Archive for Luty, 2014


Poniższy tekst powstał w roku 2003, a jego autorem jest Pan Christian Deflandre, za którego przyzwoleniem przetłumaczyłam artykuł źródłowy z języka francuskiego, celem udostępnienia go na moim blogu wszystkim zainteresowanym.  (Artykuł źrółowy TUTAJ). Mimo upływu lat i zdezaktualizowania się niektórych informacji dotyczących samych wydanych woluminów, jestem przekonana, że wiele osób znajdzie w tym tekście odpowiedzi na nurtujące pytania związane z cenami, wycenami i wartością dawnych kart pocztowych. 

kolekcja pocztówek

Z ust laików często daje się słyszeć następujące pytanie „ W domowym archiwum znalazłem stare pocztówki. Jaką mają wartość?”. Ryzykując, że rozczarujecie swego rozmówce, możecie udzielić następującej odpowiedzi: „Mają taką wartość, jaką im przypisała osoba, stająca się ich posiadaczem”. Natychmiast staje się oczywistym, że wartość pocztówek różni się w zależności od rodzaju zainteresowania, którym je darzy właściciel”. Wymienić tu można głównie:

1. wartość sentymentalną (lub wartość uczuciową )
2. wartość artystyczną
3. wartość dokumentalną
4. wartość „handlową”, która zależy od poprzednich trzech wartości, a także popytu i podaży.

1. Wartość sentymentalna

Każda pocztówka potencjalnie posiada wartość sentymentalną lub uczuciową, która jest bezpośrednio zależna od więzi, które włączą nadawcę i adresata pocztówki. Siła tych więzi, natura korespondencji na pocztówce, wiadomość implikowana przez ilustrację  czy fotografię (niekiedy dostrzegalna jedynie przez wysyłającego i adresata); wszystkie te elementy konkurują ze sobą, decydując o wartości sentymentalnej/uczuciowej karty, mniej lub bardziej znaczącej. Wypada do tego dodać także wartość sentymentalną , jaka się wytworzyła przez przypadek, w chwili gdy weszliście w posiadanie pocztówek należących do członka bliższej lub dalszej rodziny. Ta osoba, której postać być może postrzegaliście jedynie powierzchownie, w uproszczeniu, może się Wam wydać, poprzez pryzmat tych kart pocztowych, bardziej ludzka, sympatyczna, skomplikowana.
W każdym razie, wartość sentymentalna może być oceniona jedynie miarą wrażliwości i w sercach osób zainteresowanych.

serce

2. Wartość artystyczna

Bez względu na techniki druku użyte przy realizacji karty pocztowej, bez wątpienia ich twórcy: ilustratorzy, malarze, fotografowie, edytorzy i drukarze robią wszystko, co w ich siłach, aby wykonać dzieło, które uwodzi,  przy czym cel ich pracy jest czysto komercyjny.  Chodzi o to, żeby się podobać klientowi i nakłonić go do zakupu tej, a nie innej pocztówki. W tym wypadku, wartość artystyczna pocztówki będzie najzupełniej subiektywna i będzie się różniła w zależności od gustów konkretnych osób, dokładnie tak, jak ma to miejsce w każdej innej sferze artystycznej. Jedni będą wychwalać pod niebiosa klasyczną formę, inni będą woleli obrazy abstrakcyjne, jednym słowem, wszystkie style, wszystkie szkoły mogą znaleźć odzwierciedlenie na kartofilskich ilustracjach.
Artyści tworzący na potrzeby karty pocztowej przez długi czas byli pod obstrzałem. Czyż nie zwykło się mawiać dawniej, o obrazie, zbyt dobrze skomponowanym, wylizanym, zbyt odpowiednim – „To malarstwo się nadaje na pocztówkę”? Tego rodzaju krytyka jest przykładem całkowitej nieznajomości produkcji kartofilskiej, gdyż tak naprawdę, od chwili powstania do dnia dzisiejszego, pocztówki były tworzone przez reprezentantów wszystkich stylów – figuratywnego, impresjonizmu, pointylizmu, surrealizmu, kubizmu, pop artu etc…etc… Czy to z własnego przekonania, czy też dla zapewnienia środków do życia w czasach, gdy byli całkowicie nieznani, artyści którzy następnie mieli zyskać sławę międzynarodową, nie omieszkiwali tworzyć dzieł oryginalnych na cele kartofilskie. Niekiedy, okazywali się być nawet prekursorami nowych stylów, nowej szkoły. Te karty są szczególnie poszukiwane przez miłośników sztuki i osiągają czasem bardzo wysokie ceny.

Egon Schiele, Matka, 1917

Egon Schiele, Matka, 1917

Faktem jest, pomijając pewne określone i rozsądne granice, pocztówka Toulouse Lautrec’a będzie pożadana jedynie przez miłośników Toulouse Lautrec’a, a karta Picassa, będzie interesująca jedynie dla wielbicieli Picassa. Ważnym jest przy tym, aby taka pocztówka była wydana za życia artysty. Nie zapominajmy, że do wszystkiego tego dochodzi jeszcze ważny i nieunikniony fenomen mody w materii artystycznej. Artysta wysoko ceniony na początku XX wieku może pozostawać całkowicie obojętnym dla amatora współczesnego.

