Latest Entries »

Wojna to nie zabawa, ale kto powiedział, że na wojnie się nie można bawić  ? Ofensywny generał z prawdziwego zdarzenia, potrafi przeprowadzić generalne natarcie tak na polu bitwy, jak i w sypialni. I żadna panna nie powinna mieć mu tego za złe. Opierać się jednak trzeba, dla fasonu, i żeby koleżanki nie gadały.   I na tym właśnie skupia się ilustracja ujęta na pocztówce z czasów I Wojny Światowej, którą trzymam w ręku.  Zabawne,  nie pozbawione pikantnego, acz subtelnego dowcipu grafiki autorstwa Xavier’a Sager’a pocieszały walczących o ojczyznę 100 lat temu żołnierzy.  Uśmiech, ciepło drugiej osoby i odrobina zapomnienia były na wagę złota w momentach trwogi i niepewności o dzień kolejny,  zdrowie bliskich, gdy widmo śmierci i niewoli wisiało nad wszystkimi.

Dzisiaj chyba inaczej się przyglądamy tym obrazkom. Ja osobiście widzę w nich frywolne żarty, zabawę, dowcip autora i nigdy nie przemijającą modę na erotykę.

Xavier Sager - ofensywa generalna czy generał ofensywny .....?

Xavier Sager – ofensywa generalna czy generał ofensywny …..? – stara pocztówka francuska z serii „Wojna w Koronkach”.

Miniaturowe dzieła sztuki Sager’a zawsze mają nam coś do powiedzenia. Nie są to po prostu puste, ozdobne damy w strojnych sukniach, czy przystojni panowie w wystawnych samochodach – każda postać ujęta na tych kartkach gra jakąś rolę.  To teatr – szyderczy, cyniczny, groteskowy spektakl, satyra na współczesność pełną pozorów i parawanów, za którymi się kryją jej bohaterowie.  Bardzo polecam pocztówki Sager’a – są piękne, finezyjne i naprawdę świetnie wyglądają w albumie.

piękna japońska pocztówka  z początku XX wieku, Zachód słońca Inland sea akashi

piękna japońska pocztówka z początku XX wieku, Zachód słońca Inland sea akashi

Zachody słońca są, wg Le Figaro ,  ponoć  motywem najczęściej spotykanym na kartach pocztowych. Nie mam żadnych danych, żeby z tym twierdzeniem polemizować, jednak zawsze miałam wrażenie, że znacznie popularniejszym motywem są kwiaty, chociaż ze względu na ilość samych kart okolicznościowych (imieniny, urodziny, ślub), gdzie flora jest nieodłącznym składnikiem wizualnym. Zachody słońca jako takie  nie wydają się być dzisiaj przedmiotem specjalnego zainteresowania ze strony kolekcjonerów pocztówek, chociaż na pewno cieszyły się i  cieszą nadal powodzeniem wśród turystów wysyłających znajomym życzenia z wakacji. Bez względu na to, na pewno są przez zbieraczy poszukiwane konkretne pocztówki z określonych miejsc, gdzie zachód słońca jest jednym z elementów estetycznych.

pocztówka ok. 1911, zachód słońca Island Thunder Storm At Sunset Lake Champlain

pocztówka ok. 1911, zachód słońca Island Thunder Storm At Sunset Lake Champlain

Niezaprzeczalna uroda zjawiska, jakim jest zachód słońca jest na pewno wielką zachętą do zbierania pocztówek go przedstawiających.  Osoba decydująca się na taki krok bez wątpienia może liczyć na nieprzebrany ocean dostępnego materiału, a tym samym ogromną frajdę z zabawy.  Zaletą tych pocztówek jest ich stosunkowo niska cena, co pozwala na stworzenie imponującej kolekcji przy relatywnie niewielkim nakładzie finansowym. Do tego, z czasem dochodzą takie oto „smaczki” jak ten poniżej :

Rouen, Zachód Słońca,

Rouen, Zachód Słońca,

Kartka wzbudza pewne konsternacje, gdyż jej tytuł to „Rouen, zachód słońca” (z francuskiego  coucher = iść spać, zachód, soleil=słońce), a  przedstawia kloszarda zażywającego błogiego relaksu na chodnikach francuskiego Rouen. Samo zdjęcie pochodzi z ok. 1900 roku.  Czy to dowcip wydawcy, który może chciał w ten sposób upamiętnić drzemkę znanego w okolicy biedaka o nazwisku lub ksywce „Słoneczko”? Nie jest to jedyna pocztówka ilustrująca tę ciekawą scenkę, wszystkie jej kopie, wcześniejsze i późniejsze edycje noszą ten sam lub podobny tytuł. (źródło: link). Ta i wiele zagadek czeka na filokartystów – wystarczy zagłębić się w temat.

