Latest Entries »

Kiedyś aktorki i tancerki miały pod górkę.  Nie było takich możliwości obróbki fotografii, jak dzisiaj, nie było photoshopa i zapewne  wsparcie charakteryzatorów czy specjalistów od wizerunku było mniejsze niż dzisiaj.
Tym bardziej na uwagę zasługują damy, które mimo wszystkich tych utrudnień, 100 lat temu  promieniały wdziękiem, hipnotyzując urodą spektatorów.
Na pewno do takich wspaniałych kobiet o wyjątkowej urodzie należała aktorka i śpiewaczka operowa Lina Cavalieri, której nazwisko pewnie większości dzisiaj niewiele mówi.  Na przełomie XIX  i XX wieku, gdy jej popularność zbiegła się w czasie  z boomem na pocztówki, stała się ona jedną z najchętniej przez wydawców przedstawianych na kartach pocztowych artystek .  Powód był oczywisty – uroda daleko wykraczająca poza talenty sceniczne.
Kiedy dzisiaj patrzę na te stare zdjęcia Cavalieri, nie mam żadnych wątpliwości, że nieoficjalny tytuł „najpiękniejszej kobiety świata”, który jej wtedy nadano, był zupełnie zasłużony.  Aktorka miała wielbicieli na całym świecie nie tylko w USA, na zachodzie Europy, ale również w Rosji, skąd także pochodzi wiele pięknych kart pocztowych z jej podobizną. Lina Cavalieri nie jest może tak żywa w świadomości współczesnych, jak np. Mata Hari, jednak pamięć o niej nie zaginęła, i mam nieskromne wrażenie, że część tego sukcesu należy przypisywać wspaniałym pocztówkom, które stały się ambasadorkami wdzięcznej Włoszki, a także obecnym kolekcjonerom, którzy chętnie wyrywają te skarby ze szponów zapomnienia. Ilość i zróżnicowanie materiału, jaki przetrwał do dzisiaj,  są przy tym tak znaczne, że pozwala to na wysnucie wniosku, że sceniczna popularność gwiazdy na tamte czasy musiała być ogromna, może nawet porównywalna z tą, jaką cieszą się obecnie Rihanna czy Beyonce. Pamiętajmy, że nie było radia i telewizji, a karty pocztowe były na tamte czasy doskonałym medium, powszechnie dostępnym, dzięki któremu, każdy, bez względu na stan majątkowy, mógł skosztować sztuki, piękna, poezji.
Sama nie będąc znawczynią historii teatru i opery, nazwisko Cavalieri poznałam właśnie dzięki starym pocztówkom. Te przedstawiające Linę są naprawdę fenomenalne, a sylwetka śpiewaczki zapada głęboko w pamięć.  Z jednej strony, na pewno, karty pocztowe z Liną, podobnie jak i innymi upstrzonymi niewiastami, tancerkami, aktorkami, w typowych dla swojej epoki kapeluszach, piórach i pozach, należy zaliczyć do cieszącego się niezbyt dużym poważaniem wśród niektórych zbieraczy „kiczu”. Z drugiej strony, kicz to też przecież piękno, łatwe do przełknięcia przez każdego, proste w odbiorze, zrozumiałe i wszechobecne. Osobiście preferuję piękny kicz od ambitnej brzydoty.
Wypada wspomnieć, że magnetyczna uroda Cavalieri stała się inspiracją Piero Fornasetti ‚ego do tworzenia przedmiotów z jej wizerunkiem.  Kiedy Piero natknął się na śliczną twarzyczkę Liny w jakimś starym XIX-wiecznym magazynie, postanowił wykorzystać jej wizerunek do swoich projektów. Zaczął więc tworzyć i jak sam to określił  „nie mógł już przestać”.  W ten sposób śpiewacza operowa na nowo stała muzą i  natchnieniem – motywem wciąż powracającym w twórczości artysty.  Samych wariacji, gdzie motywem przewodnim była śpiewaczka miało powstać ponad 350.
W poniższej galerii niektóre dokonania Piero Fornasettiego:
Fornasetti PlatesFornasetti T&V Platesfornasetti iiifornasettifornasetti face ATCs for swap bot-unavail.Fornasetti girls for losy
found recently some Fornasetti friends...Fornasetti designsFornasetti BadFORNASETTI PLATESFORNASETTI CREAM SUGARPiero Fornasetti
Piero Fornasetti

Piero Fornasetti Lina Cavalieri, a gallery on Flickr.

Artystka zginęła w trakcie bombardowania przez Aliantów w lutym 1944 roku w swoim domu na przedmieściach Florencji.

Lina Cavalieri - najpiękniejsza kobieta świata na dawnej pocztówce

Lina Cavalieri – najpiękniejsza kobieta świata na dawnej pocztówce

moja ulubiona pocztówka z Liną Cavalieri

moja ulubiona pocztówka z Liną Cavalieri

Lina Cavalieri, Thais - stara pocztówka

Lina Cavalieri, Thais – stara pocztówka

Lina Cavalieri - pocztówka z serii karty do gry

Lina Cavalieri – pocztówka z serii karty do gry

stara pocztówka rosyjska

stara pocztówka rosyjska

Pocztówka rosyjska - banknto 500 rubli z Liną Cavalieri

Pocztówka rosyjska – banknot 500 rubli z Liną Cavalieri

Lina Cavalieri - najpiękniejsza kobieta świata na dawnej pocztówce

Lina Cavalieri – najpiękniejsza kobieta świata na dawnej pocztówce

Poniżej galeria dawnych pocztówek przedstawiających piękną Cavalieri. Miłego Oglądania :)

Lina CavalieriLina CavalieriLina CavalieriLina CavalieriLina CavalieriLina Cavalieri
Lina CavalieriLina CavalieriLina CavalieriLina CavalieriLina CavalieriLina Cavalieri
Lina CavalieriLina CavalieriLina CavalieriLina Cavalieri

Vintage Postcards Lina Cavalieri Stare pocztówki, a gallery on Flickr.

Na dobry koniec posłuchajmy jeszcze uroczego głosu Liny, „Maria Marì” piosenka neapolitańska w wykonaniu artystki”

Jak wytłumaczyć komuś co czujesz, gdy patrzysz na kawałek papierka? Nie jakiś tam, ale „ten konkretny”, na który czekałeś latami. Temperatura niebezpiecznie wzrasta, krew się gotuje, puls szaleje, brakuje powietrza i ….nagle błogi spokój. Udało się – papierek kupiony  – jest twój.  Dzikie, nieszkodliwe szaleństwo – to zapewne coś więcej niż tylko wypełnianie luk w domowym albumie.