Picasso (fot. museedelacartepostale)

Picasso (fot. museedelacartepostale)

O ile można bez przeszkód dyskutować o wartości artystycznej pocztówki, w odniesieniu do rozmaitych epizodów w historii sztuki, o tyle ryzykownym jest chęć kwantyfikowania tej wartości i przeliczania jej na Euro, gdyż rynek sztuki może być zmienny, kapryśny i podlegać fluktuacjom, tak  hossie, jak i bessie.

3. Wartość dokumentalna

Bezsprzecznie, wartość dokumentalna pocztówki jest jedynym kryterium, które można oceniać w sposób obiektywny.

Fotografowie tworzący pocztówki mogą dawać rozmaite świadectwo, bardzo precyzyjne i niemożliwe do zastąpienia, o ludziach, wydarzeniach, miejscach. Mając na uwadze to, że przed 1914 rokiem prasa codzienna publikowała rzadko lub prawie wcale zdjęcia poświęcone bieżącym wydarzeniom, to z pewnych faktów, oraz zajść, pozostają nam dzisiaj jedynie ukazane na pocztówkach wizualne ślady pracy reporterów-fotografów. Historyk, archiwista, socjolog lub po prostu każdy dociekliwy, znajdą w pocztówkach prawdziwą kopalnię informacji. Ten fakt przyczynił się do odrodzenia zainteresowania starymi kartami pocztowymi na początku lat 1970-tych. Nie tylko kolekcjonerzy zaczęli odkrywać na nowo i poszukiwać ważnych dokumentów, ale równocześnie, także fotografowie przedsięwzięli edycję klisz dokumentujących wydarzenia lub archiwizację świadectw współczesnego, odchodzącego w zapomnienie świata. Oto kilka przykładów.

Zawody balonowe w Vincennes podczas Wystawy Światowej w roku 1900.

Zawody balonowe w Vincennes podczas Wystawy Światowej w roku 1900. (fot. museedelacartepostale)

Zawody balonowe w Vincennes podczas Wystawy Światowej w roku 1900. (fot. museedelacartepostale)

Prefekt policji Louis Lepine podczas manifestacji 1 Maja. Paryż, 1906.

Prefekt policji Louis Lepine podczas manifestacji 1 Maja. Paryż, 1906. (fot. museedelacartepostale)

Prefekt policji Louis Lepine podczas manifestacji 1 Maja. Paryż, 1906. (fot. museedelacartepostale)

Piloci podpisują karty pocztowe.

Piloci podpisują karty pocztowe. (fot. museedelacartepostale)

Piloci podpisują karty pocztowe. (fot. museedelacartepostale)

Bar Le Duc – puszczanie balonów zaopatrzonych w karty pocztowe.

Bar Le Duc - puszczanie balonów wyposażonych w karty pocztowe. (fot. museedelacartepostale)

Bar Le Duc – puszczanie balonów z pocztówkami. (fot. museedelacartepostale)

Wynalazca.

Wynalazca (fot. museedelacartepostale)

Wynalazca (fot. museedelacartepostale)

Pocztówka wydana celem odnalezienia tkaniny skradzionej z kościoła.

Pocztówka wydana celem odnalezienia tkaniny skradzionej z kościoła. (fot. museedelacartepostale)

Pocztówka wydana celem odnalezienia tkaniny skradzionej z kościoła. (fot. museedelacartepostale)

Wędrowny ostrzyciel.

Wędrowny ostrzyciel (fot. museedelacartepostale)

Wędrowny ostrzyciel (fot. museedelacartepostale)

4. Wartość handlowa pocztówki i jej notowanie

Mając na uwadze wartość sentymentalną, artystyczną, dokumentalną, podaż i popyt oraz rzadkość, spróbujemy przedstawić jak się ma kwestia wartości handlowej pocztówek.

Od 1975 roku, wartość handlowa kart pocztowych stanowi przedmiot długich debat, zaciekłych dyskusji, podsycanych pasją, która ożywia tak kupujących, jak i sprzedających. Na wstępie kilka uwag natury „historycznej”:
W roku 1966, gdy ukazał się numer 1 biuletynu „LE CARTOPHILE ”  z inicjatywy CERCLE FRANÇAIS DES COLLECTIONNEURS DE CARTES POSTALES / skrót C.F.C.C.P./ („KartofilFrancuskiego Koła Kolekcjonerów Pocztówek, 117 Boulevard Saint Germain à PARIS (6ème Arrdt)”,  pocztówki nie miały żadnego notowania.  Zakup, sprzedaż wymiana były dokonywane wg gustu i przypadku. Dla zobrazowania ducha tamtej epoki, zacytuję M. Caillot, Prezesa Koła, który następująco wyraził się  przy okazji wystawy w Klubie IRIS, 102 Avenue Denfert-Rochereau à PARIS w roku 1968.