Tutaj link do galerii starych pocztówek z widokami zachodów słońca

A także inna galeria pocztówek z tym samym motywem:

Sunset over Arran from Marine Hotel TroonSunset in the Badlands Postcard_img774Bayou Sunset"Sunset on Manila Bay"SAN JUAN, P.R. RPPC - S. S. Carolina leaving Harbor at Sunset, San Juan, P. R. - Message on back identifies scene.Sunset,Inverlochy, Fort William
Lyme Regis Sunset from Church Cliff

Via Flickr:
pocztówki z zachodem słońca

Philip Boileau był amerykańskim ilustratorem, urodzonym jako syn francuskiego dyplomaty i Susan Taylor Benton – córki amerykańskiego senatora. Przyszedł na świat w Quebecu (Kanada) 7 czerwca 1963. Swoje wczesne życie spędził pomiędzy Kanadą, Ameryką i Francją, wykształcenie zdobył w Anglii, studiował także sztukę we Włoszech, gdzie poślubił swoją pierwszą żonę – rosyjską piosenkarkę, zmarłą kilka lat potem. Zanim w 1897 roku przeniósł się do USA, spędził trochę czasu w Europie. Mieszkał w Baltimore i Philadephii, gdzie poznał swoją drugą żonę – Emily Gilbert, a w roku 1902 przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie otworzył studio, a jego prace zaczęły zdobywać uznanie i przynosić handlowy sukces. W 1907 roku poślubił Emily Gilbert, studentkę dramaturgii. Zmarł na zapalenie płuc18 stycznia 1917 roku w Nowym Jorku.

Boileau był bardzo pracowitym artystą. Jego ilustracje były wszechobecne w Ameryce na początku dwudziestego stulecia. W Europie jego twórczość jest znana chyba głównie dzięki pocztówkom. Wedle różnych źródeł, istnieje od 100 do 200 rozmaitych wzorów kart pocztowych reprezentujących prace Philipa. Najwięcej pocztówek z przykładami jego malarstwa ukazało się pomiędzy 1905 a 1918 rokiem, nakładem Reihthal & Newman, New York. Jako ilustrator, oprócz pocztówek, współtworzył inne komercyjne projekty, ilustrując okładki pism (np. The Saturday Evening Post), reklamy, katalogi, kalendarze (The Osborne Company, Newy York), pudełka, plakaty i inne.

Kalendarz z pracą Philipe Boileau, wydanie The Osborne Company, New York, foto. rubylane.com

Kalendarz z pracą Philipe Boileau, wydanie The Osborne Company, New York, foto. rubylane.com

Kalendarz z pracą Philipe Boileau, wydanie The Osborne Company, New York, foto. rubylane.com

Kalendarz z pracą Philipe Boileau, wydanie The Osborne Company, New York, foto. rubylane.com

Do najbardziej prestiżowych prac należały okładki pism; do wspomnianego The Saturday Evening Post wykonał ich ponad 30 w latach 1907-1917. Inne ważne publikacje, dla których pracował to m.in. Collier’s, The Delineator, Everyweek, Holland’s, The Housewife, Ladies Home Journal, Ladies World. Na swoim koncie zanotował także okładki dwóch książek Contrary Mary (1914) oraz Mistress Anne (1917).

Jedna z okładek The Saturday Eveining Post; ilustracja jest także znana z pocztówek.

Jedna z okładek The Saturday Eveining Post; ilustracja jest także znana z pocztówek.

Artysta portretował głównie damy z wyższych sfer, wytworne i piękne kobiety w modnych, współczesnych strojach, młode dzewczęta. Jego portrety charakteryzują się nutką rozmarzonego romatyzmu, który można dostrzec zarówno w oczach niemal każdej przedstawianej przez niego niewiasty, jak również pastelowych, spokojnych kolorach. W pracach Boileau daje się też rozpoznać lekko impresjonistyczny sztych. Do wielu z jego najsłynniejszych portretów pozowała żona Philipa, Emily, co ujawnił opublikowany 19 stycznia 1917 w gazecie New York Times nekrolog.