Marlena był osobowością magnetyczną, fascynującą i pozostała niezapomnianą do naszych czasów – nie każdej dawnej gwieździe się to udało.  Dlaczego właśnie ona? Cóż, jej uroda to pewnie kwestia gustu, a tutaj różne słyszałam opinie.  W początkowych latach swej kariery artystka nie zdawała się olśniewać reżyserów urodą – do dzisiaj można na ten temat przeczytać tu i ówdzie nieprzychylne artystce wypowiedzi z epoki; gdy w późniejszych latach wspominała tamte czasy, mówiła tak, jakby chciała o nich zapomnieć. Narzekała, że tamte pierwsze zdjęcia i filmy przedstawiały ją bardzo niekorzystnie,  skarżyła się na złe oświetlenie i inne detale.  Miała jednak wielkie zalety – piękne nogi, uwodzicielski głos i nieprzeciętny sposób bycia, który ją dopiero wyróżniał przy bliższym kontakcie. Nieoszlifowany diament, który wymagał pracy ? O tak, Josef von Sternberg poznał się na tym diamencie natychmiast i postanowił zaangażować do swojego nowego filmu „Błękitny Anioł”, który stał się przełomem w karierze drugorzędnej lub może nawet trzeciorzędnej berlińskiej aktorki. Po premierze „Błękitnego Anioła” w Berlinie w 1929 roku Marlena opuściła swoją ojczyznę. Kierunek Hollywood. Wtedy cały świat usłyszał jej nazwisko. Niemcy na 5 minut zyskały gwiazdę, odkrytą przez amerykańskiego reżysera, by ją zdążyć tylko obrzucić oklaskami i kwiatami,  a zaraz potem bezpowrotnie stracić. W stolicy światowego kina Miss Dietrich była pieczołowicie szlifowana przez nowego mentora, brała lekcje języka, zrzuciła trochę zbędnych kilogramów, dostała odpowiednią garderobę i nauczyła się, jak ważne jest w pracy filmowej światło. Tak ze skromnej aktoreczki powoli wyciosano wielką gwiazdę. Cała sztuka polega przecież na tym, żeby zatuszować niedostatki i wydobyć na powierzchnię te istotne cechy, które stanowią o naszych przewagach.

Prusaczka z krwi i kości, nauczona dyscypliny i wytrwałości, zadomowiła się w Ameryce, gdzie szokowała męskimi strojami, które zakładała i  romansami, w które się wdawała.  Marlena przyciągała jak magnes, także kobiety, co pewnie jest jedną z przyczyn, dla których pozostaje ikoną środowisk gejowskich, podobnie z resztą jak  Zarah Leander.   Oficjalnie wytworna, elegancka, jak wymagały tego okoliczności, a prywatnie prosta, lubiąca porządek gospodyni, z zamiłowaniem do prostych ludzi, nie znosząca pozerstwa i sztuczności, stroniąca od pustych, nic nie wnoszących wywiadów. Dzisiaj mało prawdopodobne, żeby Marlena dawała sobie co i rusz cykać fotki na ściankach czy robiła ustawki z tabloidami.  Najważniejsza rzecz, jakiej w życiu dokonała? – sama twierdziła, że była nią służba w czasie II wojny światowej, u boku Aliantów, przeciwko nazistowskim Niemcom. Przeciwko ojczyźnie.  Okres powojenny był wypełniony wewnętrzną walką ze swoimi uczuciami względem utraconego kraju. Po wojnie już nic nie było takie samo. Z Hitlerem odszedł raj, odszedł Berlin, jaki pamiętała, okres dzieciństwa i młodości pozostał jedynie w śpiewanych chropowatym głosem piosenkach. Później sama ułożyła wzruszający tekst   do muzyki Czesława Niemena „Mutter, Hast du mir vergeben” – „Matko, czy mi wybaczyłaś”.

Mutter, hast du mir vergeben? (Mamo, czy mi wybaczyłaś? )
Mutter, denkst du noch daran? (Mamo, myślisz jeszcze o mnie?)
Mutter, hast du mir vergeben, (Mamo, czy mi wybaczyłaś? )
was ich dir angetan? (co Tobie zrobiłam?)

(…)

Heimat, hast du mir vergeben? (Ojczyzno, czy mi wybaczyłaś?)
Heimat, denkst du noch daran? (Ojczyzno, czy jeszcze o tym myślisz?)
Heimat, hast du mir vergeben, (Ojczyzno, czy mi wybaczyłaś?)
was ich dir angetan? (co Tobie zrobiłam)

(…)

Ostatnie lata to czas goryczy i izolacji. Artystka schowała się na 12 lat w swoim paryskim mieszkaniu, którego prawie nie opuszczała. 12 lat samotności, wspomnień, zapisków, niezliczonych telefonów, listów, , tysiące autografów, dobrodusznie rozdanych fanom z całego świata.

„Co nam zostało z tamtych lat?”. Pocztówki, ale nie tylko. Marlena, jak każda gwiazda kina w tamtym okresie była wdzięcznym tematem kart pocztowych. Już wtedy kolekcjonerzy chętnie zbierali pocztówki z odtwórczynią drugoplanowej roli „Błękitnego Anioła”. Na uwagę zasługuje fakt, że pocztówki te często były nabywane tylko po to, żeby je wsadzić do czystego albumu, dzięki czemu obecnie znalezienie karty pocztowej w nienagannym stanie nie jest trudne.  Z drugiej strony, stan pocztówek z gwiazdami kina jest dla współczesnych zbieraczy bardzo ważny. Zawsze mi się chce trochę śmiać, jak pomyślę, że gdy Marlena występowała w Niemczech, gdzie produkowane były najpiękniejsze na świecie pocztówki, wypuszczono zaledwie kilka kart z jej podobizną. Dopiero gdy  wyjechała do Hollywood, najsłynniejszy, światowy wydawca fotograficznych pocztówek z gwiazdami kina zaczął wypuszczać całe serie poświęcone aktorce. A co w kwestii pocztówek w Ameryce? Ha, pustynia! Do dzisiaj udało mi się znaleźć w moim zbiorku jakieś b. słabej jakości egzemplarze „made in USA”. To jest właśnie cała ironia – Ameryka produkowała filmy oraz światowe gwiazdy, a Niemcy i reszta Europy pocztówki je przedstawiające.  Najpiękniejsze i najwyższej jakości karty pocztowe związane z kinem i artystami były wydawane przez ROSS VERLAG Strona poświęcona pocztówkom VERLAG ROSS i do dzisiaj stanowią one bardzo ważny element kolekcji osób, które skupiają swą uwagę na kinematografii i odtwórcach ról filmowych.  Jeżeli chodzi o kino to Ross Verlag jest zdecydowanie numerem 1 w tej materii.  Przemawiają za tym – nienaganne wykonanie oraz ilość „modeli”, że tak to określę. Samych pocztówek, nie licząc dużych kart z fotosami aktorki i małych zdjęć kolekcjonerskich, poświęcił Ross Marlenie  ponad 200 sztuk. Do tego należy dodać rozmaite edycje zagraniczne, jak np. pocztówki dla włoskiego wydawnictwa Ballerini & Fratini. Marlena nie była jednak najliczniej reprezentowaną artystką na pocztówkach tego wydawnictwa, w tym względzie przewyższała ją zdecydowanie Greta Garbo, której pocztówkowy dorobek na całym świecie jest doprawdy imponujący. Stare Pocztówki z Gretą Garbo – baza danych ze skanami i informacjami tutaj