„ W obliczu rozmaitych form nacisku, społecznego, zawodowego i miejskiego wyobcowania, typowych dla naszych czasów, kolekcjonowanie stanowi rozrywkę i element osobistej równowagi. Odrzucając robotyzację mechanicznej cywilizacji przymusu, kolekcjonerzy pocztówek integrują się w nowej koncepcji kultury (kultury popularnej), która, oczywiście, nie jest kulturą wielkich artystów czy bogatych kolekcjonerów, ale pozwala mimo to na porzerzanie wyobraźni, której pozostawia nieograniczone pole do popisu”

Tym sposobem, jak nie trudno odgadnąć, w latach 1960-tych, kolekcjonowanie kart pocztowych nie było przywilejem „bogatych kolekcjonerów”, a to z tego prostego powodu, że antykwariusze i handlarze starociami całkowicie ignorowali stare pocztówki, podobnie jak ogromna rzesza osób indywidualnych. Przy okazji przeprowadzek lub przejmowania majątków przez spadkobierców, wiele albumów z kartami pocztowymi kończyło swój żywot na miejskich wysypiskach. W tym samym czasie, podczas targów znaczka pocztowego (Marché aux Timbres du Carré Marigny), w miejscu znanym jako „wilgotne stopy”, na sto osób, które je odwiedzały, jedynie cztery zainteresowane były przede wszystkim pocztówkami. Ta sama sytuacja miała miejsce na pchlim targu w Montreuil. Na krótko po utworzeniu Francuskiego Koła Kolekcjonerów Kart Pocztowych, niektórzy uczestnicy zapragnęli, aby ustanowić notowania, czemu inni się sprzeciwiali. Na ten temat prowadzono potem dyskusje, po czym w wyniku inicjatywy ówczesnego sekretarza Koła (który potem został sprzedawcą kart pocztowych w Paryżu), pierwsze notowania zostały opublikowane w numerze 7 biuletynu. Wycena zajmowała jedną stronę i odpowiedni tytuł, pośród pocztówek wycenionych na 2 franki / sztukę znajdowały się motywy, jak Afera Dreyfus’a, fenomeny, strajki, Boers, inwentaryzacja dóbr kościelnych, Przymierze Francusko-Rosyjskie….! Uśmiech się ciśnie na usta, gdy się patrzy na te notowania. Natura ludzka tak już jest skonstruowana, że gdy już raz poczyni krok w kierunku brzęczącej monety, duch spekulacyjny związany z narastającym popytem, zwielokrotnionym przez modę, nie pozwoli długo na siebie czekać.

Informatory cenowe  i katalogi
W 1975 roku pojawia się pierwszy „Francuski Katalog Kolekcjonerskich Kart Pocztowych” autorstwa Joëlle et Gérard NEUDIN.
W dziele tym Afera Dreyfus’a wyceniona jest na 20 franków (czyli 10 razy drożej niż w 1966 roku), a pocztówki ilustratora Alfonsa Muchy średnio na 120 franków. Informator NEUDIN wydawany będzie przez wszystkie lata aż do roku 2001 i zostanie przerwany śmiercią Gérard’a NEUDIN’a.

Informator Neudin z 2001 roku

Informator Neudin z 2001 roku

Inni autorzy także będą publikować własne informatory i katalogi, jak np. „FILIDIER”, który uważał się za rywala Neudin’a. Filidier nie dotrzymywał jednak kroku kolejnym wydaniom konkurencji. W 1978 roku ukazuje się „ENCYCLOPEDIE INTERNATIONALE DE LA CARTE POSTALE ILLUSTREE (Międzynarodowa Encyklopedia Ilustrowanej Karty Pocztowej” autorstwa Annie i François’a BAUDET, zawierająca (oprócz innych ciekawostek), reprodukcję niemal integralną słynnej „Collection des Cent”, co było niemałym wyczynem w tamtych czasach. (wydano także 2 Répertoires Spéciaux Bretagne – Wykazy specjalne poświęcone Bretanii).
W 1979 roku zostaje wydany „Guide de la carte postale” – przewodnik po kartach pocztowych, wydawnictwo Hachette, autorstwa Serge ‚a Zeyons’a (później prezydent C.F.C.C.P.).
W 1981 roku pojawia się „Guide Pratique” (przewodnik praktyczny) wydawany przez magazyn Le Collectionneur Francais i realizowany przez braci Di Maria.
1975-1985: 10 ans de Manifestations Cartophiles”(10 lat Kartofilii) – autorstwa Michel’a Leclancher’a. W czerwcu 2002, Numer 2-gi Hors Série magazynu TIMBRES MAGAZINE 6 rue du Sentier 75080 PARIS CEDEX 02 załącza do wydania „GUIDE PRATIQUE DE LA CARTE POSTALE ILLUSTREE” (przewodnik praktyczny po ilustrowanej karcie pocztowej), redagowany przez Serge’a Zeyons’a. W roku 2003 jedyny przewodnik i informator cenowy, jaki przetrwał to „CARRE” 51 rue du Colonel Moll 94400 VIRY SUR SEINE.
Mimo że, katalogi i informatory cenowe się zmieniają, wyceny dopasowują, to można stwierdzić, że żaden z nich nie daje wielbicielom kart pocztowych całkowitej satysfakcji. Za każdym razem, gdy ukazywał się nowy informator czy przewodnik, mogliśmy usłyszeć następujące wypowiedzi: „Wariaci, w takiej cenie, to o wiele za dużo!”, albo wersja odmienna „W tej cenie, natychmiast kupię tę czy tę pocztówkę”, albo znowu „Jak to możliwe że ta i ta karta nie figuruje w tym wydaniu?”. Okazuje się, że wszelkie katalogi, przewodniki i informatory, rzadko mogą liczyć na jednomyślność kolekcjonerów, sprzedawców i nabywców. Tymczasem podsycacją one debaty dotyczące wartości handlowej kart pocztowych, korzystając z tego, co się zwykło powszechnie nazywać „autorytetem rzeczy pisanej”.
Czy należy brać pod uwagę motywacje autorów, aby wyjaśnić ich postępowanie? Jedynym informatorem cenowym, który nie pochodził od profesjonalnego sprzedawcy był Informator NEUDIN. Pretendował on do miana „kierownicy regulacyjnej” wobec nadmiaru notowań i wycen. Trudno by go było posądzić o chęć windowania ceny w górę.  Korzystał on z zaufania tysięcy zainteresowanych, którzy przekazywali mu dane niezbędne do stworzenia kolejnych wydań. Jasno różnicowały one  rezultaty sprzedaży aukcyjnej (licytacja) od prostych szacunkowych wycen. W każdej przedmowie (ale który kolekcjoner je czyta, będąc zaaferowanym jedynie sprawdzeniem rozdziału, który najbardziej go interesuje) precyzuje on jasno, jak należy prawidłowo posługiwać się informatorem, aby „ostrożnie wycenić swoją kolekcję”. Polecam lekturę tych tekstów, aby uniknąć rozczarowania.