Kolekcjonerzy pocztówek Boileau dobrze wiedzą, że artysta portretował także dzieci, chociaż już nie tak często jak młode dziewczęta. Portrety dzieci były publikowane zarówno na pocztówkach, jak i na okładkach magazynów, z którymi współpracował. Boileau wysłał portret swojego siostrzeńca – Clarence’a z 1911 roku do redakcji The Saturday Eveining Post. Na początku The Saturday Evening Post nie byli przychylni pomysłowi jego opublikowania, ale artysta miał już swoją renomę, toteż redakcja się w końcu zgodziła i praca ukazała się na okładce magazynu w 2012 rku. Tytuł „Youth/Young America” spotkał się z ciepłym przyjęciem publiczności.

The Saturday Evening Post, 1912

The Saturday Evening Post, 1912

Philip Boileau sportretował siostrzeńca, którego wizerunek został użyty na kartach pocztowych i okładce magazynu

Philip Boileau sportretował siostrzeńca, którego wizerunek został użyty na kartach pocztowych i okładce magazynu

Boileau wydaje się, przez wiele lat usiłował zdobyć uznanie dla swoich prac. Jego dobrą passę zapoczątkowała przeprowadzka do Nowego Jorku w 1902 roku, gdzie powstała słynna „Peggy”, otwierająca serię ilustracji ukazyjących wytworne damy, odmienne od tego, co się zwykło w tamtych czasach pokazywać. Słynna „Peggy” była w istocie portretem żony artysty – Emily, podobnie jak inne prace, w tym jego ulubiony portret „Sweetheart” z 1905 roku, który także stał się komercyjnym sukcesem.

"Peggy" słynny portret żony wykonany przez Philipe'a Boileau.

„Peggy” słynny portret żony wykonany przez Philipe’a Boileau.

"Sweetheart" ulubiony portret artysty, przedstawiający jego późniejszą żonę - Emily

„Sweetheart” ulubiony portret artysty, przedstawiający jego późniejszą żonę – Emily

„Dziewczęta Boileau” – czyli liczne obrazy, grafiki i rysunki młodych dam, wykonane prze Philipa, należą do najwspanialszych przedstawień amerykańskich kobiet z początku XX wieku.

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

"Sweetheart" ulubiony portret artysty, przedstawiający jego późniejszą żonę - Emily

„Sweetheart” ulubiony portret artysty, przedstawiający jego późniejszą żonę – Emily

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Strony z których korzystałam:

http://www.thephilipboileausociety.com

http://histclo.com/art/ind/b/art-boilp.html

http://www.vintageimagecraft.com/boileau.html

http://aboutcards.blogspot.com/2007/03/philip-boileau-postcard-artist-and-his.html/a>

Girl of My Dreams: A Collector’s Guide to Philip Boileau (Dziewczyna Moich Marzeń : Philip Boileau – Przewodnik kolekcjonera; zawiera reprodukcje prac artysty w pełnym kolorze, m.in. Pocztówki, plakaty, ceramikę, pudełka, reklamy etc.).

http://www.enchantmentink.com/boileau.php

Banja Luka jest miastem  w Bośni i Hercegowinie,  drugim z uwagi na liczbę ludności w kraju (ok. 237 tys. mieszkańców) / wikipedia /.

Oto kilka starych pocztówek z widokami miasta Banja Luka:

Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, stara pocztówka fot. delcampe.net

fot. delcampe.net

fot. delcampe.net

Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, stara pocztówka fot. delcampe.net

fot. delcampe.net

Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, stara pocztówka fot. delcampe.net

fot. delcampe.net

Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, stara pocztówka fot. delcampe.net

P.S.

ale to nie są żadne banialuki – sprawdźcie sami!