Pierwsza pocztówka poświęcona Marlenie Dietrich przez wydawnictwo Ross Verlag wydana została na początku 1928 roku. Pocztówka kosztowała wówczas w sprzedaży detalicznej 0,15RM i jak nadmieniają autorzy niemieckiego katalogu pocztówek z Marleną Dietrich z 1998 roku, nie było to bez ryzyka dla wydawnictwa, gdyż artystka była wtedy mało znana, co mogło się skończyć małym popytem publiczności na jej zdjęcia, a co za tym idzie stratami finansowymi . Poniższa kartka została własnoręcznie wzbogacona przez aktorkę podpisem, pochodzącym z wczesnego okresu jej kariery.

Marlene Dietrich stara pocztówka

Pierwsza pocztówka z Marlene Dietrich, jaka została wydana prze Verlag Ross pod koniec lat 1920-tych.

Ostatnia pocztówka z wizerunkiem Marleny wydana została przez Ross Verlag latem 1940 roku. Jest to dosyć rzadki egzemplarz. Autorem zdjęcia jest sławny amerykański fotograf Clarence Sinclair  Bull. Pierwszą i ostatnią pocztówkę Ross’a dzieli odstęp 12 lat. Patrząc na obydwie pocztówki trudno się dziwić Marlenie, że pragnęła za wszelką cenę zatrzeć udokumentowaną pamięć o wczesnych latach swojej kariery. Będąc już wielką gwiazdą pracowała z najlepszymi fotografami, sławnymi projektantami kostiumów.  Z tej przyczyny uważam, że pocztówki, takie jak te z Marlene Dietrich to prawdziwe,  wielkie – małe dzieła sztuki.  Na zakup kolekcji oryginalnych fotografii z epoki takich artystów jak Sinclair Bull czy Eugene Robert Richee mało kto może sobie pozwolić, a jednak stare pocztówki bez straty dla jakości i portfela  pozwalają nam cieszenie tym autentycznym pięknem. Stare pocztówki filmowe to także historia kostiumów filmowych, historia mody i cały magiczny glamour.  W przypadku filmowej garderoby Marlene, należy wymienić przynajmniej jedno wielkie nazwisko, które poprzez swoje dzieła zostało uwiecznione na tych niezwykłych pocztówkach – Travis Banton – niezmordowany, płodny hollywoodzki projektant.

marlene dietrich on vintage postcards 5

Ostatnia pocztówka z Marlene, jaka została wydana przez legendarnego berlińskiego wydawcę – Verlag Ross.

Jedna z moich ulubionych pocztówek to włoska karta fotograficzna z domu wydawniczego Ballerni & Fratni.  Marlene Dietrich w podwójnej roli – złodziejki i hrabiny w filmie Desire; tutaj jest wygodnie rozłożona na okazałym szezlongu i nonszalancko trzyma papierosa. Za projekt kostiumów odpowiedzialny był Travis Banton.

marlene dietrich on vintage postcards 9

Piękna włoska pocztówka z połowy lat 1930-tych wydana przez Frattini & Ballerini we Florencji. Glamour w pełnej krasie. Zdjęcia do filmu „Desire”.

Niemcy byli moim zdaniem niedoścignionymi producentami pocztówek. Przed pierwszą wojną i także przed tą drugą.  Nie byli oni jednak w tym rzemiośle odosobnieni na mapie Europy. Doskonałe pocztówki filmowe produkował także brytyjski Picturegoer oraz holednerski Bonnist & Zonen.  Kartki tego ostatniego wydawnictwa są dosyć rzadkie, ale przeważnie dobrze zachowane i jeżeli już się gdzieś pojawiają, schodzą jak świeże bułeczki. Wiele pięknych kart ukazało się we Włoszech i we Francji, sporą ilością pocztówek filmowych, o dziwo, może poszczycić się także Łotwa, jednak ich jakość już nie jest tak doskonała. W Polsce pocztówki z Marlene Dietrich produkowane były głównie w Krakowie przez wydawnictwo Polonia. Nie jest ich wiele, ale są i to się liczy.

Pocztówki filmowe były nastawione na opiewanie kolejnych sukcesów przedstawianych aktorów, ale zdarzają się też ciekawostki i rarytasy, jeżeli można użyć tego określenia. Do ciekawostek na pewno należą wszelkie nietypowe karty, jak np. ta belgijska dająca po chwili przypatrywania się efekt iluzji optycznej.  Podobne pocztówki poświęcono także innym artystkom, m.in. Grecie Garbo.

Marlene Dietrich,  La photo Mystérieuse, Patent Burtec, 19 rue Potagère, Belgium Bruxelles

Marlene Dietrich, La photo Mystérieuse, Patent Burtec, 19 rue Potagère, Belgium Bruxelles

Dla wytrwałych zbieraczy ogromną nagrodą jest także zdobycie pocztówek – karykatur lub takich,

gdzie nazwisko aktora nie jest wymienione (np. gdy jest to zdjęcie z wczesnego okresu kariery jako modelki i przykładowo  zostało użyte na pocztówkach okolicznościowych dla ozdoby) lub też jest trudno zauważalne.  Trik polega na tym, że sprzedający często nie zagłębiają się w detale i jeżeli nie nadadzą swojemu przedmiotowi odpowiednich słów kluczowych, znalezienie  go przez poszukujących zbieraczy jest bardzo trudne. Do ciekawostek należą również pocztówki wyprodukowane przez samego artystę. Są to oczywiście powszechnie niegdyś dostępne w fotograficznych atelier zdjęcia odpowiedniego formatu z pocztówkową liniaturą na rewersie. Przeważnie były one zamawiane w niewielkiej liczbie sztuk, na prywatne potrzeby, do wysłania znajomym lub rodzinie.  Są to bardzo osobiste pocztówki.  Poniżej jedna z takich kartek, na której widnieje fotografia młodej, 18-letniej Marleny z jej podpisem. Zdjęcie wysłane zostało do jej ówczesnej sympatii, a ona sama nie przypomina w niczym przyszłej hollywoodzkiej gwiazdy.