Tutaj taryfikator dla kart pocztowych sprzedawanych po 100 sztuk w 1933 roku.

 taryfikator dla kart pocztowych sprzedawanych po 100 sztuk w 1933 roku.

taryfikator dla kart pocztowych sprzedawanych po 100 sztuk w 1933 roku (fot. museedelacartepostale)

Tymczasem karty haftowane sprzedawane były na sztuki.

cennik kart pocztowych haftowanych (fot. museedelacartepostale)

cennik kart pocztowych haftowanych (fot. museedelacartepostale)

Uważna lektura informatorów i katalogów prowadzi do pewnych wniosków:

1. wyniki licytacji i sprzedaży aukcyjnej mogą być jedynie pewną wskazówką do ostrożnych interpretacji. W rzeczywistości wiele czynników (w przypadku kart pocztowych) może wpłynąć na wynik sprzedaży:
– obecność lub absencja licytujących
– uczucie nadmiernej dumy z uczestnictwa w aukcji publicznej
– nieodparta chęć skompletowania serii za wszelką cenę
– nieznajomość nabywanego motywu
– licytacja fikcyjna lub manipulowana
Jak widać, jeżeli karta osiągnie w jakimś momencie pewną cenę, nie oznacza to, że ten sam rezultat zostanie osiągnięty następnym razem. Podając wyniki sprzedaży, media zdają sprawozdanie jedynie ze spektakularnych wyników i informują o cenach najwyższych. Szybko zapomina się kilogramy pocztówek, którymi nikt nie chce się obarczać. Tymczasem w tych kilogramach pocztówek, które pozostają anonimowe, można doszukać się wielu okazów, których wartość dokumentalna jest bezsprzecznie równa lub przekraczająca tę, osiągniętą przez „gwiazdę wieczoru”.

2. „Wyceny szacunkowe”. Chodzi o wykonanie ćwiczenia na zmiennych, opierając się o podstawy względności,  podaż i popyt, rzadkość relatywną lub domniemaną, kalkulację dostępnego towaru, zasobność portfeli i pożądanie potencjalnych nabywców, oraz ostatecznie, apetyt sprzedawcy…! Za wyjątkiem niektórych guru i profesjonalnych jasnowidzów wszystko widzących, ten kto może bez żadnych zahamowań przewidzieć precyzyjnie cenę, jaką osiągnie dana karta pocztowa, może równie dobrze podawać Wam zwycięskie numery w Lotto.

Kryteria rzadkości

Karty pocztowe uważane za „rzadkie” są wyceniane bardzo wysoko (tzw. ceny wielbicieli /fr. prix d’amateur /), ale trzeba również pamiętać, że kolekcjonerzy gotowi zapłacić 1000EUR za jedną kartę pocztową należą do jeszcze rzadszych okazów. Przywołując kwestię rzadkości kart pocztowych, nasuwają się pewne dodatkowe uwagi:

– rzadkość nie jest kryterium decydującym o notowaniu pocztówki. Dla przykładu, jeżeli weźmiecie do ręki pocztówkę z początku XX wieku, ukazującą pałac Trocadero w Paryżu, ofrankowaną, skasowaną na awersie, zaadresowaną do Pana X, możecie być pewni, że jesteście w posiadaniu pocztówki unikatowej w skali światowej. Doprawdy, jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że gdzieś jest druga identyczna kartka, tak samo ofrankowana i skasowana w tym samym miejscu, tego samego dnia, o tej samej godzinie, do tego samego adresata. Wasza kartka jest unikatowa, jej wartość deokumentalna jest zupełnie niekwestionowana, gdyż niegdysiejszego pałacu Trocadero już nie ma, ale pomimo to, cena na osiągnięcie jakiej możecie liczyć będzie się wahała w granicach 2-3 Euro, gdyż widok pałacu Trocadero był wydany w tysiącach egzemplarzy na przestrzeni wielu lat.

