Od dawna trapi mnie uczucie komercyjnego przesytu, które nasila się szczególnie w takich okresach jak Święta lub wydarzenia okolicznościowe typu imieniny, urodziny, chrzciny etc. To uczucie pewnie wielu nie jest obce. Nie chodzi o to, że człowiek wszystko już ma, ale o to, że wszystko ze sklepowych witryn, mimo że wygląda niemal dokładnie tak samo i pochodzi niemal wyłącznie z jednego źródła, stara się udawać – NAJLEPSZE, NAJNOWSZE, NAJODPOWIEDNIEJSZE dla Ciebie. Kalosze straszą kolorami, ciuchy rwą się z wieszaków, by Cię złapać, regały walczą o Ciebie.  Niestety, jeżeli zakupy nazywa się czasem „łowami”, to myśliwymi już dawno przestali być klienci. Jak dawno ? – nie wiem…może gdzieś w PRL-u.

Naprawdę przyprawiające uczucie przesytu i niespełnienia dopadać mnie zaczęło ostatnio przed Świętami Bożego Narodzenia, kiedy jak zwykle TRZEBA coś było kupić. Dużą miałam zagwozdkę z kartkami świątecznymi. Co roku mam z resztą wygląda ona podobnie  – szukam pięknych, niezwykłych kart, oczywiście BEZ ŻYCZEŃ wypisanych na gotowo, bo lubię naskrobać coś od siebie (grafomania wrodzona, nieuleczalna). Pytanie numer jeden 1. na co postawić?  – czy na a.  – motywy bardziej „religijne”, najczęściej mniej atrakcyjne wizualnie, tańsze, ale wytworzone w Polsce i najczęściej dostępne głównie na poczcie, czy też może na b.  – wypasiony złoto perłowy karnet z mikołajem, reniferami i choinką, dostępny w dobrym papierniczym lub saloniku prasowym. Opcję c. wykluczam z zasady, bo oznaczałaby konieczność nabycia jakiegoś ultra nowoczesnego karnetu designerskiego made in Poland, ale z wzorem odbiegającym tego, co zazwyczaj kojarzymy z  Bożym Narodzeniem. To było pierwsze pytanie. Drugie pytanie numer 2. brzmi – czy ja pamiętam, czy ja już tej kartki nie wysyłałam przypadkiem w zeszłym roku? Nie chciałabym się wyróżnić w albumach bliskich nadmiarem identycznych kartek wysyłanych notorycznie w grudniu.  No przesadzam trochę. Wybieranie kartek w salonikach prasowych, co mogłoby dziwić, sprawia mi wiele przyjemności. Lubię stać przed ścianą kart i obmyślać dla kogo będzie „ta”, a dla kogo „tamta”.  To dużo fajniejsze niż głowienie się nad wyborem prezentów.

W tym roku chciałam zrobić w kwestii kartek coś wyjątkowego  – i zrobiłam. Postanowiłam niektórym osobom przesłać kartki, jakich nie można kupić w zwykłym sklepie, a już na pewno nie przypłyną kontenerem z Azji. Jakie były moje wymagania w tym roku ? Kartka powinna być 1. piękna, 2. robiona ręcznie, 3. wykonana w Polsce. Takie rzeczy u nas można kupić – ręcznie robione kartki świąteczne (wyglądały naprawdę cudownie) nabyłam na stronie pakamera.pl. Nie jest to jedyne miejsce, ale dla mnie było tam najwygodniej z uwagi na duży wybór. Aniołki z perełkami, wstążkami, uśmiechnięte krasnale, Mikołaje, otwierane okienka, drzwiczki, wycinane renifery, śnieg (niemal jak prawdziwy), brokat, elementy 3D, koronki, wszywki, guziczki ….. – zdolności drzemiące w naszym narodzie zapierają dech w piersiach.  Popularnie nazywają to „kitsch”, a ja kocham ten „kitsch”. Byłam zachwycona znalezionymi kartkami, złożonymi z wielu warstw i wykonanymi tylko na zamówienie. Koszt takiej kartki to ok. 12-30 zł, czas oczekiwania na wykonanie to ok. 1-2 dni, ale myślę że naprawdę warto,  szczególnie, że Święta nie są co tydzień, no i oczywiście, przecież nie musimy każdego obdarowywać także „cenną” kartką.