Pierwsza znana mi pocztówka z Marlene Dietrich. Przyszła aktorka w wieku 18 lat, gdy świat jeszcze o niej nie słyszał.

Pierwsza znana mi pocztówka z Marlene Dietrich. Przyszła aktorka w wieku 18 lat, gdy świat jeszcze o niej nie słyszał.

Marlene Dietrich ma wiernych wielbicieli na całym świecie. Najpiękniejszych kolekcji z przedstawiającymi ją pocztówkami można się spodziewać w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Holandii, Wielkiej Brytanii, USA. Katalog pocztówek z Marleną nie jest zamknięty, nie wiadomo ile dokładnie ich powstało, choćbyś objeździł świat i odwiedzał regularnie giełdy i aukcje, zawsze pojawi się coś nowego.  Pocztówki z wizerunkiem Marleny Dietrich należą do droższych – karty wydane przez Ross Verlag przeważnie można nabyć w cenie do 10 EUR / sztukę.  Rzadsze egzemplarze lub te w wyjątkowo dobrym stanie kosztują więcej.  Zakładając, że mówimy o o zwykłych kartach (bez np. autografów lub innych wartości dodanych) pocztówki z Miss Dietrich nie zwykły przekraczać 50 EUR, chociaż w ekstremalnych, odosobnionych przypadkach kupujący mogą dać więcej za brakujące do kolekcji egzemplarze. Najdroższa pocztówka jaką spotkałam na aukcji została nabyta przez szczęśliwego zbieracza za ok. 150 USD.

Jedną z niemiłych niespodzianek była dla mnie w roku ubiegłym aukcja tej pocztówki, którą ku mojemu zaskoczeniu sprzedano jakiemuś szczęśliwemu kolekcjonerowi za ….ponad 83 EUR.

Przedwojenna pocztówka z Marlene Dietrich, sprzedana za 83 EUR

Przedwojenna pocztówka z Marlene Dietrich, sprzedana za 83 EUR

Pech związany z tą brytyjską, kolorową pocztówką prześladuje mnie od samego początku. Kartę z serii „cameo series” widuję na aukcjach regularnie, a mimo to, za każdym razem udaje się ją nabyć komuś innemu za astronomiczne kwoty:). Poniższy egzemplarz sprzedano innemu szczęśliwcowi za 37 funtów na aukcji ebay.

Marlene Dietrich - 37 funtów brytyjskich

Marlene Dietrich – 37 funtów brytyjskich

Zasada, że pocztówka z aktorami musi być doskonałej jakości, nie zawsze jest respektowana. Poniższa pocztówka, mimo pewnych ubytków mechanicznych została sprzedana za 36,50 USD. Możliwe, że podziałała magia widniejącego na awersie „podpisu”, który jest nieoryginalnym autografem.

36,50 - Marlene Dietrich na starej karcie pocztowej.

36,50 – Marlene Dietrich na starej karcie pocztowej.

Rzadko spotykana, ale nadwyrężona niejednym zębem czasu pocztówka. Nabyta przez klienta z Niemiec za 20 EUR na aukcji w Hiszpanii.

Marlene Dietrich, 20 EUR

Marlene Dietrich, 20 EUR

Najdrożej , znana mi, zwykła  pocztówka z Marlene Dietrich, sprzedana za 156 USD. Pocztówka chyba wyprodukowana w Argentynie, nie jest dobrej jakości, jednak przedstawia rzedko spotykane na kartach pocztowych ujęcie artystki. Szczęśliwemu nabywcy wypada pogratulować.

156 USD / pocztówka z Marlene Dietrich

156 USD / pocztówka z Marlene Dietrich

Ciekawostką mogą się okazać także niektóre pocztówki o mieszanej tematyce, reprezentujące różne motywy, będące obiektem pożądania kolekcjonerów o odmiennych zainteresowaniach. Do takich kart należy najdroższa, współczesna (lub pół-współczesna) pocztówka z Marlene Dietrich, wydana  w latach 1950-tych z okazji jej występów w obecnie już nieczynnym Hotelu Sahara w Las Vegas.  Pocztówka ta pojawia się czasem na aukcjach, ale za każdym razem osiąga dosyć wysokie ceny. Rywalizują o nią zarówno kolekcjonerzy Marleny Dietrich, jak i osoby zbierające tematykę „kasyna”, „hotele”  oraz „Las Vegas”.  Poniższy egzemplarz w stanie dobrym sprzedano jakiemuś szczęśliwcowi za 101 USD.

101 USD - Marlene Dietrich w Sahara Hotel w Las Vegas.

101 USD – Marlene Dietrich w Sahara Hotel w Las Vegas.

Takich przykładów można mnożyć bez końca. Są to wyjątki od reguły, o czym wie każdy, kto cokolwiek zbiera. Najbardziej ekscytujące są poszukiwania, nawet te trwające latami. Chodzi przecież o to, żeby gonić króliczka, prawda? Dlatego każdy „myśliwy” powinien tak polować,  żeby nie „ubić” wszystkiej zwierzyny. Bo gdzie kończy się zwierzyna, tam kończy się zabawa.

Poniżej mała galeria pocztówek z Marlene Dietrich.

oraz nieco bardziej rozbudowana, acz niekompletna…Galeria pocztówek z Marlene Dietrich

Na koniec wypada wspomnieć, że Marlena również zbierała pocztówki z aktorkami. No może nie pocztówki jako takie, ale zdjęcia z wizerunkiem swojej niegdyś ulubionej aktorki, którą była mało już dzisiaj znana gwiazda niemieckiego kina niemego Henny Porten.  Marlena była tak zafascynowana ( a nawet, nie bojąc się użyć słowa „zakochana”) swoją idolką, że nosiła jej kwiaty do garderoby po przedstawieniach i chodziła pod jej dom.