Trocadero, Paryż - c. 1908

Trocadero, Paryż – c. 1908

Przytoczony przypadek ma zastosowanie do ogromnej większości miejsc turystycznych; przypominam sobie, że w latach 1960-tych, gdy nietknięte albumy rodzinne zdarzało się znajdywać nader często, wyjątkiem były przypadki,  żeby  nie było w nich kart z Paryża, Lourdes czy Mont Saint Michel. Nie oznacza to, że w wymienionych trzech przypadkach nie można spotkać egzemplarzy naprawdę „rzadkich”.

– Prawdziwy specjalista, prawdziwy koneser, z którym żaden ekspert nie zadziera bez ryzyka, to miłośnik, który przez wiele lat, większość swego wolnego czasu spędził odwiedzając stoiska na wystawach czy targowiskach staroci, niezmordowanie i z pasją poszukując takiej wioski lub takiego motywu.  Widział ich już tyle, i tyle ich miał w rękach, że on sam, poprzez swoje doświadczenie i znajomość przedmiotu, może stwierdzić czy dana karta jest rzadka lub nie i czy może reprezentować wartość dokumentalną. Oczywiście autor katalogu czy informatora nie może tak dokładnie znać całej topografii i wszystkich modyfikacji dokonanych na terytorium państwa od 1900 roku do chwili obecnej. Zrozumiałym jest, że autor informatora nie może się obyć bez informacji pozyskanych od kolekcjonera specjalizującego się w danym temacie, mieście lub regionie. Pomijając zaszczyt bycia zacytowanym jako źródło w katalogu, kolekcjoner – specjalista w danym temacie, podawszy podstawowe informacje, nagle staje w obliczu gwałtownego wzrostu „notowań”. Pocztówki których brakowało w jego zbiorze, a które chciał nabyć w dobrej cenie, owszem, napływają, jednak ich „wartość handlowa” ulega znacznemu  wzrostowi.

Wyceny szacunkowe nie mówią nic o kartach niesprzedanych, takich o które nikt nie pyta, które długo pozostaną niesprzedawalne, stanowiąc ogromną większość dna pudełka, co się spotyka na targu antykwarycznym.

3. O wiarygodności katalogów i autorytecie rzeczy pisanej
Zróbcie taki eksperyment. Podczas jakiegoś większego salonu poświęconego pocztówkom, przejdźcie się od jednego sprzedawcy do drugiego i pytajcie zawsze o ten sam typ karty – wybrany temat lub miescowość o przeciętnym znaczeniu. Macie wszelkie szanse na to, żeby znaleźć tę samą kartę pocztową w cenie 4 Eur, 8 EUR, 10 EUR, w zależności od odwiedzanego stoiska. Czy to oznacza, że każdy profesjonalny sprzedawca inaczej czyta przewodniki i katalogi? Pozostawiam Was tę kwestię do przemyślenia.

Zainteresowanie informatorami i katalogami

Zapewne, porzuciwszy wszelkie złudzenia, czytelnik informatora odkryje prawdziwy wszechświat i niesłychane bogactwo wiadomości. Wystarczy odsunąć na bok podtekst spekulacyjny, aby odkryć, że prawdziwą gwiazdą nie są pieniądze, tylko karta pocztowa. Tym bardziej, że dzieło poważnie i w sposób zorganizowany prezentuje określone tematy, co jest owocem poszukiwań i pracy wielu kolekcjonerów. Autorzy informatorów i katalogów wypracowują swoje notowania w oparciu o konsultację z opracowaniami tematycznymi lub regionalnymi, które były opublikowane przez kolekcjonerów-specjalistów.

Opracowania tematyczne i regionalne

Tutaj dotykamy najsilniejszego aspektu kulturowego i najbardziej charakterystycznego dla kartofilii.  Zgrupowani w stowarzyszenia lub też działając na własną rękę (czasem „na konto autorów”), wielu kolekcjonerów stało się na przestrzeni czasu historykami-amatorami. Wielu z nich, którzy nigdy by nie wzięli pióra do ręki celem napisania powieści, może podziwiać swoje nazwiska zdobiące okładki woluminów.

Te opracowania, często wypuszczone w niewielkiej liczbie egzemplarzy, opiewają zalety jakiejś miejscowości lub tematu i są odzwierciedleniem pasji autorów. Gdy ich nakład szybko zostaje wyczerpany, ich rozpowszechnianie mniej lub bardziej świadomie budzi powołanie kolejnych zbieraczy lub też zainteresowanie wartością dokumentalną określonych pocztówek.
Te publikacje, które się namnożyły na przestrzeni ćwierćwiecza pociągnęły za sobą wzrost popytu na karty pocztowe u profesjonalnych sprzedawców, a co za tym idzie, także wzrost cen. Wydaje się Wam jasne, że informator cenowy nie byłby kompletny, jeżeli jego redaktor nie pofatygowałby się wcześniej sprawdzić wszystko, co do na dany moment zostało opublikowane w opracowaniach tematycznych i regionalnych. Potężny program….