Wśród kolekcjonerów/zbieraczy pocztówek współczesnych daje się zauważyć pewien podział na zdecydowanych zwolenników pocztówek reklamowych (niektórzy np. tylko takie zbierają), oraz takich, którzy ich nie trawią.  Szczególnie się to rzuca w oczy na portalu Postcrossing.com, gdzie użytkownicy wyraźnie piszą, że  pocztówek gratisowych (reklamowych) nie życzą sobie, inni z kolei nadmieniają „że gratisowe mogą być”. Współczesna pocztówka reklamowa nie kojarzy się dobrze, bo zionie reklamą, której wszyscy mamy po dziurki w nosie i w uszach. Jeżeli poświęcamy się jakiemuś hobby dla relaksu, to dlaczego mielibyśmy być zmuszeni na dodatek łykać tanią reklamę „po godzinach”?  Nie bez znaczenia jest fakt, że pocztówki reklamowe, czy też gratisowe, są zazwyczaj niskiej jakości, słabe artystycznie, wykonane jakościowo oszczędnie, na słabym papierze.  W ten sposób, coś co teoretycznie miałoby firmom dać spodziewany efekt w postaci, zatrzymanego przez potencjalnego klienta souveniru, staje się rzeczą niepożądaną i ląduje w koszu. Wysiłek i pieniądze stracone. Nie zawsze tak jest – czasem zdarzają się także zaskakujące pozytywnie projekty reklamowe, jak opisany poniżej.

Pocztówki autorstwa Marie Korff, które zostały wydane w ramach kampanii promocyjnej niemieckiej marki odzieżowej Peek & Cloppenburg w roku 2008, są przykładem na to, że reklama może być piękna, może zachwycać, a gratisy nie zawsze muszą być naszpikowane tandetną reklamą.

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej "A Night before Christmas", autorka: Marie Korff, 2008

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej „A Night before Christmas”, autorka: Marie Korff, 2008

Kilka lat temu, odwiedzając jedną z warszawskich galerii handlowych w okresie przedświątecznym, zobaczyłam przed ” sklepem z ciuchami ” stojak z towarem, jakich mało. Były to oczywiście gratisowe karty pocztowe, którymi klienci się częstowali z tak wielką ochotą, że znikały w mgnieniu oka.  Z  tego powodu zabrakło dla mnie jednej z pocztówek, która należała do serii, a przedstawiała choinkę. Tylko się mogę domyślać dlaczego to właśnie  choinki najszybciej zabrakło,  jako najbardziej wyrazistego  symbolu świątecznego. Mniejsza o to; kartki które udało mi się przechwycić wprawiły mnie w zdumienie i wprawiają do dzisiaj. Po pierwsze, rzecz niebywałą,  na awersie brak jakiejkolwiek reklamy. To prawdziwa rzadkość, bo przecież , zgodnie ze starą zasadą, reklama powinna krzyczeć do odbiorcy. A tu jest inaczej, reklama się ukrywa, ale dyskretnie na rewersie, nie wadząc nikomu.

Rewers jednej z pocztówek z serii

Rewers jednej z pocztówek z serii

Awersy oczywiście odwołują się subtelnie do „zakupów” i „mody”, ale nie kłóci się to przecież z naszym postrzeganiem tematu.   Rzecz druga – szata graficzna. To oczywiście sprawa gustu, ale tak pięknie zaprojektowanych pocztówek tętniących kolorami, sercem i prawdziwą „magią świąt” nie widziałam w gratisach nigdy.  Pocztówki są prawdziwie artystyczne, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.  Nie tylko mam na myśli samego projektu malarki, przemycającego ducha marki P&C, nawiązań do wielkiego stylu, zachwycającego świata mody, który na chwilę przed  Świętami ukrył swe drapieżne pazury, by pokryć się nastrojową zielonością i rozbłysnąć czarem tysięcy światełek, ale także to, że patrząc na te kartki, stają mi przed oczami jak żywe obrazy nieśmiertelnych ikon stylu, jak Audrey Hepburn czy Grace Kelly.  Marie Korff spisała się moim zdaniem na medal.

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej "A Night before Christmas", autorka: Marie Korff, 2008

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej „A Night before Christmas”, autorka: Marie Korff, 2008

Trzecia sprawa – wykonanie.  Jakościowy, sztywny karton, żywe kolory, mieniący się brokat na każdej sztuce –  te wszystkie elementy, których nie sposób oddać w tej chwili skanując pocztówki, były dla mnie wielką niespodzianką.  Pocztówki są ładnie opisane na odwrocie, ponumerowane i sygnowane.  Takie poważne podejście do tematu nie powinno może dziwić, gdyż Peek&Cloppenburg to marka niemiecka, a w jakim innym kraju na świecie powstawały kiedykolwiek lepsze i piękniejsze pocztówki, jak nie w Niemczech ? (Tutaj cichutko przypominają mi się jeszcze całkiem niezłe produkcje włoskie z okresu Art Deco). Nie jestem autorytetem w tym temacie, ale omawiana seria  to kolejny przykład na to,  (obok innych, także współczesnych) że Niemcy były i są nadal duchową stolicą karty pocztowej. Bez względu na to gdzie karta pocztowa powstała, gdzie była pierwszy raz wysłana, lub gdzie wysłano ją w największych ilościach, to niemieckim pocztówkarzom się należą wszelakie wieńce laurowe.