Poniżej 5 przykładowych kartek do nabycia na stronie pakamera.pl, właścicielem zdjęć i projektów:  http://www.pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm (jeżeli poszukujecie naprawdę PIĘKNYCH kartek, to serdecznie zapraszam do tej pani)

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

Te piękne kartki trochę mi przypominają stare pocztówki – książeczki, jak ta wydana w USA ok. 1911 roku :

1. pocztówka - rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

1. pocztówka – rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

2. pocztówka - rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

2. pocztówka – rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

3. pocztówka - rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

3. pocztówka – rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

Kartki wydane przez Johna Winsch ‚a w Stanach Zjednoczonych są szczególnie piękne. Nie inaczej jest w przypadku tej wyżej pokazanej. Dlaczego? Oczywiście – kartka wyprodukowana w jedynym kraju na świecie, który przed I wojną światową wypuszczał podobne cuda – w Niemczech.

W tym miejscu, jeżeli już mowa o wyjątkowych i jedynych w swoim rodzaju pocztówkach,  przypomniało mi się, że przecież dawno, dawno temu też robiono pocztówki „samemu”.  Dzisiaj kolekcjonerzy raczej niechętnie patrzą na kartki robione samodzielnie, no chyba, że miała to być kartka wykonana przez jakąś sławną osobę.  Ja uważam, że kartki robione samodzielnie mają w sobie coś romantycznego  i niezwykłego – robi się je obecnie, robiło się i dawniej. Tak, tak, nawet wtedy, gdy wzorów i pomysłów było pod dostatkiem. Tak się składa, że ludzie zawsze szukają czegoś nadzwyczajnego, niepowtarzalnego, a pasja tworzenia jest jedną z cech najbardziej charakterystycznych dla człowieka.  Zbieracze pocztówek pewnie często napotykają na takie „kwiatki” –

Ręcznie malowana pocztówka z obiegu pocztowego, Nowy Sącz, rok 1900🙂 :

ręcznie malowana

Całkowicie ręcznie wykonana, malowana włącznie z rewersem pocztówka utrzymana w stylu Kirchner ‚owskim:

ręcznie malowa pocztówka a la Kirchner :) obieg 1905

ręcznie malowa pocztówka a la Kirchner🙂 obieg 1905

rewers

rewers

Pomijając te stare, urocze „samoróbki”, bywały też takie kartki,  jak ta wg projektu Xavier ‚a Sager ‚a, barwiona akwarelami; mój egzemplarz jednak ucierpiał i część farby nieszczęśliwie spłynęła:

Xavier Sager, 1919, pocztówka z cyklu  "Paryskie fantazje w akwareli"

Xavier Sager, 1919, pocztówka z cyklu „Paryskie fantazje w akwareli”

Giovanni Meschini, ręcznie barwiona kartka w technice „pochoir” (na odwrocie „dipinta a mano”) :

Giovanni Meschini, włoska pocztówka malowana ręcznie, "pochoir"

Giovanni Meschini, włoska pocztówka malowana ręcznie, „pochoir”

Jak się okazuje, niemałą fabryką pół-amatorskiego rękodzieła (spółdzielnie i nie tylko) były czasy PRL-u, kiedy potrzeba była płodną matką wielu wynalazków. Czasem lepsze, czasem gorsze egzemplarze z tamtego okresu spotykam. Większości nie jestem w stanie zatrzymać, ale obrazki niektóre chwytają za serduszko.  Nawet jeżeli niektóre mi nie bardzo się podobają, pocieszam się, że to robota jednostkowa, polska, ręczna.

Ręcznie malowana kartka z czasów PRL, ok. 1950-1970

Ręcznie malowana kartka z czasów PRL, ok. 1950-1970

Ręcznie malowana kartka z czasów PRL, ok. 1950-1970

Ręcznie malowana kartka z czasów PRL, ok. 1950-1970

Mam wrażenie, że dzisiaj wiele osób nie potrafi docenić uroku rękodzieła. Wydaje się, że to co kupione w sklepie, fabrycznie zapakowane w złotko i wstążeczkę,  jest lepsze; no i przecież nie wypada dać na prezent czegoś, co było zrobione „samemu”. Dla mnie nic bardziej błędnego.  Rzeczy stukanych na chińskiej prasie w milionach egzemplarzy nie możemy wyrugować z naszej codzienności, ale niektórym, wyjątkowym chwilom można czasem pozostawić furtkę fantazji i beztroski, by dostrzec rzadkość zaklętą w niepowtarzalności. Dlatego TAK- dla kartek ręcznie robionych, TAK – dla aniołków struganych w drewnie, TAK – dla samodzielnie wyklejanych scrapbooków, TAK – dla osobiście przygotowanych ozdób choinkowych. *)

Najlepsze prezenty to te od serca.  Krawat czy perfumy każdy z nas przecież może sobie kupić sam.

*) A skąd na to wziąć czas? To już inna bajka …..