W życiu ważne są tylko chwile! A przedpołudniowe chwile, spędzone pracowicie na szperaniu w stosach pocztówek na Warszawskim Kole upłynęły mi szczególnie przyjemnie, nawet mimo potwornego zimna, które kazało mi co chwilę chować paluchy w rękawiczki. Wczorajsza niedziela była wprost rewelacyjna pod względem zakupów pocztówkowych. Zakupy nie były wielkie, ale za to jakościowe, przynajmniej jak na moje standardy. A to było dla mnie zaskoczenie, gdyż już dawno nie spotkałam tam, na Kole,  niczego godnego uwagi i w odpowiedniej cenie. Z tego powodu mogę stwierdzić, że ten „post” opłacił mi się.  Efekt moich niedzielnych łowów jest uwidoczniony na poniższych skanach.  Jest to dokładnie 5 pocztówek. Najpierw podeszłam do stoiska pana, który zawsze wokół siebie ma porozkładane albumy i pudełka z kartkami. To miły pan, który zawsze też ma kogoś pod ręką, z kim gaworzy i gaworzy, dzięki temu klient, jak ja, unika niepotrzebnej uwagi ze strony sprzedawcy i może się zatopić spokojnie w papierkach. Dwóch pudełek wyszperałam dwie najciekawsze pocztówki – diabełka, co karci mało grzeczną dziatwę oraz zielonoświątkową pocztówkę niemiecką, która trzymana „pod światło” ukazuje oczom patrzącego nowe, ukryte elementy. Miły pan ma także miłe ceny – za dwie kartki zapłaciłam dokładnie 5 zł. Cena podwójnie śmieszna, dla mnie tym bardziej, że na początku spytałam uprzejmego sprzedawcę po ile są kartki, na co otrzymałam odpowiedź ” po 5 zł”. Świetnie, pomyślałam, a za chwilę się okazało, że za 5 zł to dostanę nawet 2 sztuki. Fajna promocja – tak lubię!

Na innym stoisku nabyłam 3 pocztówki z Japoneczkami wg prac Zofii Chiostri, jednej z najbardziej zasłużonych artystek dla pocztówki art deco.  Japoneczki były na 2 sąsiadujących stronach albumu i szczerzyły do mnie zęby rozkosznie – aż dziw bierze, że nikt ich do tej pory nie wypatrzył. Japoneczki art deco były po 10 zł , ale na prośbę dostałam rabat od całości zakupu  w wysokości 10% – dobre i to. Cena fantastyczna, pocztówki – miodzio. Szczęśliwa, nie szukając więcej rarytasów, udałam się na zasłużone zakupy do galerii handlowej, która po rozkoszach szperania w pocztówkowych skarbach, przyprawiała mnie o mdłości, przez co niedzielne zakupy rychło zakończyłam.

Oby więcej takich niedziel!

Stare pocztówki zakupione 18 listopada – 3 x Chiostri, diabełek i chromolitograficzna pocztówka „gegen Licht”.

Reklamy