Koci, stylowy akcent świąteczny ;) jakże uroczy… – nie kochać w taką noc to grzech. 

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej "A Night before Christmas", autorka: Marie Korff, 2008

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej „A Night before Christmas”, autorka: Marie Korff, 2008

O pocztówkach współczesnych, reklamowych i darmowych, pozornie bezwartościowych i niegodnych uwagi będę jeszcze wspominać przy różnych okazjach.

Więcej pocztówek z serii świątecznej P&C można obejrzeć tutaj:

Pocztówki Reklamowe Peek & Cloppenburg 2008 – 1

Pocztówki Reklamowe Peek & Cloppenburg 2008 – 2

Fornasetti PlatesFornasetti T&V Platesfornasetti iiifornasettifornasetti face ATCs for swap bot-unavail.Fornasetti girls for losy
found recently some Fornasetti friends...Fornasetti designsFornasetti BadFORNASETTI PLATESFORNASETTI CREAM SUGARPiero Fornasetti
Piero Fornasetti

Piero Fornasetti Lina Cavalieri, a gallery on Flickr.

Lina Cavalieri była śpiewaczką operową i artystką.  Jej wizerunek był wielokrotnie wykorzystywany na starych kartach pocztowych, których przez długi okres czasu była wdzięcznym tematem.

stara pocztówka rosyjska

stara pocztówka rosyjska

Lina Cavalieri, Thais - stara pocztówka

Lina Cavalieri, Thais – stara pocztówka

Wesołego Alleluja!

Wielkanocna pocztówa z USA, 1907

Wielkanocna pocztówa z USA, 1907

Pomyślicie, że mój temat jest dzisiaj nie na temat ? No to się mylicie.  Powódów jest przynajmniej kilka, a jeden z nich to taki, że podobnych kopert, jak ta poniżej,  zebrałam (nie kolekcjonując ich )  już przez ponad dekadę mały stosik: Oto bohaterka dzisiejszego niepoważnego pisania :

intrum justitia

Nie, nie, nie – to nie jest tak jak myślicie :) Długów nie mam („tylko winny się tłumaczy”), ale z godną podziwu nieregularnością od lat znajduję podobną korespondencję w mojej skrzynce. W mojej skrzynce, tzn. adresowaną na mój adres, ale nie do mojej osoby. Oczywiście, cudzej korespondencji nie powinno się ruszać, ale sprawa dla mnie jest tak zabawna, że dawno zapomniałam o konwenansach.  Zacznijmy od początku.

Jakąś dekadę temu, gdy przeprowadzałam się do nowego mieszkania, na mój adres zaczęły przychodzić wezwania do zapłaty od Telekomunikacji Polskiej S.A.., adresowane imiennie do nijakiego pana Tadeusza Bombki (imię i nazwisko umyślnie zmienione na cele tego postu).  Okazuje się, że p. Tadeusz Bombka mieszkał tam zanim ja się wprowadziłam, a że mu się niestety tak przytrafiło, że wg relacji sąsiadów, odszedł kilka miesięcy wcześniej, musiał zostawić po sobie widocznie jakieś „niedokończone” sprawy. Ponieważ otrzymywanie wezwań, nawet cudzych, nie należy do rzeczy przyjemnych, zwróciłam się do TP S.A. , aby zaprzestali przysyłać korespondencję p. Tadeusza Bombki do mnie. Przyczynę prośby także uzasadniłam, jak sądzę należycie, faktem, że p. Bombka już niestety nigdy nie będzie mógł zapłacić wymagalnej kwoty, chyba około 20-30 zł, jeżeli dobrze pamiętam.  Zdziwiłam się, gdy jakiś czas później zaczęłam dostawać kolejne wezwania, tym razem od firm windykacyjnych, które metodą „kija i marchewki” próbowały odzyskać kilkadziesiąt zł od nieżyjącego pana Tadzia. Za każdym razem tłumaczyłam takim firmom pisemnie, że p. Bombka tu nie mieszka, nie żyje i nie zapłaci, żeby poszukali gdzie indziej i mnie już więcej podobnymi pismami nie molestowali. Za każdym razem otrzymywałam jednak kolejne wezwania od innych firm, które stosując różne metody persfazji pisemnej starały się  dopiąć swego. I tak było tych firm już kilka, a ostatnią z nich jest właśnie Intrum Justitia, która od poprzedniego windykatora otrzymała p. Tadzia Bombkę jako bonus w pakiecie „długów nieściągalnych”. I tak biznesik się kręci –  P. Tadeusz Bombka już nie jest już wśród nas od ponad 13 lat, ale jego dług jest wiecznie żywy, stanowiąc przedmiot nieustającego „rynkowego obrotu wierzytelnościami’, dzięki czemu wspomniany obywatel, podobnie jak pewnie tysiące mu podobnych, przedłużył swoje życie, może nie cielesne, ale na pewno duchowe, zakorzeniając o sobie pamięć w  duszach i umysłach nawet nie rodziny, ale osób postronnych, jak ja, które nawet nie miały przyjemności uścisnąć mu dłoni. „Człowiek żyje tak długo, jak trwa pamięć po nim.”

