczej, w pewnych określonych okolicznościach, robiąc rzeczy bez sensu (lub pozornie takiego sensu pozbawione), można zarabiać pieniążki, zjawiskom o negatywnym ładunku, nadając nowego, pozytywnego wydźwięku.  Czyż ekonomia nie jest fascynująca !? 

Tak więc pamiętajcie Kochani, jeżeli kiedyś Wam się przydarzy nie zapłacić jakiegoś rachunku i nie będziecie mogli zasnąć wiedzeni wyrzutami sumienia, to możecie być niemal pewni, że dla równowagi, powszechnie występującej we wszechświecie, gdzieś tam są ludzie  i instytucje, które pewnie ten fakt mogą obrócić na korzyść swoją (pośrednio, może także Waszą!), przez co tak powstały dług, spłaca się w pewnym sensie sam, bez konieczności angażowania środków.

Na koniec muszę jeszcze przytoczyć słowa pewnego młodego, rzutkiego prawnika ( a słowa te bez wątpienia cisną się na usta przedstawicieli wielu zawodów, jak chociażby lekarze)  – „Nieszczęście naszych klientów, jest naszym błogosławieństwem „.