„Das Schönste im Leben ist umsonst”

Czy gratisowe pocztówki muszą być nudne ? Czy gratisowe pocztówki muszą być tandetne ? Nie! Oto kilka kartek z serii promującej Goethe Institut. Ciekawa koncepcja, przykuwający oko projekt i szczypta dowcipu. Takie bywają niekiedy darmowe zdobycze pocztówkowe. Ponieważ zaciekłą pasjonatką „gratisów” tudzież „reklamowych fantów” nie jestem, toteż nie mam ich wiele u siebie. Decyduję się zabierać pod swój dach jedynie te drobiazgi, które czymś mnie zachwycą. „Zachwycą”? Zdecydowanie tak, uważam, że te parę tekturek zasługuje na uznanie.

Spotykanie podobnych słodyczy zawsze sprawia mi wiele radości i będę ich wypatrywać uważnie.

"kultura codziennego użytku" pocztówka wydana przez  Goethe Institut

„kultura codziennego użytku” pocztówka wydana przez Goethe Institut

"kultura codziennego użytku" pocztówka wydana przez  Goethe Institut

„kultura codziennego użytku” pocztówka wydana przez Goethe Institut

"kultura codziennego użytku" pocztówka wydana przez  Goethe Institut

„kultura codziennego użytku” pocztówka wydana przez Goethe Institut

Wybór artysty (Vittorio Zecchin 1878-1947), którego pocztówki wzięłam pod lupę jest zupełnie przypadkowy. Kartki pochodzą z zaprojektowanej w 1918 roku serii „Smalti e murrine” i noszą wyraźne znamiona inspiracji secesją wiedeńską, a szczególnie twórczością Gustava Klimta. W tym krótkim poście chciałam pokazać, że w wielu przypadkach (a nie jest to 100% reguła, zawsze działająca)  ceny osiągane na profesjonalnie organizowanych licytacjach przez znane domy aukcyjne są wyższe od cen osiąganych podczas licytacji na portalach typu delcampe / ebay. Może to być pewna wskazówka dla wszystkich, zarówno tych, którzy mają coś do sprzedania, jak i tych, którzy poszukują pewnych egzemplarzy do swojego zbiorku.

1. Pocztówka Tigre reale (tygrys królewski)

1a.  Pocztówka sprzedana na portalu delcampe.net w czerwcu 2013 – osiągnięta cena 60 EUR. Stan kartki pozostawiający nieco do życzenia.

Pocztówka sprzedana na delcampe.net w VI/2013 - 60 EUR

Pocztówka sprzedana na delcampe.net w VI/2013 – 60 EUR

1b. Cena osiągnięta na portalu ebay w grudniu 2013 – 91 GBP

ebay.co.uk, XII/13 GBP 91

ebay.co.uk, XII/13 GBP 91

1c. ta sama pocztówka sprzedana na 34-tej aukcji w X/2012 przez portal wiener-werkstaette-postkarten.com osiągnięta cena – 160 EUR

wiener-werkstaette-postkarten.com

Wg średnich kursów walnut z dnia 2014-01-03 ceny te wynosiły w przeliczeniu na polskie złote kolejno

- 249,87 zł (pocztówka w najsłabszym stanie zachowania)
- 666,32 zł (pocztówka w dobrym stanie zachowana, oceniona przez dom aukcyjny jako „I”)
- 456,94 zł (pocztówka w najlepszym stanie zachowania, na najpopularniejszym portalu handlowym)

2. Pocztówka  „Procellarie”

2a. cena osiągnięta na portalu ebay w grudniu 2013 – 52,51 GBP

GBP 52.51 - ebay.co.uk

GBP 52.51 – ebay.co.uk

2b. cena osiągnięta na portalu wiener-werkstaette-postkarten.com w październiku 2012- 220 EUR

220 EUR wiener Werkstatte

wiener-werkstaette-postkarten.com

Wg średnich kursów walnut z dnia 2014-01-03 ceny te wynosiły w przeliczeniu na polskie złote kolejno

- 263,67 zł –  w przypadku pocztówki sprzedanej na portalu ebay (na dzień sprzedaży 266,78 zł )
- 916,19 zł  – w przypadku pocztówki sprzedanej przez dom aukcyjny (na dzień sprzedaży (na dzień sprzedaży  901,05 zł)

Różnica w cenie jest widoczna przy zbliżonej jakości obydwu egzemplarzy.

3. Pocztówka  „Sfinge”

3a. cena osiągnięta na portalu ebay w grudniu 2013- GBP 77.00

GBP 77,00 - ebay

GBP 77,00 – ebay

3b. cena osiągnięta na portalu wiener-werkstaette-postkarten.com w październiku 2012 – 160 EUR

Wg średnich kursów walnut z dnia 2014-01-03 ceny te wynosiły w przeliczeniu na polskie złote kolejno

- 386,65 zł –  w przypadku pocztówki sprzedanej na portalu ebay (na dzień sprzedaży 391, 21 zł )
- 666,32 zł  – w przypadku pocztówki sprzedanej przez dom aukcyjny (na dzień sprzedaży  655,31 )

Zecchin w latach 1894-1901 uczęszczał do  Accademia di Belle Arti di Venezia. Od 1909 roku wystawia prace na wystawach Ca’Pesaro.  W latach 1913-1915 uczestniczy w wystawach secesji rzymskiej. W 1914 na Biennale w Wenecji wystawia szkła wykonane przy współpracy z malarzem  Teodoro Wolf Ferrari oraz bierz udział w wystawie „odzuconych” (  Rifiutati) na Biennale w Hotelu Excelsior del Lido di Venezia.  W 1916 otwiera laboratorium produkcji arrasów w dawnym klasztorze w Murano.  Z dziełami sztuk dekoracyjnych jest obecny podczas Biennale w Wenecji, w latach  1922, 1924, 1926, 1928, 1930, 1932, 1934, 1936, 1938, na ekspozycji w Monza (1923) oraz w Paryżu w 1925.

Do stworzenia posta wykorzystano zdjęcia  i dane historyczne z  licytacji portali a. wiener-werkstaette-postkarten.com (LINK TUTAJ) oraz ebay i delcampe.

Pozdrowienia od Mikołaja. Pocztówkę tę nabyłam zimą i może nie jest to grzecznie, mroźne tematy przywoływać w środku lata, ale cóż.  Kartka jest wyjątkowo piękna, chromolitografia z początku XX wieku, z wspaniałym wizerunkiem Świętego Mikołaja, który, jak tradycja nakazuje,  właśnie zostawia podarek w wystawionych przed drzwiami domostwa kozakach.  Na początku nie wiedziałam o co chodzi  – „Mikołaj taki duży, a panienka taka mała”-  pomyślałam, ale potem dopiero się zorientowałam, że pewnie chodzi o piękną lalkę w stroju damy z epoki, która wyglądała tak przekonująco, że wzięłam ją za najprawdziwszą liliputkę głaskaną przez starszego biskupa po głowie.