Fakt, że pan Bombka sprytnie zostawiając niezapłacone rachunki przedłużył sobie życie, jest tylko jednym z plusów dodatnich. Wyobraźmy sobie, że wierzytelność pana Bombki pracuje na nas wszystkich, zwiększając nieustannie PKB naszego pięknego kraju. Pracownicy firm windykacyjnych mają przecież zajęcie, piszą pisma, oddają je na pocztę, obracają długiem, przeszukują bazę danych – to się nie dzieje za friko. Doliczmy do tego jeszcze usługi pocztowe związane z dostarczeniem wszystkich wezwań, które przecież kosztują coraz więcej, a których sumaryczna wartość na przestrzeni lat już dawno przekroczyła kwotę samej należności. Zarabiają na tym także producenci papieru, tuszu do drukarek, elektrownie, drukarze eleganckich kopert. Sama koperta jest także piękna, na co należy zwrócić uwagę zbieraczy, i sama w sobie może stanowić przedmiot zainteresowania na rynku kolekcjonerskim (a sprzedają się w necie takie kopertki z obiegu, sprzedają).  Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w pewnym stopniu także WordPress na tym teraz zarabia, jakkolwiek jest to zarobek trudny do skwantyfikowania, przynajmniej dla mnie. Reasumując, korzysta finansowo na tym cała biurokratyczna maszyneria i nie tylko, co może nie jest takie złe, bo w końcu ludzie mają pracę, co chyba nie należy postrzegać jako coś nagannego.  W ten sposób nieumyślnie wytworzony dług pana Bombki może jeszcze długie lata pracować na polepszenie naszego Produktu Krajowego Brutto, chociaż sam w sobie jest nieściągalny i debatowanie nad nim wydaje się śmieszne.  Ujmując to inaczej, w pewnych określonych okolicznościach, robiąc rzeczy bez sensu (lub pozornie takiego sensu pozbawione), można zarabiać pieniążki, zjawiskom o negatywnym ładunku, nadając nowego, pozytywnego wydźwięku.  Czyż ekonomia nie jest fascynująca !? 

Tak więc pamiętajcie Kochani, jeżeli kiedyś Wam się przydarzy nie zapłacić jakiegoś rachunku i nie będziecie mogli zasnąć wiedzeni wyrzutami sumienia, to możecie być niemal pewni, że dla równowagi, powszechnie występującej we wszechświecie, gdzieś tam są ludzie  i instytucje, które pewnie ten fakt mogą obrócić na korzyść swoją (pośrednio, może także Waszą!), przez co tak powstały dług, spłaca się w pewnym sensie sam, bez konieczności angażowania środków.

Na koniec muszę jeszcze przytoczyć słowa pewnego młodego, rzutkiego prawnika ( a słowa te bez wątpienia cisną się na usta przedstawicieli wielu zawodów, jak chociażby lekarze)  - „Nieszczęście naszych klientów, jest naszym błogosławieństwem „. 