KONKLUZJA

Przechowujcie wszystkie karty pocztowe, jakie otrzymaliście i które dają wam przyjemność. Zbierajcie darmowe karty pocztowe reklamowe, które Wam się podobają. Jeżeli kupujecie pocztówki, mają one taką wartość handlową, jaką chcecie im przypisać w momencie nabycia. Prosta rada: jeżeli w obliczu odkrytej karty pocztowej wyceniacie swoja przyjemność na 1 EUR, pocztówka ta zawsze dla Was będzie warta 1 EUR. Jeżeli uważacie, że będziecie mieli 10 EUR przyjemności, kupcie ją za 10 EUR itd.
Podaż, popyt, rzadkość (realna lub domniemana), stan zachowania, wartość sentymentalna, wartość dokumentalna, historyczna czy artystyczna, notowania informatorów – bierzecie wszystkie te elementy i wkładacie do czarodziejskiego kapelusza. Poruszacie energicznie, wypowiadając kilka kartofilskich zaklęć i otrzymujecie wynik w postaci ceny.
Jednocześnie, na cenę tę w ostatniej chwili wpłynie wartość subiektywna, którą sami Wy – kolekcjonerzy podświadomie planujecie dla obiektu Waszych pragnień! I właśnie to ta wartość subiektywna zależy jedynie od Was.

_____
Artykuł źrółowy TUTAJ

Skany pocztówek pochodzą częściowo z ze strony Musee de la Carte Postale, wszystkie pocztówki, gdzie ma to miejsce, zostały stosownie opisane.

Gdy wysłałam maila do autora artykułu z prośbą o zgodę na jego opublikowanie w j. polskim, pan Christian odpowiedział mi uprzejmie, jednocześnie dodając kilka ciekawych uwag od siebie, tak na szybko. Ponieważ są to uwagi ciekawe, tutaj cytuję fragment jego listu „Nawiązując do artykułu „ wartość handlowa pocztówek kolekcjonerskich”, napisałem go około 10 lat temu. Dzisiaj, wypadałoby wykonać analizę sprzedaży w Internecie, gdyż jest to zapewne największy regulator w zakresie cen. Jakkolwiek, występuje oczywiście fenomen mody, który pojawia się i znika, jak na przykład, pewni ilustratorzy lub motywy typu „psie zaprzęgi” lub „demonstratorzy niedźwiedzi”. Wystarczy tylko dwóch kupujących, którzy pragną tej samej pocztówki, aby osiągnęła ona bardzo wysoką cenę. Jeżeli ta sama karta pojawi się później, możliwe, że nie będzie interesowała już nikogo. Jak udało mi się stwierdzić, dla kolekcjonera jedynie interesujące są te pocztówki, których on jeszcze nie ma.  Gdy już je nabędzie, polowanie dobiega końca i zainteresowanie ponownie spada. Jest oczywiście wiele innych przyczyn, które decydują o cenach pocztówek. Obecnie można zostać prawdziwym koneserem, zwyczajnie surfując po stronach typu Delcampe.** 

**O wycenie pocztówek przy pomocy serwisów delcampe i ebay pisałam TUTAJ

Reklamy

Wszystkim życzę Wspaniałego Dania !

 

Poniżej 2 stare pocztówki niemieckie do filmu z Marlene Dietrich & Harry Liedtke   „Ich küsse Ihre Hand, Madame” ….

Całuję Twoją dłoń Madame i marzę, żeby to były jej usta ….

Marlene Dietrich & Harry Liedtke w filmie "Ich küsse Ihre Hand, Madame"

Marlene Dietrich & Harry Liedtke w filmie „Ich küsse Ihre Hand, Madame”

Marlene Dietrich & Harry Liedtke w filmie "Ich küsse Ihre Hand, Madame"

Marlene Dietrich & Harry Liedtke w filmie „Ich küsse Ihre Hand, Madame”

Od dawna trapi mnie uczucie komercyjnego przesytu, które nasila się szczególnie w takich okresach jak Święta lub wydarzenia okolicznościowe typu imieniny, urodziny, chrzciny etc. To uczucie pewnie wielu nie jest obce. Nie chodzi o to, że człowiek wszystko już ma, ale o to, że wszystko ze sklepowych witryn, mimo że wygląda niemal dokładnie tak samo i pochodzi niemal wyłącznie z jednego źródła, stara się udawać – NAJLEPSZE, NAJNOWSZE, NAJODPOWIEDNIEJSZE dla Ciebie. Kalosze straszą kolorami, ciuchy rwą się z wieszaków, by Cię złapać, regały walczą o Ciebie.  Niestety, jeżeli zakupy nazywa się czasem „łowami”, to myśliwymi już dawno przestali być klienci. Jak dawno ? – nie wiem…może gdzieś w PRL-u.