Czy wystawiacie swoje buty, kozaki lub skarpetki za drzwi, aby wędrujący przez zaśnieżoną noc Mikołaj mógł je wypełnić niespodziankami ?

Chromolitograficzna pocztówka z początku XX wieku - Święty Mikołaj (obieg, Galicja)

Chromolitograficzna pocztówka z początku XX wieku – Święty Mikołaj (obieg, Galicja)

Jedna z wielu cudownych kartek, które przyśpieszają akcję serca! Na szczęście kartka nie została oszpecona przez żadnego z początkujących „filatelistów”.  Stempel z 5 grudnia (1903?),  zabór austriacki, Galicja.  Kartka zaadresowana w starym stylu, pięknym charakterem pisma do Wielmożnego Pana Kazimierza Soleckiego w Gorlicach.

Wspaniały rewers pocztówki, adresowanej do miejscowości Gorlice

Wspaniały rewers pocztówki, adresowanej do miejscowości Gorlice

Wojna to nie zabawa, ale kto powiedział, że na wojnie się nie można bawić  ? Ofensywny generał z prawdziwego zdarzenia, potrafi przeprowadzić generalne natarcie tak na polu bitwy, jak i w sypialni. I żadna panna nie powinna mieć mu tego za złe. Opierać się jednak trzeba, dla fasonu, i żeby koleżanki nie gadały.   I na tym właśnie skupia się ilustracja ujęta na pocztówce z czasów I Wojny Światowej, którą trzymam w ręku.  Zabawne,  nie pozbawione pikantnego, acz subtelnego dowcipu grafiki autorstwa Xavier’a Sager’a pocieszały walczących o ojczyznę 100 lat temu żołnierzy.  Uśmiech, ciepło drugiej osoby i odrobina zapomnienia były na wagę złota w momentach trwogi i niepewności o dzień kolejny,  zdrowie bliskich, gdy widmo śmierci i niewoli wisiało nad wszystkimi.

Dzisiaj chyba inaczej się przyglądamy tym obrazkom. Ja osobiście widzę w nich frywolne żarty, zabawę, dowcip autora i nigdy nie przemijającą modę na erotykę.

Xavier Sager - ofensywa generalna czy generał ofensywny .....?

Xavier Sager – ofensywa generalna czy generał ofensywny …..? – stara pocztówka francuska z serii „Wojna w Koronkach”.

Miniaturowe dzieła sztuki Sager’a zawsze mają nam coś do powiedzenia. Nie są to po prostu puste, ozdobne damy w strojnych sukniach, czy przystojni panowie w wystawnych samochodach – każda postać ujęta na tych kartkach gra jakąś rolę.  To teatr – szyderczy, cyniczny, groteskowy spektakl, satyra na współczesność pełną pozorów i parawanów, za którymi się kryją jej bohaterowie.  Bardzo polecam pocztówki Sager’a – są piękne, finezyjne i naprawdę świetnie wyglądają w albumie.

piękna japońska pocztówka  z początku XX wieku, Zachód słońca Inland sea akashi

piękna japońska pocztówka z początku XX wieku, Zachód słońca Inland sea akashi

Zachody słońca są, wg Le Figaro ,  ponoć  motywem najczęściej spotykanym na kartach pocztowych. Nie mam żadnych danych, żeby z tym twierdzeniem polemizować, jednak zawsze miałam wrażenie, że znacznie popularniejszym motywem są kwiaty, chociaż ze względu na ilość samych kart okolicznościowych (imieniny, urodziny, ślub), gdzie flora jest nieodłącznym składnikiem wizualnym. Zachody słońca jako takie  nie wydają się być dzisiaj przedmiotem specjalnego zainteresowania ze strony kolekcjonerów pocztówek, chociaż na pewno cieszyły się i  cieszą nadal powodzeniem wśród turystów wysyłających znajomym życzenia z wakacji. Bez względu na to, na pewno są przez zbieraczy poszukiwane konkretne pocztówki z określonych miejsc, gdzie zachód słońca jest jednym z elementów estetycznych.

pocztówka ok. 1911, zachód słońca Island Thunder Storm At Sunset Lake Champlain

pocztówka ok. 1911, zachód słońca Island Thunder Storm At Sunset Lake Champlain

Niezaprzeczalna uroda zjawiska, jakim jest zachód słońca jest na pewno wielką zachętą do zbierania pocztówek go przedstawiających.  Osoba decydująca się na taki krok bez wątpienia może liczyć na nieprzebrany ocean dostępnego materiału, a tym samym ogromną frajdę z zabawy.  Zaletą tych pocztówek jest ich stosunkowo niska cena, co pozwala na stworzenie imponującej kolekcji przy relatywnie niewielkim nakładzie finansowym. Do tego, z czasem dochodzą takie oto „smaczki” jak ten poniżej :

Rouen, Zachód Słońca,

Rouen, Zachód Słońca,

Kartka wzbudza pewne konsternacje, gdyż jej tytuł to „Rouen, zachód słońca” (z francuskiego  coucher = iść spać, zachód, soleil=słońce), a  przedstawia kloszarda zażywającego błogiego relaksu na chodnikach francuskiego Rouen. Samo zdjęcie pochodzi z ok. 1900 roku.  Czy to dowcip wydawcy, który może chciał w ten sposób upamiętnić drzemkę znanego w okolicy biedaka o nazwisku lub ksywce „Słoneczko”? Nie jest to jedyna pocztówka ilustrująca tę ciekawą scenkę, wszystkie jej kopie, wcześniejsze i późniejsze edycje noszą ten sam lub podobny tytuł. (źródło: link). Ta i wiele zagadek czeka na filokartystów – wystarczy zagłębić się w temat.