Do niezwykle ciekawych należą pocztówki – „bajarki”, które poukładane w serie np. 6, 9 lub więcej, opowiadały jakieś historyjki, których kolejne odcinki prezentowane były na poszczególnych egzemplarzach należących do kolekcji.  Często były to historyjki o humorystycznym zabarwieniu. Nadawcy kupowali często całą serię i wysyłali kolejne sztuki do adresatów, aby ci mogli zebrać całość i umieścić w albumie. W złotej epoce karty pocztowej była to popularna zabawa, dzięki czemu dzisiaj, można niekiedy spotkać albumy wypełnione takimi seriami, które w stanie nienaruszonym przetrwały do naszych czasów.  W Polsce pewnie rzadziej można spotkać takie przypadki, ale np. we Francji takich rodzynki wciąż jeszcze występują na aukcjach.

Poniższe pocztówki wydane zostały na początku XX wieku i należą do francuskiej serii kart pocztowych  o intrygującym  tytule Samobójstwo („Le Suicide”). Seria prezentuje w telegraficznym skrócie sposoby pożegnania się ze światem żywych, podając przykłady tradycyjnych, powszechnie znanych metod popełniania samobójstwa jak otrucie, powieszenie, utopienie,  postrzelenie oraz wyższość nowoczesnej techniki w tym względzie nad tymi wymienionymi. Bohaterem krótkiej opowieści jest sponiewierany przez codzienność (zdradzony!) jegomość, któremu życie obrzydło i chciałby je sobie co prawda odebrać, ale decyzja o właściwym popełnieniu tego czynu nie może zostać podjęta nazbyt pochopnie. Dżentelmen jest wybredny, deliberuje nad rozmaitymi ewentualnościami, aż ostatecznie decyduje się na jedną z nich, najlepszą, bo szybką i skuteczną.

1. Samobójstwo. Zdradzony? Życie jest mi ciężarem …..

(samobójstwo 1)

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii "Le Suicide", wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii „Le Suicide”, wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com


2. Trucizna? To naprawdę brzydko pachnie.

(Samobójstwo 2)

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii "Le Suicide", wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii „Le Suicide”, wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com


3.  Sznurek ? Wisząc, nie wygląda się zbyt ładnie

(samobójstwo 3)

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii "Le Suicide", wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii „Le Suicide”, wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com


4. Woda? Nigdy nie próbowałem

(samobójstwo 1)

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii "Le Suicide", wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii „Le Suicide”, wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com


5. Kulka? Czasem się pudłuje

(samobójstwo 5)

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii "Le Suicide", wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii „Le Suicide”, wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com


6. Ah! (Metro) …..szybko i pewnie

(samobójstwo 6)

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii "Le Suicide", wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com

Samobójstwo dawniej. Szybko i skutecznie. Pocztówka z serii „Le Suicide”, wydanie Charles Colas, źródło: cparama.com

Adresat pocztówek, który otrzymywał stopniowo, kolejne części tej układanki, na pewno musiał być zaskoczony, że prawdziwym bohaterem lub tematem jej nie jest ani smutny Pan w garniturze, ani przepis na skuteczną śmierć, a ….nowo otwarte we francuskiej stolicy Metro.  Paryskie Metro zostało oddane do użytku w roku 1900 (w tym samym roku, kiedy miała miejsce Wystawa Światowa (l’Exposition universelle ) i było trzecim tego typu środkiem transportu w Europie, po metrze londyńskim i budapesztańskim.  Autorzy projektu  z wisielczym poczuciem humoru prezentują główne zalety nowoczesnego, paryskiego środka lokomocji – „szybko i pewnie:). Kartki pocztowe zostały wprowadzone w obieg i skasowane trzy lata później, w 1904 roku.

Seria prezentowanych tu pocztówek francuskich może być zarazem przykładem wysublimowanej reklamy, której sposób działania wykorzystywany jest do dnia dzisiejszego (zaintrygowanie odbiorcy, wywołanie u niego emocji, które powodują, że aktywnie śledzi on  kolejne sekwencje przekazu etc.) , jak i czarnego humoru, który na dawnych pocztówkach był nader powszednim zjawiskiem.

Skany kart pocztowych pochodzą z forum www.cparama.com

 

Ciekawa stronka, która wpadła mi w oko podczas jednej  z wieczornych wędrówek po internecie

http://www.rymanow-zdroj.pl/

Rymanów Zdrój na starej pocztówce (zrzut ekranu strony  rymanow-zdroj.pl )

Rymanów Zdrój na starej pocztówce (zrzut ekranu strony
rymanow-zdroj.pl )

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 5 010 other followers