Dwa dni temu znalazłam w mojej skrzynce awizo i myśląc, że to coś ważnego, pobiegłam na pocztę mimo późnej pory. Odstałam słuszne 5 minut i w okienku okazałam dowodzik oraz awizo. Miła Pani na podstawie okazanych dokumentów wydała mi list polecony zaadresowany przez Pocztę Polską i opieczętowany jako „sprawa służbowa”.  Z zaciekawieniem, natychmiast po odejściu od okienka otworzyłam kopertę, aby tam znaleźć kolejne awizo …tym razem informujące mnie o tym, że nadana przeze mnie kilka tygodni paczka czeka na mnie na poczcie i jak jej nie odbiorę to mi ją odeślą do Koluszek (ach te „Koluszki”  – słyszę o Koluszkach od dziecka! Obok Warszawy  i Krakowa to najczęściej mi się o uszy obijająca nazwa miejscowości w Polsce🙂.  Stanęłam jak wryta – przed chwilą dawałam w okienku jedno awizo, żeby dostać list od Poczty, a w liście drugie awizo, które informuje, że mam paczkę do odbioru!!! Najgorsze, że odeszłam już od okienka, a za mną wielka kolejka się ustawiła na 10 sztuk żywego człowieka, albo nawet więcej. Przyjęłam więc bojową postawę i z ręką na boku ustawiłam się obok załatwianej właśnie klientki. Na szczęście udało mi się bez problemów podejść do przed chwilą opuszczonego okienka i wytłumaczyć pani asystentce, że wydała mi list z awizem, a tak naprawdę, to powinnam dostać paczkę, o której mowa na tymże świstku. Musiałam klika razy powtarzać o co mi chodzi, bo sprawa kuriozalna, na szczęście pani miła była i w końcu zrozumiała i zareagowała wiele znaczącym uśmiechem na wieść o takim sposobie doręczania korespondencji służbowej dotyczącej odbioru paczek zwrotnych nie podjętych przez adresata. Wszystko się skończyło happyendem, z wielkim żalem rozstałam się z kwotą 12 PLN i poszłam szczęśliwie do domciu.  Gdy już ochłonęłam pomyślałam, że przecież mamy okres wakacyjny – urlopy, a gdy normalni pracownicy pocztowi w wakacje jadą na urlop to zastępują ich praktykanci i stażyści, a tym różne pomysły przychodzą do głowy, więc awizo w liście poleconym nie powinno zbytnio dziwić.  Tak się akurat składa, że to nie pierwszy raz takie cuda latem się zdarzają. W zeszłym roku było znacznie mniej wesoło, bo mój rejon dostał listonosza na zastępstwo, co to nie mógł mojego lokalu się doszukać i wtedy się działo. Szkoda tylko, że znaczka nie nalepili ładnego, tylko załatwili tę służbową sprawę paskudną pieczątką. A fe!

No i żeby nie było, tak mi się skojarzyło …Poczta listy pisze, zwykłe, polecone ….