Tutaj link do galerii starych pocztówek z widokami zachodów słońca

A także inna galeria pocztówek z tym samym motywem:

Sunset over Arran from Marine Hotel TroonSunset in the Badlands Postcard_img774Bayou Sunset"Sunset on Manila Bay"SAN JUAN, P.R. RPPC - S. S. Carolina leaving Harbor at Sunset, San Juan, P. R. - Message on back identifies scene.Sunset,Inverlochy, Fort William
Lyme Regis Sunset from Church Cliff

Via Flickr:
pocztówki z zachodem słońca

Philip Boileau był amerykańskim ilustratorem, urodzonym jako syn francuskiego dyplomaty i Susan Taylor Benton – córki amerykańskiego senatora. Przyszedł na świat w Quebecu (Kanada) 7 czerwca 1963. Swoje wczesne życie spędził pomiędzy Kanadą, Ameryką i Francją, wykształcenie zdobył w Anglii, studiował także sztukę we Włoszech, gdzie poślubił swoją pierwszą żonę – rosyjską piosenkarkę, zmarłą kilka lat potem. Zanim w 1897 roku przeniósł się do USA, spędził trochę czasu w Europie. Mieszkał w Baltimore i Philadephii, gdzie poznał swoją drugą żonę – Emily Gilbert, a w roku 1902 przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie otworzył studio, a jego prace zaczęły zdobywać uznanie i przynosić handlowy sukces. W 1907 roku poślubił Emily Gilbert, studentkę dramaturgii. Zmarł na zapalenie płuc18 stycznia 1917 roku w Nowym Jorku.

Boileau był bardzo pracowitym artystą. Jego ilustracje były wszechobecne w Ameryce na początku dwudziestego stulecia. W Europie jego twórczość jest znana chyba głównie dzięki pocztówkom. Wedle różnych źródeł, istnieje od 100 do 200 rozmaitych wzorów kart pocztowych reprezentujących prace Philipa. Najwięcej pocztówek z przykładami jego malarstwa ukazało się pomiędzy 1905 a 1918 rokiem, nakładem Reihthal & Newman, New York. Jako ilustrator, oprócz pocztówek, współtworzył inne komercyjne projekty, ilustrując okładki pism (np. The Saturday Evening Post), reklamy, katalogi, kalendarze (The Osborne Company, Newy York), pudełka, plakaty i inne.

Kalendarz z pracą Philipe Boileau, wydanie The Osborne Company, New York, foto. rubylane.com

Kalendarz z pracą Philipe Boileau, wydanie The Osborne Company, New York, foto. rubylane.com

Kalendarz z pracą Philipe Boileau, wydanie The Osborne Company, New York, foto. rubylane.com

Kalendarz z pracą Philipe Boileau, wydanie The Osborne Company, New York, foto. rubylane.com

Do najbardziej prestiżowych prac należały okładki pism; do wspomnianego The Saturday Evening Post wykonał ich ponad 30 w latach 1907-1917. Inne ważne publikacje, dla których pracował to m.in. Collier’s, The Delineator, Everyweek, Holland’s, The Housewife, Ladies Home Journal, Ladies World. Na swoim koncie zanotował także okładki dwóch książek Contrary Mary (1914) oraz Mistress Anne (1917).

Jedna z okładek The Saturday Eveining Post; ilustracja jest także znana z pocztówek.

Jedna z okładek The Saturday Eveining Post; ilustracja jest także znana z pocztówek.

Artysta portretował głównie damy z wyższych sfer, wytworne i piękne kobiety w modnych, współczesnych strojach, młode dzewczęta. Jego portrety charakteryzują się nutką rozmarzonego romatyzmu, który można dostrzec zarówno w oczach niemal każdej przedstawianej przez niego niewiasty, jak również pastelowych, spokojnych kolorach. W pracach Boileau daje się też rozpoznać lekko impresjonistyczny sztych. Do wielu z jego najsłynniejszych portretów pozowała żona Philipa, Emily, co ujawnił opublikowany 19 stycznia 1917 w gazecie New York Times nekrolog.

Kolekcjonerzy pocztówek Boileau dobrze wiedzą, że artysta portretował także dzieci, chociaż już nie tak często jak młode dziewczęta. Portrety dzieci były publikowane zarówno na pocztówkach, jak i na okładkach magazynów, z którymi współpracował. Boileau wysłał portret swojego siostrzeńca – Clarence’a z 1911 roku do redakcji The Saturday Eveining Post. Na początku The Saturday Evening Post nie byli przychylni pomysłowi jego opublikowania, ale artysta miał już swoją renomę, toteż redakcja się w końcu zgodziła i praca ukazała się na okładce magazynu w 2012 rku. Tytuł „Youth/Young America” spotkał się z ciepłym przyjęciem publiczności.

The Saturday Evening Post, 1912

The Saturday Evening Post, 1912

Philip Boileau sportretował siostrzeńca, którego wizerunek został użyty na kartach pocztowych i okładce magazynu

Philip Boileau sportretował siostrzeńca, którego wizerunek został użyty na kartach pocztowych i okładce magazynu

Boileau wydaje się, przez wiele lat usiłował zdobyć uznanie dla swoich prac. Jego dobrą passę zapoczątkowała przeprowadzka do Nowego Jorku w 1902 roku, gdzie powstała słynna „Peggy”, otwierająca serię ilustracji ukazyjących wytworne damy, odmienne od tego, co się zwykło w tamtych czasach pokazywać. Słynna „Peggy” była w istocie portretem żony artysty – Emily, podobnie jak inne prace, w tym jego ulubiony portret „Sweetheart” z 1905 roku, który także stał się komercyjnym sukcesem.

"Peggy" słynny portret żony wykonany przez Philipe'a Boileau.

„Peggy” słynny portret żony wykonany przez Philipe’a Boileau.

"Sweetheart" ulubiony portret artysty, przedstawiający jego późniejszą żonę - Emily

„Sweetheart” ulubiony portret artysty, przedstawiający jego późniejszą żonę – Emily

„Dziewczęta Boileau” – czyli liczne obrazy, grafiki i rysunki młodych dam, wykonane prze Philipa, należą do najwspanialszych przedstawień amerykańskich kobiet z początku XX wieku.

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

"Sweetheart" ulubiony portret artysty, przedstawiający jego późniejszą żonę - Emily

„Sweetheart” ulubiony portret artysty, przedstawiający jego późniejszą żonę – Emily

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Stara pocztówka, Philip Boileau

Strony z których korzystałam:

http://www.thephilipboileausociety.com

http://histclo.com/art/ind/b/art-boilp.html

http://www.vintageimagecraft.com/boileau.html

http://aboutcards.blogspot.com/2007/03/philip-boileau-postcard-artist-and-his.html/a>

Girl of My Dreams: A Collector’s Guide to Philip Boileau (Dziewczyna Moich Marzeń : Philip Boileau – Przewodnik kolekcjonera; zawiera reprodukcje prac artysty w pełnym kolorze, m.in. Pocztówki, plakaty, ceramikę, pudełka, reklamy etc.).

http://www.enchantmentink.com/boileau.php

Banja Luka jest miastem  w Bośni i Hercegowinie,  drugim z uwagi na liczbę ludności w kraju (ok. 237 tys. mieszkańców) / wikipedia /.