Naprawdę przyprawiające uczucie przesytu i niespełnienia dopadać mnie zaczęło ostatnio przed Świętami Bożego Narodzenia, kiedy jak zwykle TRZEBA coś było kupić. Dużą miałam zagwozdkę z kartkami świątecznymi. Co roku mam z resztą wygląda ona podobnie  – szukam pięknych, niezwykłych kart, oczywiście BEZ ŻYCZEŃ wypisanych na gotowo, bo lubię naskrobać coś od siebie (grafomania wrodzona, nieuleczalna). Pytanie numer jeden 1. na co postawić?  – czy na a.  – motywy bardziej „religijne”, najczęściej mniej atrakcyjne wizualnie, tańsze, ale wytworzone w Polsce i najczęściej dostępne głównie na poczcie, czy też może na b.  – wypasiony złoto perłowy karnet z mikołajem, reniferami i choinką, dostępny w dobrym papierniczym lub saloniku prasowym. Opcję c. wykluczam z zasady, bo oznaczałaby konieczność nabycia jakiegoś ultra nowoczesnego karnetu designerskiego made in Poland, ale z wzorem odbiegającym tego, co zazwyczaj kojarzymy z  Bożym Narodzeniem. To było pierwsze pytanie. Drugie pytanie numer 2. brzmi – czy ja pamiętam, czy ja już tej kartki nie wysyłałam przypadkiem w zeszłym roku? Nie chciałabym się wyróżnić w albumach bliskich nadmiarem identycznych kartek wysyłanych notorycznie w grudniu.  No przesadzam trochę. Wybieranie kartek w salonikach prasowych, co mogłoby dziwić, sprawia mi wiele przyjemności. Lubię stać przed ścianą kart i obmyślać dla kogo będzie „ta”, a dla kogo „tamta”.  To dużo fajniejsze niż głowienie się nad wyborem prezentów.

W tym roku chciałam zrobić w kwestii kartek coś wyjątkowego  – i zrobiłam. Postanowiłam niektórym osobom przesłać kartki, jakich nie można kupić w zwykłym sklepie, a już na pewno nie przypłyną kontenerem z Azji. Jakie były moje wymagania w tym roku ? Kartka powinna być 1. piękna, 2. robiona ręcznie, 3. wykonana w Polsce. Takie rzeczy u nas można kupić – ręcznie robione kartki świąteczne (wyglądały naprawdę cudownie) nabyłam na stronie pakamera.pl. Nie jest to jedyne miejsce, ale dla mnie było tam najwygodniej z uwagi na duży wybór. Aniołki z perełkami, wstążkami, uśmiechnięte krasnale, Mikołaje, otwierane okienka, drzwiczki, wycinane renifery, śnieg (niemal jak prawdziwy), brokat, elementy 3D, koronki, wszywki, guziczki ….. – zdolności drzemiące w naszym narodzie zapierają dech w piersiach.  Popularnie nazywają to „kitsch”, a ja kocham ten „kitsch”. Byłam zachwycona znalezionymi kartkami, złożonymi z wielu warstw i wykonanymi tylko na zamówienie. Koszt takiej kartki to ok. 12-30 zł, czas oczekiwania na wykonanie to ok. 1-2 dni, ale myślę że naprawdę warto,  szczególnie, że Święta nie są co tydzień, no i oczywiście, przecież nie musimy każdego obdarowywać także „cenną” kartką.

Poniżej 5 przykładowych kartek do nabycia na stronie pakamera.pl, właścicielem zdjęć i projektów:  http://www.pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm (jeżeli poszukujecie naprawdę PIĘKNYCH kartek, to serdecznie zapraszam do tej pani)

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

foto: pakamera.pl / użytkownk Dorota Mk pakamera.pl/dorota-mk-0_s12120099.htm

Te piękne kartki trochę mi przypominają stare pocztówki – książeczki, jak ta wydana w USA ok. 1911 roku :

1. pocztówka - rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

1. pocztówka – rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

2. pocztówka - rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

2. pocztówka – rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

3. pocztówka - rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

3. pocztówka – rozkładana, John Winsch, ok. 1911, USA

Kartki wydane przez Johna Winsch ‚a w Stanach Zjednoczonych są szczególnie piękne. Nie inaczej jest w przypadku tej wyżej pokazanej. Dlaczego? Oczywiście – kartka wyprodukowana w jedynym kraju na świecie, który przed I wojną światową wypuszczał podobne cuda – w Niemczech.

W tym miejscu, jeżeli już mowa o wyjątkowych i jedynych w swoim rodzaju pocztówkach,  przypomniało mi się, że przecież dawno, dawno temu też robiono pocztówki „samemu”.  Dzisiaj kolekcjonerzy raczej niechętnie patrzą na kartki robione samodzielnie, no chyba, że miała to być kartka wykonana przez jakąś sławną osobę.  Ja uważam, że kartki robione samodzielnie mają w sobie coś romantycznego  i niezwykłego – robi się je obecnie, robiło się i dawniej. Tak, tak, nawet wtedy, gdy wzorów i pomysłów było pod dostatkiem. Tak się składa, że ludzie zawsze szukają czegoś nadzwyczajnego, niepowtarzalnego, a pasja tworzenia jest jedną z cech najbardziej charakterystycznych dla człowieka.  Zbieracze pocztówek pewnie często napotykają na takie „kwiatki” –

Ręcznie malowana pocztówka z obiegu pocztowego, Nowy Sącz, rok 1900 🙂 :

ręcznie malowana

Całkowicie ręcznie wykonana, malowana włącznie z rewersem pocztówka utrzymana w stylu Kirchner ‚owskim:

ręcznie malowa pocztówka a la Kirchner :) obieg 1905

ręcznie malowa pocztówka a la Kirchner 🙂 obieg 1905

rewers

rewers

Pomijając te stare, urocze „samoróbki”, bywały też takie kartki,  jak ta wg projektu Xavier ‚a Sager ‚a, barwiona akwarelami; mój egzemplarz jednak ucierpiał i część farby nieszczęśliwie spłynęła:

Xavier Sager, 1919, pocztówka z cyklu  "Paryskie fantazje w akwareli"

Xavier Sager, 1919, pocztówka z cyklu „Paryskie fantazje w akwareli”

Giovanni Meschini, ręcznie barwiona kartka w technice „pochoir” (na odwrocie „dipinta a mano”) :

Giovanni Meschini, włoska pocztówka malowana ręcznie, "pochoir"

Giovanni Meschini, włoska pocztówka malowana ręcznie, „pochoir”

Jak się okazuje, niemałą fabryką pół-amatorskiego rękodzieła (spółdzielnie i nie tylko) były czasy PRL-u, kiedy potrzeba była płodną matką wielu wynalazków. Czasem lepsze, czasem gorsze egzemplarze z tamtego okresu spotykam. Większości nie jestem w stanie zatrzymać, ale obrazki niektóre chwytają za serduszko.  Nawet jeżeli niektóre mi nie bardzo się podobają, pocieszam się, że to robota jednostkowa, polska, ręczna.

Ręcznie malowana kartka z czasów PRL, ok. 1950-1970

Ręcznie malowana kartka z czasów PRL, ok. 1950-1970

Ręcznie malowana kartka z czasów PRL, ok. 1950-1970

Ręcznie malowana kartka z czasów PRL, ok. 1950-1970

Mam wrażenie, że dzisiaj wiele osób nie potrafi docenić uroku rękodzieła. Wydaje się, że to co kupione w sklepie, fabrycznie zapakowane w złotko i wstążeczkę,  jest lepsze; no i przecież nie wypada dać na prezent czegoś, co było zrobione „samemu”. Dla mnie nic bardziej błędnego.  Rzeczy stukanych na chińskiej prasie w milionach egzemplarzy nie możemy wyrugować z naszej codzienności, ale niektórym, wyjątkowym chwilom można czasem pozostawić furtkę fantazji i beztroski, by dostrzec rzadkość zaklętą w niepowtarzalności. Dlatego TAK- dla kartek ręcznie robionych, TAK – dla aniołków struganych w drewnie, TAK – dla samodzielnie wyklejanych scrapbooków, TAK – dla osobiście przygotowanych ozdób choinkowych. *)

Najlepsze prezenty to te od serca.  Krawat czy perfumy każdy z nas przecież może sobie kupić sam.

*) A skąd na to wziąć czas? To już inna bajka …..

W przedświątecznym zamieszaniu natknęłam się przypadkiem na wspaniały zestaw pocztówek artystycznych, będących reprodukcjami wykonanych niegdyś ręcznie przez Wisławę Szymborską kartek .  Zestaw składa się z 12 pocztówek,  elegancko opisanych i, jak za dawnych czasów, zapakowanych w uroczą tematyczną kopertę.  O czym traktują kartki? To zabawne, humorystyczne kolaże, połączenie błyskotliwego dowcipu poetki, surrealistycznego sztychu i  magazynowych wycinanek, z których powstały prawdziwe, małe skarby. Teraz, dzięki połączonym wysiłkom właścicieli zbiorów, Fundacji Wisławy Szymborskiej oraz Empiku mogę tymi skarbami cieszyć się i ja.

Uważam, że wydanie tych pocztówek to wspaniały pomysł;  z pasją poetki do samodzielnego tworzenia kartek byłam zaznajomiona już wcześniej ( patrz: „Wisławy Szymborskiej dary przyjaźni i dowcipu„), ale teraz sama mogę reprodukcje tych dziełek wysłać tu  i tam, co jest dla mnie dużą przyjemnością. Na pewno wszystkie te pocztówki, prędzej czy później,  będą wyekspediowane w ramach Postcrossingu do obywateli obcych landów, aby dumnie nieść dobrą nowinę  i rozpowszechniać wiedzę o polskiej sztuce i kulturze. Ha, jak czytamy na obwolucie tej kolekcji, „…Empik Art Unlimited  przyczyniają się do popularyzacji polskiej sztuki i kultury…”.  Jestem przekonana, że  popularyzacja szufladowa  nigdy nie będzie lepsza od tej aktywnej,  wspieranej przez najpopularniejszą chyba usługę pocztową.

Poniżej prezentuję skany pochodzące ze wspomnianego zbiorku – to naprawdę solidna dawka kulturalnego humoru.

Polecam wszystkim – nie tylko Postcrosserom!

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej -  reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

„dostawa prosto do domu” Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej – reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej -  reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

„5 lat gwarancji „Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej – reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej -  reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

„seks to prywatna sprawa” Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej – reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej -  reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej – reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej -  reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

„tancerka ” Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej – reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej -  reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej – reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej -  reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.

Pocztówkowe Wyklejanki Wisławy Szymborskiej – reprodukcje wykonanych ręcznie przez poetkę kartek, wydane przy współpracy Empiku oraz Fundacji Wisławy Szymborskiej.