Oto kilka starych pocztówek z widokami miasta Banja Luka:

Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, stara pocztówka fot. delcampe.net

fot. delcampe.net

fot. delcampe.net

Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, stara pocztówka fot. delcampe.net

fot. delcampe.net

Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, stara pocztówka fot. delcampe.net

fot. delcampe.net

Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, stara pocztówka fot. delcampe.net

P.S.

ale to nie są żadne banialuki – sprawdźcie sami!

Wśród kolekcjonerów/zbieraczy pocztówek współczesnych daje się zauważyć pewien podział na zdecydowanych zwolenników pocztówek reklamowych (niektórzy np. tylko takie zbierają), oraz takich, którzy ich nie trawią.  Szczególnie się to rzuca w oczy na portalu Postcrossing.com, gdzie użytkownicy wyraźnie piszą, że  pocztówek gratisowych (reklamowych) nie życzą sobie, inni z kolei nadmieniają „że gratisowe mogą być”. Współczesna pocztówka reklamowa nie kojarzy się dobrze, bo zionie reklamą, której wszyscy mamy po dziurki w nosie i w uszach. Jeżeli poświęcamy się jakiemuś hobby dla relaksu, to dlaczego mielibyśmy być zmuszeni na dodatek łykać tanią reklamę „po godzinach”?  Nie bez znaczenia jest fakt, że pocztówki reklamowe, czy też gratisowe, są zazwyczaj niskiej jakości, słabe artystycznie, wykonane jakościowo oszczędnie, na słabym papierze.  W ten sposób, coś co teoretycznie miałoby firmom dać spodziewany efekt w postaci, zatrzymanego przez potencjalnego klienta souveniru, staje się rzeczą niepożądaną i ląduje w koszu. Wysiłek i pieniądze stracone. Nie zawsze tak jest – czasem zdarzają się także zaskakujące pozytywnie projekty reklamowe, jak opisany poniżej.

Pocztówki autorstwa Marie Korff, które zostały wydane w ramach kampanii promocyjnej niemieckiej marki odzieżowej Peek & Cloppenburg w roku 2008, są przykładem na to, że reklama może być piękna, może zachwycać, a gratisy nie zawsze muszą być naszpikowane tandetną reklamą.

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej "A Night before Christmas", autorka: Marie Korff, 2008

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej „A Night before Christmas”, autorka: Marie Korff, 2008

Kilka lat temu, odwiedzając jedną z warszawskich galerii handlowych w okresie przedświątecznym, zobaczyłam przed ” sklepem z ciuchami ” stojak z towarem, jakich mało. Były to oczywiście gratisowe karty pocztowe, którymi klienci się częstowali z tak wielką ochotą, że znikały w mgnieniu oka.  Z  tego powodu zabrakło dla mnie jednej z pocztówek, która należała do serii, a przedstawiała choinkę. Tylko się mogę domyślać dlaczego to właśnie  choinki najszybciej zabrakło,  jako najbardziej wyrazistego  symbolu świątecznego. Mniejsza o to; kartki które udało mi się przechwycić wprawiły mnie w zdumienie i wprawiają do dzisiaj. Po pierwsze, rzecz niebywałą,  na awersie brak jakiejkolwiek reklamy. To prawdziwa rzadkość, bo przecież , zgodnie ze starą zasadą, reklama powinna krzyczeć do odbiorcy. A tu jest inaczej, reklama się ukrywa, ale dyskretnie na rewersie, nie wadząc nikomu.

Rewers jednej z pocztówek z serii

Rewers jednej z pocztówek z serii

Awersy oczywiście odwołują się subtelnie do „zakupów” i „mody”, ale nie kłóci się to przecież z naszym postrzeganiem tematu.   Rzecz druga – szata graficzna. To oczywiście sprawa gustu, ale tak pięknie zaprojektowanych pocztówek tętniących kolorami, sercem i prawdziwą „magią świąt” nie widziałam w gratisach nigdy.  Pocztówki są prawdziwie artystyczne, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.  Nie tylko mam na myśli samego projektu malarki, przemycającego ducha marki P&C, nawiązań do wielkiego stylu, zachwycającego świata mody, który na chwilę przed  Świętami ukrył swe drapieżne pazury, by pokryć się nastrojową zielonością i rozbłysnąć czarem tysięcy światełek, ale także to, że patrząc na te kartki, stają mi przed oczami jak żywe obrazy nieśmiertelnych ikon stylu, jak Audrey Hepburn czy Grace Kelly.  Marie Korff spisała się moim zdaniem na medal.

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej "A Night before Christmas", autorka: Marie Korff, 2008

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej „A Night before Christmas”, autorka: Marie Korff, 2008

Trzecia sprawa – wykonanie.  Jakościowy, sztywny karton, żywe kolory, mieniący się brokat na każdej sztuce –  te wszystkie elementy, których nie sposób oddać w tej chwili skanując pocztówki, były dla mnie wielką niespodzianką.  Pocztówki są ładnie opisane na odwrocie, ponumerowane i sygnowane.  Takie poważne podejście do tematu nie powinno może dziwić, gdyż Peek&Cloppenburg to marka niemiecka, a w jakim innym kraju na świecie powstawały kiedykolwiek lepsze i piękniejsze pocztówki, jak nie w Niemczech ? (Tutaj cichutko przypominają mi się jeszcze całkiem niezłe produkcje włoskie z okresu Art Deco). Nie jestem autorytetem w tym temacie, ale omawiana seria  to kolejny przykład na to,  (obok innych, także współczesnych) że Niemcy były i są nadal duchową stolicą karty pocztowej. Bez względu na to gdzie karta pocztowa powstała, gdzie była pierwszy raz wysłana, lub gdzie wysłano ją w największych ilościach, to niemieckim pocztówkarzom się należą wszelakie wieńce laurowe.

Koci, stylowy akcent świąteczny ;) jakże uroczy… – nie kochać w taką noc to grzech. 

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej "A Night before Christmas", autorka: Marie Korff, 2008

Pocztówka z serii promocyjnej serii świątecznej zatytułwanej „A Night before Christmas”, autorka: Marie Korff, 2008

O pocztówkach współczesnych, reklamowych i darmowych, pozornie bezwartościowych i niegodnych uwagi będę jeszcze wspominać przy różnych okazjach.

Więcej pocztówek z serii świątecznej P&C można obejrzeć tutaj:

Pocztówki Reklamowe Peek & Cloppenburg 2008 – 1

Pocztówki Reklamowe Peek & Cloppenburg 2008 – 2

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 4 908 obserwujących.